Jak wpłynąć na krajobraz po smogu?

Fot. Damian Kazimierczak

Jak podały Koleje Śląskie w oficjalnym komunikacie, w ciągu trzech dni (30 stycznia oraz 2 i 3 lutego) na bezpłatną podróż pociągami Kolei Śląskich zdecydowały się w sumie 8464 osoby. Największą popularnością cieszyły się linie Częstochowa – Gliwice oraz Katowice – Zwardoń. Dostaliśmy zapytania od Was, czy to dużo czy mało? Naszym zdaniem, nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.


Nie mamy dostępu do danych Kolei Śląskich dotyczących dziennej ilości pasażerów przewożonych w pociągach w ogóle, o rozbiciu na poszczególne linie nie wspominając. Gdzieś tam coś słyszeliśmy, ktoś mówił, że czytał jakieś liczby, stąd niby coś tam wiemy ale nie jest to na tyle „twarda” wiedza, by móc nią żonglować publicznie bez ryzyka wprowadzenia Was w błąd i bez narażenia się na utratę wiarygodności. Naszym zdaniem istota sprawy tkwi gdzieś zupełnie indziej.

Jeden z naszych znajomych powiedział, że jednego z tych dni siedział w pociągu koło dwóch panów (ojciec i syn), którzy ulegli sile sugestii w związku z wprowadzeniem bezpłatnych przejazdów, zostawili samochód i pojechali pociągiem do roboty. Ilość „ochów” i „achów” wydawanych przez oba instrumenty mowy tychże podróżnych była tak częsta i donośna, że trudno nie było zwrócić na to uwagi. Okazało się, że obaj panowie nie jechali pociągiem 15 lat. Nie ma się więc co dziwić, że byli po prostu zdziwieni i, co najważniejsze, zadowoleni. Dla nich w trakcie tego przejazdu dokonała się rewolucja komunikacyjna, o której nie wiedzieli i która  zaskoczyła a choćby i z takiego powodu, że odbyła się tak blisko nich.

Panowie jechali „elfem”. Dla nas, regularnych pasażerów czy miłośników kolei, pociągiem „otrzaskanym” już do przysłowiowego bólu. Wiemy już o nich wszystko i nasz system nie reaguje żadnym poważniejszym bodźcem, gdy przychodzi nam odbyć kolejną podróż taką jednostką. My bierzemy udział w ewolucji naszej komunikacji zbiorowej, bo każdy nawet najmniejszy proces rozwoju czy zmian odbywa się przy naszym udziale.

Dlatego, dla nas, trudne do wyobrażenia jest to, że w naszym regionie żyją osoby, które nie wiedzą, że na polskich torach jest jakiś inny tabor oprócz poczciwych (artykuł niżej) EN57. Co więcej, jesteśmy przekonani, że takich osób jest znacznie więcej. Powody przez które przez trzy dni jeździło się pociągami KŚ na „dowód” nie są przyjemne. Zdecydowane przekroczenie norm powietrza i świadomość tego czym oddychamy, jest dla nas bardzo ważne. Ale można problem ukazać w nieco innym kontekście.

Jeśli jednym ze sposobów ograniczenia emisji wszystkiego co nas truje w takich ilościach ma być wykorzystanie transportu zbiorowego, to to jest właśnie czas i moment by się z werwą do tego zabrać. To nie jest robota gdy już nic nie widać i grozi nam apokalipsa. To mozolna, organiczna i regularna codzienna praca. Takich „panów z elfa” jest jeszcze bardzo, bardzo wielu. Ale to nie będzie klient komunikacji miejskiej, dopóki się go do tego nie przekona. A nie przekona się go zdjęciami ładnych pociągów, bo jak 40 lat taki ktoś nie jeździł koleją, to choćby najładniejsze zdjęcia nie przekonają go do zmiany nawyku.

Do tych ludzi trzeba dotrzeć w innych sposób. I wtedy przynajmniej częściowo to się uda. Są w naszym regionie mądrzy ludzie, którzy są w stanie wymyślić i zorganizować odpowiednie kampanie ukazujące powagę zagrożenia ale i jednocześnie receptę na, może nie całkowitą likwidację, ale możliwą redukcję i minimalizację smogu.  Bo choćby Koleje Śląskie miały 1000 pociągów, które jeździłyby co 60 sekund, to nie sprawi to, że powietrze będzie u nas klinicznie czyste.Transport zbiorowy ma być w tym wypadku spoiwem a nie tworzywem.

Nie jest to wyzwanie proste. Ale jeśli pojawią się dobre chęci, to powinno przynajmniej częściowo się udać. Pod jednym warunkiem. Że nie będzie robić się tego tylko przez trzy dni, gdy w powietrzu jest już wszechobecne dziadostwo.

One comment

  1. Żeby transport kolejowy stawał się naprawdę atrakcyjny trzeba eliminować dziadostwo również z przestrzeni kolejowej. Dla mnie jednym z jego nosicieli jest przynajmniej część urzędników PLK. Ostatni przykład to opisywana przez Was nowo uruchomiona automatyczna rogatka W Cieszynie na ul. Zamkowej.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *