Dojrzewanie Olzy

Podczas wczorajszego kursu pociągu nr 94312 Olza z Cieszyna do Katowic, najbardziej ucieszyła nas jedna rzecz. No, dwie. Jedna to frekwencja, a drugie to, że podnosi się średnia wieku podróżnych, co jednocześnie oznacza, że zwiększa się grono odbiorców tej oferty.


Nie wiemy jakie są granice Waszej wytrzymałości, dlatego prosimy o wyrozumiałość, ale jako ci, którzy malutką cegiełkę do powrotu Olzy na tory dołożyli, żywotnie interesujemy się jej funkcjonowaniem i stąd nasze regularne sprawozdania niemal z każdego kursu.

Frekwencja. Jak już było powyżej, można powoli rzecz, że tradycyjna. Z Cieszyna wyjechało ponad 30 osób, na stacji docelowej ze składu wysiadło ponad 50 osób. Odnotujmy również, że oprócz Cieszyna Marklowic, na każdym kolejnym przystanku na terenie powiatu cieszyńskiego (Pogwizdów, Kaczyce, Kończyce, Zebrzydowice, Chybie) dosiadało się po trzech czy czterech podróżnych. „Swoje” zrobiła potem Pszczyna, stąd taka liczba osób na stacji docelowej.

Budujące jest to, że oprócz studentów, którzy niespełna 100-minutową podróż przekształcają w czas przygotowania się do zajęć (wszak w pociągu mają ku temu doskonałe warunki), znalazło miejsce dla przedstawicieli pokoleń zdecydowanie starszych. Wczoraj na pokładzie EN57-224 znalazło się kilkanaście takich osób. Najbardziej zdziwiło nas to, że odbyły one podróż na całym, blisko 90-kilometrowym dystansie, nie kryjąc na finiszu zadowolenia z warunków stworzonych do jej realizacji. Wygląda na to, że dojrzewa nie tylko samo połączenie, ale także jego pasażerowie.

Jeśli ktoś po przyjeździe do Katowic musi „dojechać” do innych ośrodków w obrębie naszego regionu to tragedii nie ma. Trzy minuty po przyjeździe pociągu z Cieszyna odjeżdżają Gliwice (na wszelki wypadek warto zgłosić obsłudze Olzy chęć przesiadki, bo to na naszej kolei różnie bywa). Ponadto, gdy wysiedliśmy wczoraj na katowickim dworcu, na sąsiednim peronie stał Lubliniec, a za chwilę zapowiadano Częstochowę.

4 komentarze

  1. Bardzo się cieszę z sukcesu Olzy, lecz to raptem 50 osób, ale cieszy skomunikowanie w Katowicach. Pozwolę sobie natomiast zauważyć, ze dla kierunku z Wisły PLK czyni sabotaż. pociąg weekendowy Wisła-Częstochowa przyjeżdża do Katowic 19.21. Natomiast Częstochowa-Gliwice ucieka 19.20. Ucieka, bo przyjeżdża 19.06 i kwitnie 14 minut przepuszczając Pendolino. To, ze nie może poczekać te 5 minut jest sabotażem. Następny KS do Gliwic jest dopiero 20.39. Zapewniam, że chętnych na przesiadkę do Gliwic jest naprawdę sporo. Może redakcja zajmie się tym połączeniem.

    1. A i oczywiście, że się tym zajmiemy. Dzięki za cynk. Jakoś nam to uciekło a rzeczywiście jest to jakieś nieporozumienie. Pozdrawiamy

  2. 50 osób to nie jest mało,ile jednorazowo przewozi busbrother?Jeśli prędkość się poprawi jestem optymistą.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *