To jedzie młodość

EN57 w służbie Kolei Śląskich na dworcu w Bytomiu

W ramach objazdu po liniach pasażerskich naszego województwa potraktowaliśmy testowo odcinek Katowice – Bytom. Chociaż zarządca infrastruktury, nie polepszył tutaj parametrów podróżowania, to Koleje Śląskie uruchomiły kilka połączeń więcej na tej trasie. Czy słusznie? Czas pokaże, ale miejmy nadzieję, że tak.


Wczoraj, jeszcze ciemną nocą, wybraliśmy się ocenić nowy produkt KŚ, czyli pociąg 44630 relacji Bytom – Katowice. By jednak poddać go ocenia, trzeba było najpierw do Bytomia dojechać. Skorzystaliśmy z kombinacji S31 i S8 czyli połączenia numer 44605 z Oświęcimia do Bytomia.

O S31 pisaliśmy wczoraj, i w środowy poranek potwierdziły się nasze słowa, że ludzie dojeżdżający z Chełmu Śląskiego, Nowego Bierunia i Oświęcimia coraz chętniej korzystają z kolei. Z Katowic do Bytomia natomiast frekwencja nie powalała, ale był to dopiero trzeci kurs w bieżącym rozkładzie, a ponadto mało jest kierunków wylotowych z Katowic, na których transport publiczny cieszyłby się popularnością o tej porze. O 6.30 wszystkie drogi zaczynają prowadzić do stolicy województwa.

Jak już przyjechaliśmy do Bytomia, to na dworzec wjechał właśnie pociąg nr 44628 z Lublińca do Katowic i bez wahania władowaliśmy się do niego, decydując, że na naszego 44630 poczekamy w Chorzowie Batorym. Frekwencja bardzo dobra, a jakość przejazdu torem z Bytomia w kierunku Katowic już kwalifikuje się pod kategorię –  warunki cywilizowane. 24 minuty założone przez rozkład jazdy sprawia, że jest to coraz bardziej interesująca propozycja w gąszczu śląskiej komunikacji.

W 44630 ludzi było nieco mniej, gdy „wbijaliśmy” do niego w Batorym. Jednak natychmiast zwróciła naszą uwagę jedna rzecz. Tym kursem jechali sami… młodzi ludzie. Nie wiemy, czy był pasażer (oprócz nas oczywiście), który miałby więcej jak 26 lat. Czyżby pociąg odjeżdżający z Bytomia o 7.19 był trafionym pomysłem dla tej kategorii wiekowej? Jeśli dalsze obserwacje to potwierdzą, to wówczas będzie można już z całą pewnością powiedzieć, że od rozkładu 2016/17 KŚ rozpoczęły coś, co musi ostatecznie zadziałać, czyli uruchamianie pociągów pod realne potrzeby podróżnych, a nie wynikających ze zgodności z obiegami taboru.

Pamiętajcie też o jednym. Cała ta zabawa kosztowała nas… 3 złote. Bo tyle kosztuje bilet liniowy łączący oba miasta. Czyli za złotówkę dojechaliśmy z Katowic do Bytomia, za złotówkę z Bytomia do Chorzowa Batorego i za złotówkę z Chorzowa Batorego do Katowic. Mówimy o bilecie normalnym. Oczywiście, mało kto powtórzy takie wykorzystanie biletu jak my (jeszcze zmieścilibyśmy się w czasie ważności biletu jadąc kolejny raz z Katowic do Chorzowa Starego pociągiem nr 44609), ale za 3 złote pojechać z Bytomia do Katowic czy odwrotnie, załatwić sprawę i wrócić, to w ciągu dwóch godzin obowiązywania tej taryfy zadanie jak najbardziej do wykonania. Przez co chcemy pokazać, że te bilety faktycznie mają ułatwić życie pasażerom, a nie służą do realizacji ekstremalnych pomysłów kolejowych hardkorowców.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *