222 metry kapitału

Końca nie widać
Końca nie widać

Ponad 17 tysięcy pasażerów przewiozły w czwartek pociągi Kolei Śląskich do Częstochowy na jasnogórską mszę celebrowaną przez papieża Franciszka. Mieszkańcy województwa, którzy nie brali udziału w uroczystościach na Jasnej Górze, również tego dnia mogli podróżować pociągami naszej spółki za darmo.


Do Częstochowy można było dotrzeć wybierając jeden spośród 22 pociągów przygotowanych z okazji tego wydarzenia. Niektóre z przejazdów były dodatkowymi, zaplanowanymi tylko na ten, wyjątkowy dzień. Z kolei rozkładowe połączenia lini S1 zostały wzmocnione dodatkowym taborem. Największe wrażenie robił pociąg zestawiony z trzech flirtów (EN75-002, 003 i 004), który miał 222 metry długości i mógł zabrać 1200 pasażerów. Pierwszy pociąg z osobami zainteresowanymi spotkaniem z Ojcem Świętym wyjechał o godzinie 00.30 z Pszczyny trasą m.in. przez Katowice, Sosnowiec, Będzin Miasto i Zawiercie. Niepowtarzalnym, oprócz tego dnia, rozwiązaniem było wydłużenie linii S8 Katowice – Lubliniec o odcinek do Częstochowy, dokładniej do stacji Częstochowa Stradom.

W drogę powrotną z Częstochowy Koleje Śląskie przygotowały dla pielgrzymów 24 pociągi. Dwa z nich, wskutek dużego zainteresowania przejazdami bezpośrednio po uroczystej mszy., zostały uruchomione jako uzupełnienie wcześniej już zaplanowanych połączeń – zarówno tych dodatkowych, jak i regularnych. Najwięcej podróżnych, ok. 1000 osób, zostało przewiezionych pociągiem o godzinie 15.13 z Częstochowy.

To fakty, teraz czas na wrażenia. Koleje Śląskie długo czekały na taki dzień. Może i kilka lat. W czwartek spółka pokazała się ze świetnej strony jako sprawny i przygotowany na takie wydarzenia przewoźnik. Zaczynając od mobilnych informatorów na stacjach (i to nie tylko tych największych, bo po Cieszynie również kręciły się osoby w pomarańczowych kubraczkach z logo spółki, a tam jak wiadomo kolej jest obecnie w śpiączce farmakologicznej), przez konduktorów, administrację do prezesów, którzy zgodnie zasuwali w nocy ze środy na czwartek. Ale warto było.

Spędziliśmy tego dnia w pociągach wiele, wiele czasu i z każdą godziną serce rosło. Wszystko po kolei, zorganizowane, wymiana podróżnych, nawet w tych najbardziej obleganych kursach bez żadnych perturbacji. Załogi pociągów przyjazne i pomocne. Używając terminologii sportowej, Koleje Ślaskie zagrały w czwartek na swoim boisku świetny mecz, dając jasny przekaz, że kryzys formy już wyraźnie minął. Dlatego skończmy raz na zawsze z utożsamianiem wizerunku Kolei Śląskich z najbardziej dramatycznymi momentami w ich historii. Jesteśmy w innej czasoprzestrzeni, firmą zarządzają inni ludzie i powoli można powiedzieć, że są coraz bliżej znalezienia tej jedynej, właściwej drogi. Tej prowadzącej do zadowolenia pasażerów i dokładnej realizacji zadań na potrzeby których firma ta została stworzona.

Ważnym czynnikiem, który z pewnością miał wpływ na taka frekwencję, była decyzja o braku opłat za przejazd w czwartek, bez względu czy jechaliśmy pod Jasną Górę, czy jak każdego dnia do pracy. W gronie licznych podróżnych znaleźliśmy sporą grupę osób, które informowały swoich zdziwionych znajomych, że są w pociągu bo się dowiedziały, że dzisiaj jest za darmo i chcą zobaczyć jak to jest. Trudno powiedzieć, ilu z nich zdecyduje się ponownie wsiąść do pociągu jeśli trzeba będzie za niego zapłacić, ale najważniejsze, że taka próba się odbyła.

Na koniec trochę o kasie. Ponieważ w czwartek pociągi kursowały za darmo, to około 900 tysięcy złotych zwróci przewoźnikowi Zarząd Województwa Śląskiego, czyli właściciel spółki. To orientacyjna kwota, która nie wpłynęła za bilety z faktu darmowych podróży. Najważniejsza jest jednak nadzieja, że właściciel spółki spojrzy z większym zainteresowaniem i zaangażowaniem niż dotychczas na swoje dziecię i zainwestuje chęci i finanse w jeszcze większym stopniu, by pozytywny odbiór przewoźnika, który zrodził się w czwartek przełożyć na pomoc w budowie pozytywnej marki. Będzie świetnie jak taka pozytywna kooperacja będzie trwała nie jeden a 365 dni w roku. Wówczas kapitał zdobyty w czwartek z pewnością nie pójdzie na marne.

4 komentarze

  1. Mam pewne pytanie odnośnie kolei na Śląsku. W ubiegłym tygodniu zauważyłem, że na dworcach komunikaty zapowiadane są także po angielsku. Wcześniej spotykałem się z angielskimi zapowiedziami, dotyczyły one jednak tylko pociągów międzynarodowych, a także (w Warszawie i Krakowie) pociągów na lotniska. Angielskie komunikaty zaobserwowałem ostatnio w Gliwicach i Katowicach. Chciałbym się spytać, czy zostało to wprowadzone jedynie na czas ŚDM, czy też zostanie na stałe.

  2. W dniu dzisiejszym także w Katowicach zapowiedzi po angielsku, ale sporo pielgrzymów kręciło się też po peronach.

    A co do powyższego tekstu:
    „Dlatego skończmy raz na zawsze z utożsamianiem wizerunku Kolei Śląskich z najbardziej dramatycznymi momentami w ich historii. Jesteśmy w innej czasoprzestrzeni, firmą zarządzają inni ludzie i powoli można powiedzieć, że są coraz bliżej znalezienia tej jedynej, właściwej drogi. Tej prowadzącej do zadowolenia pasażerów i dokładnej realizacji zadań na potrzeby których firma ta została stworzona.”
    Chętnie, ale do tego potrzeba jeszcze więcej wysiłku ze strony KŚ. Ciężko do sukcesów zaliczyć np. brak skomunikowania nawet w Katowicach (choćby linii S5 i S1) czy żałosną ofertę kolejową dla niektórych linii, np 60 tys. Żor.

    1. Dzięki za opinię. Zdajemy sobie sprawę, że do ideału jeszcze daleko KŚ, ale może to, że coś im się udało zrobić na bardzo dobrym poziomie będzie jakimś punktem wyjścia do tego by rozpocząć marsz w górę. Czasem sukces potrafi być bardzo mobilizujący i miejmy nadzieję, że tak będzie i tym razem.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *