Nowocześniej w Cieszynie. Ale czy lepiej?

Informowaliśmy kilka tygodni temu, że na skrzyżowaniu linii kolejowych nr 90 i 190 z ulicą Zamkową w Cieszynie PKP PLK zabrało się za montaż urządzenia do przekształcenia tego miejsca w bezobsługowy przejazd kolejowy. Inwestycja została zrealizowana, jednak miejscowi, głównie kierowcy i piesi, nie czują się z tego powodu szczęśliwi. Powiedzmy wprost, jest gorzej niż wtedy gdy za sprawne funkcjonowanie przejazdu na tej bardzo uczęszczanej ulicy odpowiadał dróżnik.


Prawie sześć minut na jeden pociąg

Wszystko za sprawą ustawień zamknięcia rogatek na czas przejazdu pociągów. Konkretniej czasu długości ich opuszczenia. Dostaliśmy sygnały od ludzi, że ich zdaniem trwa to stanowczo za długo. No to ruszyliśmy na Zamkową gdzie dokonaliśmy czterech pomiarów.

Przed modernizacją rogatki były opuszczone krócej

Rekord to 5 minut i 45 sekund, gdy szlabany zamknięte były w środę na czas przejazdu pociągu nr 12829 z Frydka-Mistka do Cieszyna. Najkrócej było w poniedziałek, 3 minuty 50 sekund, podczas kursu nr 44260 z Cieszyna do Czechowic-Dziedzic. Pozostałe dwa pomiary były, niestety, bardziej zbliżone do tego pierwszego (4 minuty i 45 sekund oraz 5 minut 10 sekund). Przed modernizacją ten czas oscylował pomiędzy trzema i pół a czterema minutami.

Pociąg przejechał i nic się nie dzieje

Kolejna rzecz. W czasach gdy rogatki obsługiwane były przez dróżników to zgodnie z przepisami, jak tylko pociąg opuszczał skrzyżowanie obsługa przejazdu natychmiast podnosiła szlabany, co jak najszybciej pozwalało na rozpoczęcie procesu rozładowywania korków na ulicach Frysztackiej i Liburnia. Po „modernizacji” rozpoczęcie procesu podnoszenia rogatek przez dyżurnego na stacji Cieszyn (bo to on odpowiada teraz za zapewnienie bezpieczeństwa i obsługę nieszczęsnego ustrojstwa na tym przejeździe) jest możliwe dopiero wtedy, gdy pociąg jadący z Zebrzydowic czy czeskiego Cieszyna wjedzie w perony cieszyńskiego dworca. Pokonanie tego dystansu zajmuje około minuty, więc nie dziwmy się irytacji kierowców i pieszych. Pociąg przejechał, a tu dalej trzeba tkwić i czekać aż rogatki w sposób niemal rytualny zostaną podniesione. To najbardziej zapalny moment całej sytuacji. Analogiczna sytuacja jest z połączeniami realizowanymi w odwrotnym kierunku. Pociąg już dawno pojechał a tu nic. Trzeba stać. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach droga jest wolna.

Teraz trzeba się spieszyć bo otwarte

Burmistrz chce wyjaśnień od PKP PLK

Przyjrzę się sytuacji na ulicy Zamkowej i poproszę zarządcę infrastruktury kolejowej o wyjaśnienia, czy nie można skrócić czasu zamknięcia rogatek. To newralgiczny punkt miasta i tak długie blokowanie ruchu na ulicach jest niedopuszczalne – powiedział nam Ryszard Macura, burmistrz Cieszyna, gdy w kilku żołnierskich słowach zrelacjonowaliśmy mu „nową” rzeczywistość na tej uczęszczanej ulicy.

Próba zmian? Nieskuteczna

Tymczasem wczoraj zarządca podjął prawdopodobnie próbę ukrócenia tej męczarni i już kilka sekund po przejeździe pociągu nr 12825 z Frydka-Mistka szlabany powędrowały w górę. Ponieważ nie mierzyliśmy czasu zamknięcia rogatek, to wstrzymaliśmy się z okazywaniem zadowolenia. Trzeba było to potwierdzić i dlatego dzisiaj ponownie zjawiliśmy się na Zamkowej, by zobaczyć jak będzie to wyglądało w przypadku przejazdu pociągu nr 12813 z Frydka-Mistka. Chociaż szlabany zostały podniesione w miarę szybko po przejeździe starej 810-tki (ciekawe czemu to, a nie nominalnie obsługujące to połączenie jednostka serii 814), to całość „operacji” zamknęła się w czasie przekraczającym pięć i pół minuty. Czyli, generalnie, dalej klops.

Przypadek ulicy Zamkowej na pewno nie jest przypadkiem bez wyjścia, tylko trzeba będzie chcieć go rozwiązać, bo nie jest to normalne, żeby na najbardziej ruchliwym przejeździe kolejowym w mieście samochody i piesi zmuszeni byli czekać na przejazd jednego pociągu prawie sześć minut.

5 komentarzy

  1. To jest kolejny przykład jakości działań pracowników Polskich Linii Kolejowych. Zlecają robotę, jak firma ją sknoci to nie ma komu tego należycie sprawdzić. Proces poprawek się ślimaczy, a anonimowi chyba nieźle wynagradzani pracownicy nie mają sobie nic do zarzucenia. A przeciwnicy kolei zyskują kolejne argumenty.

  2. Według nomenklatury kolejowej ten przejazd mieści się jeszcze w obrębie stacji i do puki właściwie pociąg nie wjedzie w perony to szlabany powinny być zamknięte, w dobie elektromechaniki można było by to usprawnić ale to koszta za dopuszczenie takich usprawnień.

    1. Proszę nie pisać głupot. Otwarcie rogatek winno nastąpić niezwłocznie po przejeździe pociągu przez miejsce chronione. Pozniesze otwieranie spowodowane jest tym że dyzurny ma więcej czynności do wykonania. W przepisach nie ma takiego czegoś jak wjazd w perony. Teraz co do zamykania rogatek. Gdy był dróżnik to wyglądało to tak.
      1. Z kierunku Marklowic – dyż zgłaszał dróżnikowi potrzebę zamknięcia i po potwierdzeniu przez dróżnika podawał syg. wolna droga na semaforze wjazdowym Semafor mósiał byc podany o tyle wcześnie żeby nie dopuścić do niepotrzebnego zatrzymania pociągu
      2. Z kierunku Czeskiego Tesina analogicznie jak z Marklowic ale dochodzi tu jeszcze przepis zakazu zatrzymywania pociagu przed sem. wjazdowym na granicy. A więc rogatki zamknięte przed ruszeniem poc. z Ceskiego Tesina
      3. Ze stacji. Zgłoszenie -> zamkniecie – i po potwierdzeniu wyświetlenie semafora wyjazdowego.

      W przypadku obsługi przejazdu z nastawni obowiązek zamknięcia rogatek przed podaniem sygnału „wolna droga” ze względu na „przejazd w stacji” i uzaleźnienie rogatek od semaforów.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *