Ostatni byli pierwszymi

Ika57

Zbliża się w naszym regionie taki dzień. Dzień, gdy stojąc na przystanku autobusowym będziemy pewni, że nie zabierze nas w drogę do pracy stary, poczciwy ikarus. Dzień, gdy stojąc na przystanku czy stacji kolejowej będziemy pewni, że nie zabierze nas do szkoły stary, poczciwy EN57, czyli „kibel”. 


Odejście ze służby tych pojazdów będzie symbolem końca pewnej epoki cywilizacyjnej i paradoksem jest, że w naszym regionie nastąpi to jednocześnie zarówno na torach, jak i na drogach. Bo stanie się to w ciągu nieco ponad roku.

EN57 i Ikarus 280. Legendy. Śmiejcie się młodzi, ale dla pokolenia dzisiejszych 40 czy 50-latków te pojazdy to spory kawałek życia. To nimi jechało się z ekipą w góry, to one woziły nas do szkoły czy na uczelnię, w końcu to nimi jeździło się do pierwszych sympatii w innych dzielnicach miasta. Ich jestestwo było na stałe wpisane w nasze funkcjonowanie. Większość pociągów lokalnych to były trzy żółto-niebieskie EN57, nawet w pociągach Katowice – Tychy Miasto przez Katowice Murcki i Kostuchnę. Jedna jednostka kursowała bodajże tylko na linii Katowice Ligota – Gliwice. EN57 był niekoronowanym królem na naszych torach. Przejażdżka pociągiem złożonym z wagonów piętrowych była największą formą atrakcji dla młodego miłośnika, choćby z racji konkursu otwierania i zamykania okien strasznie niewygodną korbą na czas.

Ikarus miał większa konkurencję w postaci naszych rodzimych jelczy. Szczególnie w segmencie autobusów 12-metrowych. Tam szanse były wyrównane. Natomiast w krainie „przegubowców” król był tylko jeden. Ikarus 280. Z naprawdę rozlicznych dźwięków, które wydawał pojazd autorowi tej sentymentalnej noty pozostanie na zawsze w pamięci (i uszach) ten wydawany przez cały czas trącącą o siebie gumę, z której wykonana była ochrona przegubu pojazdu. Coś nieprawdopodobnego. Tam też w czasie deszczu nadarzała się okazja na bezpłatny prysznic, bo ten element nigdy nie był szczelny. No i kierowca wykonujący niezliczoną ilość kombinacji by wrzucić kolejny bieg. Darmowa siłownia w robocie. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że choć tabor jeździ coraz nowocześniejszy to ikarusy będą, będą i będą.

Jednak najbliższe miesiące to czas rozstania. Jako pierwsze pożegnamy ikarusy. Najprawdopodobniej jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Wszystko za sprawą dostawy 30 sztuk nowych autobusów do PKM Katowice. To właśnie na liniach obsługiwanych przez tego przewoźnika można spotkać te pojazdy. Jeśli chcecie porobić im zdjęcia nim nastąpi ich koniec, to pamiętajcie, nie szukajcie ich na trasach prowadzących przez katowicki dworzec podziemny. Wjazd „zakazany” i zmarginalizowany niemal do zera. Zasięg operacji jest jednak większy. Jak nam powiedziano w katowickim przedsiębiorstwie, zakup 15 Solarisów Urbino 18 ma na celu definitywne zastąpienia na trasach ikarusów, zaś 15 sztuk SU 12 zastąpi wysłużone Jelcze 120M i 120MM, co sprawi, że rozstaniemy się z pojazdami z wysoką na pewno, a także z dużym prawdopodobieństwem ze średnią podłogą w autobusach w naszym regionie. Największym paradoksem historii Ikarusa 280 jest fakt, że Katowice były pierwszym miastem w Polsce, gdzie te pojazdy trafiły do służby. A było to roku 1974, czyli 42 lata temu.

31 grudnia 2017 to z kolei (i na kolei) ostatni dzień obowiązywania umowy na użytkowanie przez Koleje Śląskie pociągów EN57 należących do Przewozów Regionalnych. Nie będziemy się dzisiaj na tym pasztetem pastwić, bo na horyzoncie, na szczęście, widać już koniec tego zobowiązania. Ten termin oznacza, że nawet jeśli producent, który od wakacji przyszłego roku będzie dostarczał systematycznie nowe pociągi, nie „zorganizuje” ich odpowiedniej ilości, mającej zrównoważyć brak kibli, to i tak 1 stycznia 2018 wszystkie te jednostki, które jeszcze będą użytkowane przez KŚ znajdą się w swoich macierzystych bazach PR. Ta perspektywa wisi nad zarządem naszej spółki, ale jest jeszcze czas, by wszystko odpowiednio przygotować. Za kilkanaście godzin poznamy wynik ogłoszonego przetargu na dostawy nowego taboru dla KŚ i cała procedura prawna związana z dostawami zacznie się kręcić na całego, a sama wymiana taboru rozpocznie się w lipcu 2017 roku.

Owszem, na naszych torach pozostaną jeszcze pociągi formatu AKŚ i inne wersje rozlicznych modernizacji EN57. Ale to już nie będzie to. Podobnie rzecz się ma z tramwajami serii 105. Niby jeździ tego jeszcze dużo, ale nie ma to już nic wspólnego z tym, co zadebiutowało na naszych ulicach w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Oryginalne kible i ikarusy był tylko jedne i niepowtarzalne i nie wiadomo czy dziękować czy żalić się, że będą z nami aż do roku 2017. W przypadku „kibla” będzie to 56 lat od wyprodukowania pierwszej jednostki.

Dlatego niech pozostaną w naszych sercach i wspomnieniach, bo to się im niewątpliwie należy. Ale na drogach i torach oglądajmy je wyłącznie tylko w czasie parad taborowych i historycznych festynów. Bo w następnej epoce nie ma już dla nich miejsca.

3 komentarze

  1. Kibel solo jeździł również, na Pszczyna-Rybnik, Rybnik-Makoszowy, Tychy-Orzesze Jaśkowice, DG Zabkowice-Jaworzno Szczakowa, Jaworzno Szczakowa-Bukowno, Bytom-Pyskowice Miasto, Pawłowice-Chybie. Rownież służbowe na Muchowiec i tarnogórski pendel. Trochę tego było.

    1. Dzięki za info. Faktycznie tego było trochę. Ja mam wątpliwości, bo choć jechałem to nie pamiętam, czy pojedynczy EN57 nie był na relacji Jastrzębie Zdrój – Katowice. Na marginesie, proszę wysłać to zestawienie do stosownych instytucji w naszym wojewódzwie z dopiskiem „Tam jeździły pociągi”

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *