Kolejowa wiosna w Cieszynie, czyli jak się chce to można

Nowa, solidna kładka

Ostatnio gościliśmy w Tychach, by pokazać Wam jak brygady PKP PLK S.A. wcielają w życie przepis mówiący o usuwaniu drzew z sąsiedztwa szlaków kolejowych. Cieszyn również ma już za sobą najazd ekipy uzbrojonej w piły i sekatory. Ale, tu zaskoczenie, to nie jedyna pozytywna zmiana w grodzie nad Olzą.


W mieście wycięta została już większość krzaków wzdłuż linii do Zebrzydowic, czekają one tylko na wywiezienie, co znacznie poprawiło wizerunek kolejowej przeprawy, szczególnie w okolicach cieszyńskiej elektrociepłowni. O dostosowaniu szlaku do wymaganych norm bezpieczeństwa nawet nie wspominamy. Raduje nas, że tym razem miasto Cieszyn nie zostało pominięte w działaniach polegających na usuwaniu elementów niepotrzebnych i zagrażających bezpieczeństwu ruchu kolejowego, jaki funduje nam w skali hurtowej od kilku tygodni zarządca infrastruktury.

Linia nr 90 w Cieszynie dwa lata temu…

Skoro jesteśmy przy linii 90, to w tym tygodniu, zniesione zostały dwa ograniczenia prędkości. Na dystansie 15 kilometrów zostało już „tylko” pięć takich miejsc, gdzie maszyniści zobowiązani są zwolnić. Na pozostałej części szlaku pomiędzy Cieszynem a Zebrzydowicami można już mknąć pociągami linii S58 zawrotne 40 km/h. Przy czym dodajemy, że linia nie została jeszcze „odkrzaczona” całkowicie. Ekip trudniących się tym procederem należy się jeszcze spodziewać na odcinku od Cieszyna Marklowic do Kończyc, a najwięcej roboty z przylegającą do torów roślinnością wszelaką jest w okolicy Pogwizdowa i Kaczyc.

Największa zmiana, dosłownie, to jednak zamiana kładki nad rzeką Bobrówką, z drewnianej na metalową. Inaczej, z wiecznie rozpadającej się i wymagającej ciągłych uzupełnień przeprawy, zamontowano wyglądającą stabilnie i, zdecydowanie solidniej, metalową produkcję. Ciekawostka, „nowa” kładka nie była specjalnie zamawiana z racji zaistniałej okoliczności, lecz przeniesiono znajdująca się kilkaset metrów dalej starą przeprawę nad Bobrówką, która od pewnego czasu nie była używana z racji zmiany układu komunikacyjnego w okolicy.

… i dzisiaj

Czyli jak się chce, można zrobić coś pożytecznego dzięki dobrej woli. Teraz mieszkańcy chcący dostać się z ulicy Frysztackiej na Dojazdową będą przekraczać rzekę Bobrówkę z dużo większą gwarancją bezpieczeństwa.

Żeby jednak nie było, że jest tak super i pięknie, to informujemy, że na przejeździe kolejowym na ulicy Zamkowej w centrum miasta, nadal stoi się ponad minutę po przejeździe pociągu, co w dalszym ciągu irytuje nie tylko nas, ale przede wszystkim tych, którzy trafią na zamknięte rogatki.

8 komentarzy

  1. Dobrze, że robią takie prace i ich nie neguję, tylko szkoda, że robią to już w okresie lęgowym ptaków, które bardzo chętnie zakładają gniazda w takich krzakach.

  2. Szkoda że nie sprzątnięto tych zgniłych podkładów które leżą tam od grudnia 2015 roku.
    Co do przejazdu to po rozmowie z dyż. ruchu wiem że wina leży po stronie projektanta i PLK która kupiła takie badziewie. Przejazd jest uzależniony od przebiegów a więc podanie wolnej drogi zależy od zamknięcia rogatek to mniej zrozumiałe jest otwieranie które zależne jest od zwolnienia przebiegu przez pociąg. W kierunku Zebrzydowic po minięciu EC , w kierunku Czeskiego Tesina po zjezdzie z odcinka izolowanego a więc faktycznie po wjeździe na most a w kierunku stacji po minięciu głowicy rozjazdowej. Jeżeli się płaci za coś grube pieniądze to winno to być dopracowane. Rozmawiałem ze znajomym zabezpieczeniowcem który stwierdził że to jest do zrobienia przez zainstalowanie czujników torowych przy przejeździe zwalniający blokadę rogatek ale nie zwalniających przebiegu. Tylko trzeba chcieć. Miasto winno non stop atakować PLK o bezpodstawne blokowanie przejazdu.

    1. W pełni się z Tobą zgadzam. Wystarczy godzina, żeby to przeinstalować. Dzisiaj znowu coś tam dłubali przy instalacji. Może kiedyś się dodłubią i ludzie przestaną psioczyć. Pozdrawiam

  3. Około 11 coś robili.A swoją drogą Cieszyn nie jest dużym miastem i naprawdę nie trzeba wsiadać w samochód żeby dojechać np. do Kauflandu,nie mówię oczywiście o kierowcach z poza Cieszyna tylko o takich ,którym nie chce się przejść kilometra czy dwóch.A jeśli naprawdę się nie chce to jeżeli cię stać przyjacielu na benzynę to tym bardziej na bilet komunikacji miejskiej.Miasto nie jest z gumy,na osiedlach brakuje miejsc do parkowania bo niektóre rodziny mają po dwa ,trzy samochody,to jakiś obłęd!Ludzie chcą dojechać autem wszędzie, a tak się normalnie nie da.

  4. Pieszych jest niewielu bo większość musi jeździć własnym autem, poza tym pieszy postoi te kilka minut bez problemów,gorzej mają zmechanizowani,korki na tym przejeździe tworzą głównie samochody.Autobusów jest niewiele,linia22 i chyba 10 ale w jedną stronę.

    1. Nie ma co oburzać się, że ludzie jeżdżą samochodami. Korzystają z tego, co jest bardziej praktyczne. Trasy, częstość i siatka połączeń w wielu przypadkach skutecznie zniechęca do korzystania z usług ZGK. W pagórkowatym mieście także spacer dla wielu osób stanowi spore wyzwanie. Natomiast, Ci którzy dostąpią już tej „zaszczytnej” chwili postania przed szlabanem, mogą uczestniczyć w ciekawym zajęciu liczenia podróżnych w przejeżdżającym pociągu. Mnie do więcej niż pięciu nie udało się doliczyć (z maszynistą i konduktorem). A te kolejne kilka minut, które trzeba postać w oczekiwaniu na otwarcie przejazdu z reguły wykorzystuję na refleksję nad absurdem przejazdu pustych pociągów, które tworzą kilkuset metrowe korki.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *