Przystanek Biegun Północny

P1060463W ramach testowania nowych biletów liniowych Kolei Śląskich tym razem sprawdziliśmy dokąd z Katowic da się najdalej zajechać za 3 złote. Wyszło, że do przystanku Bytom Północny. Tam też wysiedliśmy i zaczęliśmy się zastanawiać, czy przez te 40 minut od wyjazdu ze stolicy województwa na świecie nie stało się coś wielkiego i niedobrego o czym nie wiemy. Bo to nie był ten sam świat.


Pisaliśmy wielokrotnie o specyfice linii S8 Katowice – Lubliniec, obsługiwanej przez Koleje Śląskie. Wtorkowa wycieczka do przystanku Bytom Północny sprawiła, że utwierdziło nas to w tym przekonaniu, że należy się jasno zastanowić co zrobić z takimi miejscami jak to.

Jak było wyżej, przyjechaliśmy z Katowic i jak już się wysiądzie z pociągu, jest tylko jedna legalna droga do opuszczenia przystanku. Słowo „droga” jest tutaj wyraźnym nadużyciem, ponieważ jest to leśny dukt, coś na wzór beskidzkich szlaków, który prowadzi nas do ulicy Dąbrowa Miejska. Od jej strony, również nie ma żadnej informacji, że skręcając w las, za dwie minuty dojdziemy do przystanku kolejowego.

Okolica też specjalnie nie zachęca, bo 300 metrów od przystanku przebiega autostrada A1 i oprócz dwóch firm motoryzacyjnych i jednego bloku mieszkalnego to tylko drzewa i drzewa. Po zerknięciu na mapę okazało się, że całkiem blisko znajduje się duże centrum handlowe, a czy chcemy czy nie, takie miejsca dzisiaj ściągają ludzi. No to w drogę.

Na początek w las, a potem zamiast polany znaleźliśmy się na jakimś terenie jakby po apokalipsie, gdzie kiedyś chyba funkcjonowały jakieś zakłady i w ogóle coś się działo. Teraz wszędzie pustka, poprzecinana jedynie betonowymi dróżkami i ścieżkami oraz wszędobylskimi krzakami. Na szczęście widoczny szyld centrum handlowego stanowił dla nas azymut i gwarancję słuszności obranego kierunku. Po kilku minutach dotarliśmy, przez dziurę w przydrożnych krzakach, do ulicy Strzelców Bytomskich, gdzie zobaczyliśmy tramwaje i autobusy, co oznaczało, że wróciliśmy do świata dzisiejszego.

Przeszliśmy przez niezbyt sympatyczny rejon, tak bardzo niesympatyczny, że nikomu nie polecamy dotarcia do rzeczonego centrum od strony przystanku Bytom Północny. W ogóle nie polecamy kierowania się te rejony w jakiejkolwiek sprawie, bo potencjalny hipotetyczny cel to trudno tam znaleźć. Przestrzegamy, udanie się w te rejony po zmroku to już próba kwalifikowanego samobójstwa. Dlatego też oddalony od wszystkiego przystanek Bytom Północny ochrzciliśmy Biegunem Północnym, bo z obu miejsc dotarcie gdziekolwiek jest równie trudne. Tyle, że zdobycie tego prawdziwego to honor i wyróżnienie, a w wersji bytomskiej to surwiwal sam w sobie.

Jest jeszcze jedna rzecz warta podkreślenia. Sam przystanek nie jest w stanie tragicznym. Wręcz przeciwnie. Zadbane i szczelne wiaty na obu peronach, płytki chodnikowe jeszcze w miarę równe, tablice informacyjne jasne i czytelne. Nie jest źle, dlatego nie można tu rościć pretensji do PKP PLK, że coś jest nie tak. Trudno winić także Koleje Śląskie za cokolwiek. Jest przystanek, to się pociągi na nim zatrzymują. Dlatego jesteśmy ciekawi Waszej opinii, co z takimi miejscami jak to zrobić. Wiadomo jedynie, że potrzeba zmian. Tylko jakich?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

5 komentarzy

    1. Z Będzina gdziekolwiek to w porównaniu do Bytomia Północnego jest wszędzie blisko. No i pozostaje się w cywilizacji. Faktem jest, że tzw. Będzin Stary też ma swoje autentyczne jestestwo. Ale to inny gatunek. Niemniej dzięki za sygnał. Na pewno tam wpadniemy

  1. Co można zrobić z przystankiem Bytom Północny? Broń Boże nie remontować, tylko przenieść ~1km na północ nad ulicę Strzelców Bytomskich, gdzie aż się prosi o lokalny węzeł przesiadkowy – tramwaj, autobus i pociąg. Do tego potrzeba jednak zainteresowania miasta, a to jest wciąż na etapie fascynacji lania asfaltu.

  2. To jest przykład nieprzystawania infrastruktury kolejowej, konkretnie rozmieszczenia przystanków, do aktualnych potrzeb klienta, czyli podróżnego.
    Pociąg lokalny np. KŚ nie podwiezie pasażera pod same drzwi domu, ale może i powinien się zatrzymywać w miejscach, gdzie pasażer może bezpiecznie dojść pieszo z odległości nie dalszej jak 1km (akceptowalna strefa dojścia pieszego do przystanku wynosi 1 km lub 15 minut).
    Jeśli nie jest pusta deklaracja Śl.U.M. o tym, że w woj. Śląskim kręgosłupem transportu zbiorowego ma być kolej, to potrzebna jest współpraca PLK i Śl. U.M. przy udziale samorządów lokalnych, której pierwszym efektem powinna być weryfikacja odległości przystanków od generatorów ruchu. Kolejnym plan likwidacji zbędnych i dołożenia nowych przystanków celem maksymalnego wykorzystania potencjału pasażerskiego poszczególnych linii.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *