Dwa oblicza TLK Gwarek

PIC w K-cach

Wczoraj było o infrastrukturze północnych regionów naszego kraju, dzisiaj nieco o tym, z czym mamy do czynienia jeśli zdecydujemy się wybrać tam w podróż. Będzie o pociągach PKP Intercity, bo to one łączą nasz region z Kołobrzegiem i Koszalinem.


Wybór polega na TLK Gwarek relacji Katowice – Słupsk bądź IC Szkuner z Krakowa do Kołobrzegu. Do rozpoczęcia wakacji Gwarek także jeździł jako pociąg kategorii IC, potem według rozkładu na czas kanikuły został przekwalifikowany na TLK, jednak od września miał z powrotem stać się pociągiem IC. Tak jednak nie nastąpiło i od 4 września Gwarek dalej jeździ w najniższej kategorii.

O powody nie pytaliśmy w centrali PKP Intercity, bo i tak z pewnością byśmy nie poznali przyczyn takiego stanu rzeczy. Zresztą ważny jest skutek, nie przyczyna. A tu jesteśmy bogatsi o wiedzę organoleptyczną i jeśli chcecie jechać tym pociągiem w relacji Słupsk – Katowice to nie czyńcie tego w piątek. Szczególnie gdy temperatura powietrza przekracza 25 stopni.

Od Koszalina do Katowic w ubiegły piątek w starych poczciwych ośmioosobowych przedziałowych wagonach temperatura znacznie przekraczała 40 stopni. Nie da się dzisiaj upchać ośmiu pasażerów z ich bagażami do jednego malutkiego pomieszczenia i nie uwędzić ich mimo otwartych na oścież drzwi, okien i czegokolwiek jeszcze. Wszystkie wagony wyglądały tak samo i chwała tylko systemowi rezerwacji biletów PKP Intercity, że nie dochodziło do sytuacji, że podróżni musieli wykłócać się o swoje miejsce. Ale w XXI wieku, w środku Europy, serwować pasażerom kolei takie warunki to po prostu nie przystoi.

W poprzednią niedzielę, w drugą stronę, nie było tak ciepło a i ludzi znacznie mniej, dlatego do jakości ponad ośmiogodzinnej podróży nie można mieć zastrzeżeń. Na miejsce dotarliśmy zgodnie z rozkładem, i to za całkiem przystępną cenę (68 zł za osobę), korzystając również z dobrodziejstw przenośnego punktu gastronomicznego, który kursował po składzie między Wrocławiem a Szczecinkiem. Ogólnie – brak zastrzeżeń.

I jeszcze jedna niby drobna rzecz, ale nie zachęcająca do pociągów TLK. W stronę „tam” jechaliśmy wagonem (numer 14) z ubikacją próżniową, z powrotem z toaletą w wersji klasycznej, doskonale znanej od wielu, wielu lat. Nie trzeba dodawać co oznaczało to w ten upalny piątek, gdy zapach potu wymieszał się z tym co wydobywało się zza drzwi ubikacji. Takie rzeczy kwalifikują się do jak najszybszej zmiany, jeśli PKP Intercity chce by ludzie zostawili swoje samochody w domach, wybierając się z naszego regionu nad Morze Bałtyckie.

IC Szkuner w przeciwieństwie do Gwarka to skład złożony z odnowionych wagonów, wyposażony dodatkowo w część restauracyjną. Istotna uwaga. Przynajmniej do kolejnej korekty (w październiku) pociąg ten „zahacza” także o Koszalin w związku z zamknięciem ruchu na odcinku Białogard – Karlino. Wydłuża to o ok. 45 minut czas dojazdu z Katowic do Kołobrzegu, ale stwarza możliwość szybszego dotarcia do miejscowości takich jak Mielno czy Sarbinowo, gdzie choć szczyt sezonu turystycznego już minął, to dalej nie brakuje chętnych do wyjazdu w te okolice w celach wypoczynkowych.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *