5-lecie Kolei Śląskich (Cz.2 – Katowice)

dsc_3942Wracamy do weekendowych specjałów przygotowanych przez Koleje Śląskie z racji 5 rocznicy uruchomienia przez tego przewoźnika przewozów pasażerskich. Tym razem parę słów o niedzielnej przejażdżce jednostką EN57AKŚ-100 po specjalnej trasie w rejonie Katowic, gdzie w większej części pociągi osobowe się nie pojawiają.


Kulminacyjny punkt obchodów okazał się być trafioną propozycją. Punktualnie o 14:05 pociąg wyruszył z katowickiego dworca na trasę, Katowice – Chorzów Batory – Hajduki – Katowice Panewniki – Katowice Muchowiec – Stawiska – Mysłowice, która na zdecydowanej większości przebiegu nie jest obsługiwana przez pociągi osobowe.

Czy to dobrze, czy źle? Nie miejsce teraz na taką polemikę, niemniej szczególnie dla młodszego pokolenia, możliwość zobaczenia tego, co pozostało po kiedyś bardzo ruchliwej stacji towarowej na Muchowcu, czy piękna perspektywa dzielnicy Janów z okien pociągu, to na pewno rzeczy, których możliwość ponownego przeżycia z pewnością nie nadarzy się zbyt szybko.

To za oknem. W pociągu można było sobie zrobić zdjęcie z akcesoriami kolejowymi (czapki, sygnalizatory), co oczywiście nie umknęło uwadze najmłodszych podróżnych. Smycze, baloniki i inne gadżety rozdawane przez pozytywnie nastawioną do życia ekipę marketingowców KŚ szybko trafiały w ręce zadowolonych podróżnych. A było ich łącznie ponad 200.

Były całe rodziny, kawalerowie, panny, starsi i młodsi – społeczeństwo w pigułce. Był też pies Topik, który zdaniem właścicielki miłuje podróż pociągami ponad wszystko. W sumie – sympatycznie, radośnie i kolorowo. Tak jak miało być. A nad wszystkim dyskretnie czuwał Wojciech Dinges, prezes śląskiej spółki, który wraz z rodziną wybrał się także zobaczyć widoki, których z okien pociągów swojej spółki w normalny dzień roboczy nie zobaczy.

Niedzielny przejazd był świetną formą promocji kolei jako środka transportu bezpiecznego, przyjaznego podróżnym i co rzadziej spotykane w innych gałęziach transportu – pomagającego szybko nawiązać znajomości. Już po kilku minutach w poszczególnych częściach jednostki podróżujący zdążyli się zintegrować i rozpocząć ożywioną dyskusję o kolei, bo też o czym innym w tym momencie nie wypadało. To też jedna z przesłanek tego, że tak jakoś polubiliśmy kolej bardziej niż cokolwiek innego.

Dokumentacja fotograficzna przejazdu to dzieło Katarzyny Przypadło, Przemysława Szczepanka i naszego skromnego autorstwa.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

2 komentarze

  1. W obecnej dobie, gdzie samochodem można dojechać prawie pod drzwi, a koncerny samochodowe zalewają nas wspaniałą reklamą coraz nowszych modeli swoich aut, promocja kolei jako środka transportu jest konieczna. Trzeba przybliżać kolej dla pasażera.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *