Kilka szczegółów na torach

Na LK404 i LK405 zarządca stara się o należyte utrzymanie szlaui
Na LK404 i LK405 zarządca stara się o należyte utrzymanie szlaku

Tak się złożyło, ze po wielu, wielu latach przyszło mi pojechać na urlop i wrócić z niego koleją. Polską koleją. Nie omieszkałem, podczas tych spędzonych łącznie siedemnastu godzin w pociągu TLK Gwarek, spróbować dokonać oceny jakości oferty tej formy transportu dla śląskich wczasowiczów udających się nad Bałtyk.


Zwróciłem uwagę na wiele rzeczy, ale jedna przykuła moją uwagę bardziej od innych. Przejazd na odcinku wielu kilometrów, od Piły do Białogardu, czyli na liniach kolejowych nr 404 i 405, od razu zaintrygował mnie do zabawy – znajdź ileś tam szczegółów różniących ten szlak od tych w województwie śląskim. Cały wspomniany odcinek podlega pod ZLK w Szczecinie. Widok za oknem ciągle ten sam. Drzewka w odległości zgodnej z przepisami rosną sobie od torów, przedzielone wymaganym pasem bezpieczeństwa. To linia jednotorowa, ale z obu stron widok ten sam. I tak przez kilkadziesiąt kilometrów. Pociąg sunie cichutko 100 km/h, co daje duży komfort podróży, nawet w kategorii TLK. Owszem i tam są niedociągnięcia, ale liczba plusów zdecydowanie przewyższa liczbę minusów.

To warunki o jakich nasze jednotorowe linie kolejowe (np. 157 czy 190) mogą tylko pomarzyć. I to tak po cichu. Tak się składa, że 200 metrów od domu mam do czynienia również z jednotorową linią kolejową. Jej numer według terminologii PLK to 90. Znalazłem co najmniej 70 różnic w porównaniu do LK404 i LK405, czy do każdej innej i tak się składa, że wszystkie na korzyść tych z północnej części naszego kraju. A o trasie Zebrzydowice – Cieszyn napiszemy niebawem, bo nieoficjalnie dostaliśmy informację, że znów się tam coś dziwnego szykuje.

Przestrzegamy pasażerów spieszących do Poznania od strony Wrocławia, że ostatnie 25 kilometrów przed stolicą Wielkopolski to podróż z niezbyt atrakcyjną prędkością, jednak jeśli ktoś jest miłośnikiem sprzętu budowlanego to właśnie w tym rejonie zobaczy go najwięcej. Nie dość, że na linii kończy się gruntowana modernizacja, to i w samej stacji Poznań Główny remonty trwają w najlepsze.

Nie za ciekawie jest na odcinku Poznań Główny – Piła, ale z tego co informował zarządca, przygotowania do sporej modernizacji infrastruktury pomiędzy tymi miastami rozpoczęły się już na dobre. Po ukończeniu tych wszystkich prac, za 2-3 lata pociąg będzie w stanie zawieźć nas z Katowic w ciągu siedmiu godzin do Kołobrzegu czy Koszalina. Wtedy oferta kolejowa na długo będzie przewyższać atrakcyjnością podróż samochodem w te okolice, bo droga krajowa nr 11 to obecnie droga przez mękę, a wielu kierowców zrezygnuje z korzystania z dobrych, alternatywnych tras prowadzących tutaj od strony Szczecina czy Gdańska, decydując się na tańszą i bezpieczniejszą kolej.

Na odcinkach Białogard – Koszalin (fragment LK202 Trójmiasto – Stargard), czy Leszno – Katowice, podpięta do naszych wagonów EP07 była zmuszona do maksymalnego wysiłku by podołać wymaganiom rozkładu jazdy. Warto przy okazji wiedzieć, że ten pierwszy odcinek, choć jednotorowy, to 25 kilometrów z Koszalina do Białogardu pokonaliśmy w niespełna 14 minut

Jutro ciąg dalszy powakacyjnych wynurzeń. O urokach i niedogodnościach pociągów kategorii TLK.

4 komentarze

  1. Z tej informacji można wysnuć wniosek, że w PLK w jednym końcu Polski jest normalnie (tabakiera dla nosa) a w drugim końcu trochę jakby na głowie, ludzie jakby odwalali przysłowiową pańszczyznę.

    1. Dobry wieczór. Gdyby oni chociaż tylko odwalali pańszczyznę to te tory wyglądałyby inaczej. Bardziej cywilizacyjnie. Niestety, nawet tej pańszczyzny nie ma.

    1. Skoro „druk” nawalił to teraz muszę z tego wyjść z twarzą. Powiem tak, pewne kolejowe organy kontrolne z pewnością by na linii 90 tyle uchybień znalazły. Mam nadzieję, że teraz już lepiej jest. Pozdrawiam

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *