Nie bójmy się przesiadek

Przesiadka – słowo to wciąż wzbudza negatywne emocje i bardzo często jest powodem, dla którego część z podróżnych nie decyduje się na skorzystanie z transportu kolejowego. A tak naprawdę nie ma się czego bać, bo przesiadka to coś zupełnie naturalnego i nawet kilkuminutowe opóźnienie nie pokrzyżuje naszych planów.


Wyjście z sytuacji, w której istnieje zagrożenie, że nie zdążymy się przesiąść na kolejny pociąg, jest banalnie proste. Fakt ten należy zgłosić obsłudze pociągu, która przekaże informację swoim dyspozytorom, by ci nieco opóźnili odjazd naszego kolejnego pociągu. Nie należy się tego bać, ponieważ jest to coś normalnego, należy jednak zrobić to odpowiednio wcześnie, by cała procedura mogła zostać uruchomiona.

Przykład z życia wzięty. Oto historia jednego z naszych Czytelników, która pokazuje, że nie należy się bać przesiadek.

W tym tygodniu, skorzystałem z porannego połączenia na linii S13. Mój pociąg, relacji Lubliniec – Częstochowa, ze stacji Częstochowa Gnaszyn, planowo miał odjechać o 5:20. Jak się okazało, na trasie pociąg złapał dziesięć minut opóźnienia, co mocno komplikowało moje plany, zgodnie z którymi w stacji Częstochowa chciałem skorzystać z połączenia do Katowic – z Gnaszyna do centrum pociąg jedzie 10 minut, a pociąg do Katowic, odjeżdża o godzinie 5:40 (dop. red.)

Opóźnienie składu z Lublińca, sprawiło, że natychmiast po wejściu do pociągu udałem się do konduktora i poinformowałem go o planowanej przeze mnie przesiadce. Mimo że czasu było już niewiele, pracownik Kolei Śląskich natychmiast złapał za telefon i przekazała do dyspozytury informacje o tym, że wystąpiła potrzeba opóźnienia pociągu do Katowic.

Jak się później okazało, oprócz mnie, jeszcze trzy inne osoby skorzystały z opcji przesiadki. Spokojnie, bez zbędnego stresu i pośpiechu. A wszystko to mimo opóźnienia naszego pociągu i przyjechania do centrum Częstochowy, dwie minuty po planowanym odjeździe pociągu do Katowic. Da się? Oczywiście, że tak, trzeba tylko o tym poinformować, ponieważ bez tego, odjazd pociągu nie zostanie opóźniony.

Przykład? Tego samego dnia, popołudniu, pociąg Kolei Śląskich „Soła” wyjątkowo obsługiwany był starą, wysłużoną i dobrze wszystkim znaną, jednostką EN57. Z racji możliwości jakie daje linia S1 Gliwice – Katowice – Zawiercie – Częstochowa, popularne „kible”, mogące rozpędzić się tylko do prędkości 110 km/h, nie wyrabiają się w zaplanowany rozkładzie.

Wszystko to sprawiło, że do stacji końcowej dojechaliśmy z kilkuminutowym opóźnieniem. Wjeżdżając na stację Częstochowa, zauważyłem, że z peronu 4 odjechał właśnie pociąg do Lublińca. Pomyślałem sobie, nie mógł chwilę poczekać? Jednak od razu przypomniała mi się moja poranna sytuacja i doszedłem do wniosku, że nikt się nie chciał przesiąść. Czy tak rzeczywiście było? Trudno stwierdzić, aczkolwiek nie słyszałem by ktokolwiek zgłaszał taką potrzebę.

Sami nie raz już korzystaliśmy z przesiadek i zachęcamy wszystkich, by się ich nie bać.

5 komentarzy

  1. Niestety sprawa nie jest taka prosta. Po pierwsze nie każdy ma możliwość tarabanić się z bagażami przez cały pociąg, by dotrzeć do obsługi. Po drugie, to sytuacja z jednak mniejszej stacji, gdzie przytrzymanie na parę minut pociągu nie komplikuje aż tak sytuacji – spróbujcie coś takiego zastosować w szczycie w Katowicach. No i po trzecie, to były pociągi tej samej spółki – prosząc o skomunikowanie pociągów różnych firm, wydaje mi się, jakbym prosił obsługę pociągu o nerkę…
    Przesiadki w Polsce jeszcze długo nie będą oczywistością.

    1. Dzięki za opinię. Aczkolwiek byliśmy świadkami, że udało się „załatwić|” przesiadkę miedzy pociągami różnych przewoźników. Naszą intencją jest tutaj to, by podróżni nie bali się zgłaszać obsłudze pociągu w przypadku opóźnienia tej koniecxzności.

      1. Oczywiście, że się daje załatwić, wciąż jednak nie jest to coś normalnego. Wiadomo, że trudno wymagać, żeby obsługa wiedziała o przesiadkach na pociągi innych przewoźników, ale jeśli przedstawia się do skanowania bilet, na którym jest wyszczególniona dalsza podróż (w przypadku Intercity są to miejscówki z godzinami przejazdu), to jednak dziwne, jeśli trzeba jeszcze za obsługą biegać, by zgłaszać oczywistą oczywistość. Nie każdy też ma świadomość o kilku minutach spóźnienia, które są znaczące dla czasu przesiadki. Przykład podany przez Dariana właściwie jest wystarczającym komentarzem jak to niestety może wyglądać.

  2. Niektóre ciągi pasażerskie są na tyle „oczywiste”, że w przypadku wystąpienia opóźnień nie trzeba nawet zgłaszać przesiadki – tak jest na przykład na ciągach Racibórz – Kędzierzyn Koźle – Wrocław czy Katowice – Rybnik – Racibórz. Inna sprawa to częsty na takich ciągach problem w braku organizacji przesiadki w obrębie jednego peronu – myślę, że to jeden z czynników, które powodują, że pasażerowie są zniechęceni do przesiadek.

  3. Wczoraj miałem przesiadkę 2 osób w stacji Wrocław Główny z pociągu TLK Skrzyczne z Bielska-Białej na pociąg IC Heweliusz do Gdyni Głównej. Czas przesiadki 5 minut. Przyjazd do Wrocławia z Bielska-Białej godzina 10.28 odjazd do Gdyni godz. 10.33. Jako, ze pociąg z Bielska był opóźniony ok 5 minut i zbyt krótki czas na przesiadkę zamiar ten został oczywiście zgłoszony obsłudze. Pociąg na stację we Wrocławiu wjechał przy peronie nr 3, a Gdynia stała na torze przy peronie nr 1. Oczywiście już za Oławą stało się przy drzwiach by wysiąść jako pierwszy i szybko się przesiąść. Radość przy wjeździe kiedy widziałem, że Heweliusz stoi i czeka. Szybkie wyjście z pociągu i bieg na peron pierwszy. Jakież było moje zdziwienie kiedy wychodzę z tunelu na peron i widzę odjeżdżający pociąg, który czekał na pasażerów. Naprawdę nikt mnie nie przekona do przesiadek, jeżeli na głównych stacjach maja one wyglądać tak, że czeka się na pociąg który ma przyjechać, odczekuje się pół minuty i odjeżdża zostawiając zainteresowanych. Ale jakież było moje zdziwienie w Centrum Obsługi Pasażera InterCity we Wrocławiu gdy odstałem swoje 40 minut w kolejce i zapytałem co dalej z moją podróżą. Pani obsługujaca mnie musiała kontaktować się z innymi Paniami co ma zrobić bo podejrzewała mnie, że nie zdążyłem się przesiąść bo skomunikowanie było a ja się nie spieszyłem. Noż myślałem, że k… dostanę. W końcu po 5 minutach oskarżania mnie zadzwoniła do dyżurnego ruchu, który potwierdził, że wymiana podróżnych miedzy pociągami trwała w ciągu minuty. Z łaską dała miejscówki na następny pociąg i nie powiedziała nawet przepraszamy w imieniu spółki. Sorry, ale to się nie sprawdza, pozdrawiam

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *