Taki nasz gear powszedni

Stacja docelowa - Katowice
Stacja docelowa – Katowice

Tak się wczoraj złożyło, że trzech z nas musiało być na godzinę 8 w Katowicach. Jechaliśmy koleją z Cieszyna, Częstochowy i Raciborza. Udało się jednemu. To, co poniżej przeczytacie, to nasze spojrzenie, na naszą regionalną kolej z trzech różnych stron, trzech różnych szlaków i trzech różnych uwarunkowań, które zaistniały jednego, środowego, poranka.


Racibórz – Katowice (S7)

Na pierwszym peronie w stacji Racibórz czeka 36WEa 009 i 010 w podwójnej trakcji. To właśnie te dwa Impulsy odjadą o 05:53 w kierunku Katowic. Krótka decyzja o tym do którego składu wsiąść i chwile później byłem już w komfortowej drodze do stolicy województwa. Planowany czas przejazdu to 1:49 minut, więc w Katowicach będę przed 08:00 – rewelacja. Na stacji początkowej mogłem być wybredny z wyborem miejsca, ale ze stacji na stację pociąg zapełniał się podróżnymi a w Rybniku nastąpiło prawdziwe oblężenie i w krótkim momencie dwa składy zapełniły się prawie w 100%.

W Leszczynach zaczęły się nieplanowane przygody – musieliśmy przepuścić spóźnionego EC Comenius. 10 minut postoju wystarczyło, żeby kolejne tyle stracić na mijance z pociągiem do Rybnika w Mikołowie Jamna – pewnie planowo mijalibyśmy się gdzie w okolicach stacji Katowice Ligota. W ten sposób do Katowic dotarłem o 08:05, ale ja te dwie godziny spożytkowałem na pracy na laptopie, więc akurat ja na spóźnieniu nie ucierpiałem.

Cieszyn – Katowice (S58/S5)

6.02. Cieszyn. EN57 – 1056 rusza w swój kurs do Czechowic-Dziedzic. Przy zakupie biletu liniowego do Katowic konduktor od razu informuje, że na stacji docelowej są dwie minuty na przesiadkę do pociągu do stolicy województwa, ale żeby się nie martwić, bo jak będzie drobne opóźnienie, to „przytrzyma” się skomunikowanie. Na pokładzie, jak na cieszyńskie warunki, tłok. Ponad 10 pasażerów. Po „rozgrzewce” na linii 90, od Zebrzydowic zaczyna się prawdziwa jazda, a liczba pasażerów rośnie w oczach. W Chybiu pociąg jest już zapełniony w sporej części. Więc linia S58 jakiś sens chyba ma. W związku z ograniczeniami prędkości wynikającymi z kończących się remontów, przyjeżdżamy do Czechowic dwie minuty po czasie.

Konduktor z S58 dotrzymał słowa, bo przy trzecim peronie czeka na nas EN75 – 002 „Magurka” (Zwardoń – Katowice), a z przesiadki korzysta ok. 20 osób. Wyjeżdżamy opóźnieni 3 minuty i do Pszczyny udaje się nadrobić minutę. Ważna sprawa, bo flirt jest zapełniony w 100 procentach, więc grono tych, którym się spieszy jest spore. Miejsc wolnych brak. Z Pszczyny na wyremontowanej linii 139 mamy wspaniałą reklamę kolei. Flirt cichutko mknie po nowiutkich szynach i wydaje się, że w Tychach opóźnienie zostanie zniwelowane. Jednak przed wjazdem w perony tyskiego dworca niemiła niespodzianka. 10-minutowy postój. Przyczyny na razie nieznane.

Rozwiązanie poznajemy kilkadziesiąt sekund po wznowieniu jazdy. Kierowani jesteśmy na peron trzeci, bo na torze, po którym zwyczajowo wjeżdżają pociągi z Bielska-Białej do Katowic, stoi ED161 PKP Intercity („Ondraszek” Bielsko-Biała – Białystok), który zaniemógł i został sobie przy drugim peronie na dłużej, powodując konieczność „objazdu” dla innych pociągów.

To wszystko sprawia, że jesteśmy już kwadrans po czasie i taka „nadwyżka” utrzyma się do Katowic. Zamiast o 8.02, jesteśmy na trzecim peronie głównego dworca w województwie o godzinie 8.18. Wydaje się jednak, że społeczeństwo jest przyzwyczajone do takich zdarzeń, bo nie słyszeliśmy narzekań podróżnych, a tak naprawdę więcej niezadowolenia wzbudziła nieczynna w naszym flircie ubikacja.

Częstochowa – Katowice (S1)

Jako jedyny do stolicy województwa śląskiego dotarłem o czasie. Podróż przyspieszonym pociągiem nr 40501 do Katowic, to czysta kolejarska przyjemność. Skład, w tym przypadku 27WEb-001, mknął przez stacje i przystanki niczym błyskawica.

Mimo skierowania do obsługi tego połączenia najpojemniejszej jednostki w parku taborowym Kolei Śląskich, czyli sześcioczłonowego elfa, już w Zawierciu zaczęło brakować miejsc siedzących. Im bliżej Katowic, tym ludzi stojących było coraz więcej.

Patrząc przez pryzmat jakości połączeń i czasu przejazdu z Częstochowy do Katowic, nie dziwię się, że pociągami Kolei Śląskich na linii S1 korzysta tak dużo osób. Linia ta powinna stanowić punkt odniesienia dla pozostałych, bowiem jeśli wszędzie będzie jeździło się tak dobrze jak na odcinku Częstochowa – Katowice – Gliwice, to osób korzystających z połączeń kolejowych będzie coraz więcej.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *