Gdy zagłuszą Metallicę

uid_f5d3340dfdb7fe9638c91b54087b68341354697480177_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355Gdy PKP Intercity jakiś czas temu wprowadziło w pociągach pendolino tzw. strefę ciszy odbiór społeczny był różny. Ponieważ nie dane nam było z tego dobrodziejstwa skorzystać to nie komentowaliśmy i opisywaliśmy jego funkcjonowania. Środowy przejazd popołudniowym pociągiem Kolei Śląskich sprawił jednak, że zaczęliśmy się zastanawiać, czy to nie jest naprawdę praktyczne rozwiązanie.


Katowice. Popołudniowy pociąg do Zwardonia. Wszystkie miejsca zajęte. Pasażerowie niemal w komplecie wpatrzeni w swoje telefony, tylko jedna osoba czyta gazetę. Takie czasy. Jestem jedyny, oprócz wspomnianej osoby czytającej, w najbliższym otoczeniu, który nie trzyma telefonu w rękach, jednak moja głowa, dokładniej uszy, jest z nim połączona za sprawą słuchawek. W mojej głowie dosyć głośno. Metallica. Tego się cicho nie słucha.

Ruszamy ze stacji początkowej. Smartfonowa sielanka trwa. Nagle ciszę przerywa makabrycznie głośno nastawiony flagowy dźwięk dzwonka jednego z operatorów. Kobieta w bezpośrednim sąsiedztwie odbiera. I zaczyna się…

Przez następne niemal 20 minut nasz niemały przecież „przedział”, czyli jeden z członów EN71AKŚ dowiaduje się, co owa pani dzisiaj zrobiła ciekawego w pracy. Donośny głos następnie opowiada o tym, co w rodzinie. Wpadamy w wir informacji o pierwszych ząbkach kogoś tam z otoczenia i o tym, że na jej wakacjach to pogoda była niespecjalna. Kobieta jest także znawcą motoryzacji. Nie podamy tu marki samochodu, którego ona nie poleca, bo strzelają w nim uszczelki pod głowicą. I tak dalej.

Tychy. Wybawienie. Nie, rozmowa się nie kończy. Nic z tego. To po prostu stacja docelowa tej kobiety. Jej szwargotanie, na szczęście coraz cichsze dobiega jeszcze z peronu. Jeszcze kilka sekund i już. Po twarzach współpasażerów widzę, że opuszczenie pociągu zdecydowana większość przyjęła z ukrywaną radością. Za zdziwieniem dociera do mnie, że płyta zespołu Metallica, której słuchałem, już dawno (po mojemu gdzieś między Piotrowicami a Podlesiem) się skończyła. Zagłuszyć werbalnie ten band? Duża sztuka. Brawo ta kobieta.

Często słychać narzekania na jakość naszych pociągów. To prawda. Jednak czasami podróż staje się nieznośna nie przez przewoźnika, tylko przez nas samych… Zabrudzone ubikacje, puszki po piwie pozostawione gdzie się da. To już nie tabor, czy obsługa. To my. No i teraz jeszcze elektroniczny konfesjonał, w którym na mimowolnie uczestnictwo zdecydowana większość z nas nie jest chętna.

Korzystamy z pociągów z różnych powodów, z różnym nastawieniem. Czasem człowiek wracający z pracy ma ochotę „wyłączyć” się na ten czas z otoczenia. Są jednak sytuacje, że zaczynamy wchodzić do czyjegoś życia, choć nie mamy na to absolutnie żadnej ochoty. Telefony komórkowe stały się częścią nas. W porządku. Ale niech to będzie jednak tylko „nas” a nie wszystkich i wszystkiego dookoła.

2 komentarze

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *