Czy powrót autokuszetek to fanaberia?

Fot. polrail.com

Widok składu towarowego przewożącego samochody osobowe na wagonach lawetach nie jest niczym dziwnym. Tak głównie przewozi się nowe samochody z fabryki do portu czy do punktu przeładunkowego. Jednak widok pociągu osobowego z doczepionymi wagonami przewożącymi samochody prywatne, mógłby dzisiaj niejednego zaskoczyć. O tym już się nie pamięta, ale ponad dekadę temu składy osobowe z doczepionymi autokuszetkami można było spotkać na polskich torach.


Jeszcze kilkanaście lat temu, wybierając się w podróż pociągiem w góry lub nad morze, oprócz pełnych walizek garderoby, można było zabrać ze sobą samochód. Takie rozwiązanie cieszyło się wielkim zainteresowaniem w latach ’80 kiedy zostały wprowadzone a benzyna była na kartki. Tylko w naszym regionie (były?) są dwie specjalnie platformy przystosowane do załadunku samochodów na wagony. Pierwsza z nich znajduje się w pobliżu stacji Bielsko-Biała Główna, druga tuż przy przystanku Katowice Zawodzie.

– Autokuszetki zniknęły z oferty PKP intercity ponad dekadę temu. Powodem było mała zainteresowanie podróżnych i wykorzystywanie ich przede wszystkim jedynie w sezonie wakacyjnym.– tłumaczy Cezary Nowak, rzecznik prasowy PKP Intercity.

Na zachodzie Europy, taka usługa przewozowa na kolei dalej funkcjonuje. Narodowi przewoźnicy naszych południowych sąsiadów České Dráhy (ČD) i Železničná Spoločnosť Slovensko (ZSSK), również prowadzą takie pociągi, w których znajdują się autokuszetki. Mało tego, słowacki przewoźnik chwali się, że w zeszłym roku przewieźli o 10% (to jest o 1 600) pojazdów więcej niż w roku poprzedzającym. Dzisiaj na Słowacji i w Czechach można skorzystać z połączenia Bratislava – Humenné (od 39.90 EUR / samochód + jeden pasażer) i Praha – Poprad – Košice – Humenné (od 49,90 EURO). Gdyby przykładowo takie przewozy były organizowane z naszego kraju w kierunku Wiednia, to jadąc dalej od austriackiej stolicy możemy zajechać nawet do centralnej części Włoch. Czy jest szansa, że także i u nas ponownie na tory wyjadą autokuszetki chociażby nad morze i w góry?

Będziemy się przyglądać oczekiwaniom naszych klientów, ale na razie nie planujemy powrotu do tego rozwiązania – dodaje Cezary Nowak.

My jesteśmy przekonani, że jeśli takie przewozy zostałyby ponownie wprowadzone na czas okresu wakacyjnego to z pewnością znalazłyby swoich odbiorców.

Fot. pbase.com / Autokuszetka na Bałkanach

5 komentarzy

  1. Ja bym chętnie z tego rozwiązania korzystał, pod warunkiem że przewóz samochodu oscylował by w granicach 100 – 150 zł w jedną stronę

  2. Na dłuższych trasach tranzytowych, gdy odpada koszt winiet i/lub opłat za autostrady, może to mieć sens.

  3. Osobiście jestem sceptyczny.
    Do tego konieczna jest wzorowa organizacja i wysoka jakość obsługi. Tu musiałoby się też zaangażować PLK SA. Niestety ta instytucja nie ma rynkowych nawyków. Często w działaniach bliżej im do PRL-u niż do kapitalistycznych praw rynku.

  4. Ludzie którzy jadą samochodem 700-800 km na wczasy, zamiast cieszyć się wakacjami muszą najpierw odespać przejechaną trasę. A z autokuszetką wypoczęty kierowca i pasażerowie mogą od razu zaczynać urlop.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *