Koleje Śląskie mówią: Dosyć

35WE – 007 Kolei Śląskich

Wczoraj rano grafficiarze na stacji Tychy Lodowisko pomalowali kolejny pociąg Kolei Śląskich. Władze spółki zgłosiły sprawę na policję, zapewniając jednocześnie, że czas pobłażania dla sprawców tych czynów mija bezpowrotnie.


Tym razem łupem osób mianujących się artystami padł pociąg 35WE – Impuls o numerze taborowym 007. Wszystko wydarzyło się wczoraj podczas postoju na stacji Tychy Lodowisko. Dokładniej, obsmarowany został wagon E na całej długości oraz fragment części F. Łącznie ponad 20 metrów kwadratowych powierzchni. Zarząd spółki niezwłocznie powiadomił organy ścigania o zdarzeniu…

Jest nam niezmiernie przykro, że osoby o niespełnionych ambicjach artystycznych lub zwykli chuligani niszczą nasze pociągi. Usuwanie napisów i bohomazów kosztuje, ponadto pojazdy muszą być odstawione do czyszczenia pomalowanych obszarów, więc w zamian pasażerowie muszą jeździć jednostkami zastępczymi – zwykle EN57. Nie należy też zapominać o pracownikach, którzy muszą czyścić zniszczone powierzchnie silnymi chemikaliami, co nie jest nigdy obojętne dla zdrowia. Z tych względów wraz z Policją i służbami ochrony kierujemy naszą szczególną uwagę na osoby, które niszczą mienie publiczne lub propagują takie szkodliwe działania. Było, jest i będzie zero akceptacji dla dewastowania pojazdów, które były przecież kupione z pieniędzy podatników – a więc każdego z nas – mówi Wojciech Dinges, prezes Kolei Śląskich

Warto dodać, że taki czyn to nie tylko szkoda na rzecz przewoźnika, który ponosi spore koszty usunięcia farby z uświnionej burty, ale również choćby na przykładzie wczorajszego zdarzenia działanie na przekór pasażerom. Pomazana jednostka musiała zostać wymieniona w trakcie rozkładowego kursu, co wpłynęło na wydłużenie podróży i opóźnienie realizacji rozkładu jazdy.

Koleje Śląskie zapowiadają twardą walkę z tym procederem i liczą, że kompetentne organy ścigania rozwiążą ten problem.

5 komentarzy

  1. To jest problem słabości polskiego prawa, a właściwie braku należytego egzekwowania przez wymiar sprawiedliwości. To jest pokłosie przewlekłości i częstych ocen „niska szkodliwość społeczna czynu”.
    Oby KŚ udało się efektywnie walczyć z tym tak szkodliwym, głupim procederem.

  2. Pytanie czy może lepiej by było nie upubliczniać takich informacji, bo teraz pan malarz-pacykarz może czuć się sławny, i zrobi to jeszcze raz.

  3. Rok temu chodził po Tychach autor „Laki” „Love” i smarował tymi bzdurami miasto obserwowany przez kamery. Teraz znowu wszędzie kretyn „Lit Lit Lit”. I znowu kamery jakby wyłączone. Miasto z taką śmieszną rzeczą nie potrafi sobie poradzić. A wystarczyłoby odwiedzić najbliższe gimnazja i zawodówki.

  4. Niestety w Polsce uznają to za niską szkodliwość społeczną i wypuszczą. Oczywiście jeśli już skarzą to dostanie mandat 500, którego nie zapłaci, bo nie ma kasy.
    Uważam, że kary powinny być dotkliwe. W przypadku graffiti to pokrycie kosztów jego usuwania (to nie jest tanie). Jak nie jest wypłacalny to prace społeczne, rozliczane wg. płacy minimalnej. Jak wyjdzie jednemu z drugim, że będzie tak pracował z 20 lat to pewnie nagle znajdzie pieniądze, których nie miał.

    Wszystko oczywiście jeśli takiego artystę w ogóle nasze służby zatrzymają i postawią zarzuty.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *