Po śląskim za trzy litry benzyny

Niespełna trzy godziny spędziliśmy wczoraj w pociągach EN76

Wczoraj na potrzeby portalu i załatwienia spraw związanych z jego należytym funkcjonowaniem przetestowaliśmy 6-godzinną wersje EKO biletu. Za równowartość 3,5 litów benzyny przejechaliśmy pociągami niespełna 230 kilometrów i dojechaliśmy do miejsca przeznaczenia w Katowicach autobusem KZK GOP.


Musieliśmy być wczoraj w Cieszynie, Bielsku-Białej, Częstochowie i wieczorem w Katowicach. W związku z tym, że przejazd pociągiem z Cieszyna do Bielska-Białej jest aktualnie niemożliwy (przepraszamy jest, ale przez Himalaje i Tokio) zmuszeni byliśmy skorzystać z oferty prywatnego przewoźnika autobusowego i dopiero pod Szyndzielnia mogliśmy zmierzyć się z ofertą EKO biletu.

Po załatwieniu w Bielsku-Białej trzeba nam było jechać do Częstochowy. Podarzył się bezpośredni pociąg Soła, którym podróż zajęła nam 2 godziny i 20 minut. Tam po godzinnym pobycie, wróciliśmy do Katowic, gdzie mieliśmy jeszcze niespełna godzinę by dojechać do Osiedla Paderewskiego, co oczywiście udało się bez przeszkód autobusem linii 910.

Na warunki nie ma co narzekać, bo z Bielska-Białej do Katowic jechaliśmy krótkim elfem, z Katowic do Częstochowy jego dłuższą odmianą, a spod Jasnej Góry do stolicy województwa dna nam było skorzystać ponownie z EN76. Żeby dopełnić statystykę „objazd” zakończyliśmy Solarisem Urbino 18.

Dobrze, powie ktoś, samochodem można byłoby te sprawy załatwić w czasie zbliżonym, bądź nawet krótszym. Być może, ale nie o tej porze. Pozwolimy sobie na odrobinę prywaty i jako podstawę wyliczeń weźmiemy dieslowski dwulitrowy silnik z mazdy, którą autorowi jako posiadaczowi jest doskonale znana. Przeciętne spalanie tej japońskiej konstrukcji to 5 litrów ropy na 100 kilometrów. Ponieważ rzecz działa się w godzinach popołudniowych pozwolimy sobie jako podstawę wyliczeń przyjąć spalanie na poziomie 6 litrów. Przejechaliśmy 225 kilometrów. Przyjmując, że litr ropy to aktualnie wydatek rzędu 4,5 złotego, gdybyśmy nie trafili na solidne korki i inne nieprzewidziane przyczyny to kosztowałby nas ten przejazd (nie liczymy 35-kiolometrowego odcinka Cieszyn – Bielsko-Biała, bo tam nie korzystaliśmy z EKO biletu) niespełna 65 złotych, czyli generalnie wczoraj zostało nam „pięć dych” w kieszeni.

Na koniec jeszcze jedno. Nawet najlepszy czas „wykręcony” samochodem nie pozwoliłby nam w tym czasie pracować. A tak w trakcie 140-minutowego „transferu” z Bielska-Białej do Częstochowy i 89-minutowego przejazdu z Częstochowy do Katowic udało się nam jeszcze coś mniej lub bardziej ciekawego stworzyć. Choćby niniejszy artykuł.

One comment

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *