Są nowe tory i perony, czas na nowe pociągi

Fragment LK61, Częstochowa Gnaszyn

Kończąc krótki cykl trzech tekstów dotyczących połączeń kolejowych realizowanych przez Koleje Śląskie na odcinku Częstochowa – Lubliniec, chciałbym pochylić się nad ostatnim ważnym aspektem, który z całą pewnością będzie kluczowy w walce o odzyskanie pasażerów i przyciągnięcie nowych zwolenników regularnego korzystania z połączeń kolejowych.


W poprzednich dwóch artkułach poświęconych tematowi połączeń pasażerskich na trasie Częstochowa – Lublińca pisałem o frekwencji w pociągach oraz o potrzebie zwiększenia liczby połączeń. W dzisiejszym tekście chciałbym skupić na równie ważnym aspekcie z perspektywy pasażerów, czyli taborze.

Wydaje mi się, że nie trzeba kolejny raz podkreślać jak wyglądają jednostki EN57 obsługujące połączenia w naszym województwie. Każdy kto regularnie korzysta z kolei woli podróżować w komfortowych warunkach, a takie oferują nowe bądź zmodernizowane pociągi. Tymczasem na linii S13 Częstochowa – Lubliniec pasażerów wożą tylko i wyłącznie „kible”.

Zdaje sobie sprawę z tego, że w obecnej sytuacji nie ma zbyt wielu możliwości by do obsługi tych połączeń skierować inne jednostki. Jednak już za kilkanaście tygodni na Śląsk przyjadą pierwsze nowe jednostki Elf2, które dostarczy bydgoska PESA. Wśród nowych pociągów znajdą się składy dwuczłonowe. Jeden z nich idealnie będzie pasować do obsługi połączeń Częstochowa – Lubliniec – Częstochowa. Co więcej, linia kolejowa nr 61 – to po niej kursują pociągi relacji S13, oferuje bardzo dobre parametry techniczne, które pozwolą do maksimum wykorzystać potencjał nowego taboru.

Nowe pociągi, to nie tylko zwiększenie komfortu podróży, ale to także szansa na skrócenie czasu przejazdu. Na większości trasy Częstochowa – Lubliniec można poruszać się z prędkością 120 km/h. Jest to prędkość nieosiągalna dla niezmodernizowanych jednostek EN57, co za tym idzie, po dostarczeniu nowego taboru i skierowaniu go do obsługi linii S13 jest spora szansa na skrócenie czasu przejazdu. To z kolei jeszcze bardziej zwiększy atrakcyjność połączeń.

Większy komfort i krótszy czas przejazdu to nie jedyne plusy skierowania nowych pociągów do obsługi linii Częstochowa – Lubliniec. Krótsza od EN57, dwuczłonowa jednostka Elf2 bardziej odpowiada potokom pasażerskim na linii S13. Skierowanie jej do obsługi tej linii powinno przełożyć się również na obniżenie kosztów uruchamiania połączeń przez Koleje Śląskie.

Jestem przekonany, że zwiększenie częstotliwości połączeń oraz nowy tabor przyciągną kolejnych pasażerów na linię S13. Czy tak się stanie? Przyszłość pokaże. Wszystkie obserwacje i wnioski dotyczące połączeń Częstochowa – Lubliniec – Częstochowa zostały przesłane do władz Kolei Śląskich. Teraz to od ich decyzji zależy w jakim kierunku podąży przyszłość tych połączeń.

8 komentarzy

    1. 2018 roku dopisz 🙂 ani jeden pojazd nie jest w pełni poskladany. Gdzie tam homologacja, testy, dopuszczenia oraz przeszkolenie ludzi.

      1. Czytałem o 2017! A jeśli chodzi o szkolenie to KŚ dysponują obecnie piętnastoma EZT typu elf więc zapewne aż tak wielu nowości nie trzeba będzie przyswoić. Homologacja i testy pewnie nie zajmą więcej niż 4 – 5 miesięcy.

        1. Z punktu widzenia dopuszczeń będą to nowe typy pojazdów, zatem sam fakt znajomości poprzednich konstrukcji nie będzie miał tu znaczenia. Oczywiście gdy w końcu pierwszy nowy pojazd się pojawi, bo w „już za kilkanaście tygodni” chyba nikt już nie wierzy. Prowadzone aktualnie postępowanie na kontynuację dzierżawy EN57 tylko potwierdza, że także KŚ zdają sobie z tego sprawę, a kto wie czy i PESA nie będzie musiała się na początek wyposażyć w tabor zastępczy – zgodnie z umową.

          1. Dzierżawa jest tylko i wyłącznie pieniędzmi wyrzuconymi w błoto. Za te pieniądze co KŚ dała Przewozom Regionalnym za kible kupiliby ED74 z Krakowa od PKP IC, resztę 14We od SKM Warszawa czy choćby nawet kible od PR. Przyznam szczerze, że niektóre po P4 są komfortowe mają nawet informacje pasażerską tylko wziąć przemalować na barwy KŚ i jeździć.

  1. Kiedyś ludzie jeździli tylko kiblami i pociągi były pełne. W dzisiejszych czasach gdy za jedną wypłatę można kupić starego grata i włożyć do niej używaną instalacje gazową ludziom się tak we łbach poprzewracało że wymyślą cuda byleby nie przesiąść się do pociągu bo tylna część ciała jest za ciężka. Ja np. Cały czas jeżdżę pociągiem do pracy, jest taniej, szybciej i równie wygodniej, i nie patrzę co przyjedzie chce po prostu tylko dojechać. Mam nadzieję, że w końcu ludzie się przekonają do pociągów.

    1. Pociągami nauczyłem się jeździć w UK (mając tam samochód). Biorąc pod uwagę różne czynniki, pociąg ma dla mnie tę główną zaletę, że daje mi… czas dla siebie. W pociągu nie muszę robić nic, mogę czytać, mogę przysypiać. Do tego po pracy mogę spokojnie wyskoczyć na, jak to się mówi w UK, pintę piwa ze znajomymi.

      Oczywiście mowa tu o sytuacjach gdy i dom i praca są w odpowiedniej odległości od stacji (dla mnie to jest do 2 km).

  2. Dochodzenie 2 km do przystanku w dzisiejszych czasach zasługuje na uznanie. Pół biedy jeśli jeszcze trakt wędrówki nie wiedzie wąskim chodnikiem wzdłuż zapchanej samochodami drogi.
    Jedną z przyczyn u niewystarczającego zainteresowania komunikacją zbiorową jest nieodpowiednia dbałość o bezkolizyjne i jak najkrótsze trasy dojścia do przystanków.
    Cytat z opracowania ze strony: http://www.geo.uj.edu.pl/publikacje.php?pdf=000209_t1_11
    „w programowaniu przewidywalnego zasięgu obsługi komunikacją zbiorową danego obszaru
    istotne znaczenie ma nie tylko czas dojścia z i do przystanku, ale również czytelność konfiguracji przestrzeni. Jeśli chcemy nakierować zachowania komunikacyjne na większe wykorzystanie transportu publicznego kosztem samochodowego, to trzeba minimalizować straty czasu, jakie musi ponieść potencjalny pasażer.”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *