Dzień Pieszego Pasażera

DSC_1022Pojawienie się kolarzy w Katowicach w ramach wyścigu Tour de Pologne raz do roku sprawia, że mamy do czynienia z unikalnymi rozwiązaniami komunikacyjnymi w stolicy województwa, których nie uświadczymy w żaden inny dzień roku. Nie inaczej było wczoraj.


Zjawisko Pieszego Pasażera szczegółowo zostało pokazane w filmie „Miś” Stanisława Barei. Oczywiście, dalecy jesteśmy od sarkastycznej wymowy tego epickiego obrazu polskiej rzeczywistości epoki minionej. Wczoraj jednak z takim zjawiskiem musieli się zmierzyć pasażerowie tramwajów, chcący korzystający z tej formy komunikacji na odcinku z Zawodzia do centrum.

Uruchomione na ten czas specjalne linie nr 40 (Zawodzie – ul. Graniczna) i 42 (ul. Damrota – Plac Wolności) działały tak jak miały działać, jednak brak przystanku od strony centrum przy ul. Granicznej (a raczej umiejscowienie go po „drugiej” stronie trasy przejazdu kolarzy) sprawia, że pasażerowie zmuszeni są przejść ponad 400 metrów, dzielące przystanek pod Kościołem Mariackim od następnego przystanku przy ul, Granicznej. Na linii 40 po jednym torze jeździł wczoraj poczciwy Helmut, natomiast linia 42 obsługiwana była Moderusem Beta. I choć tramwaje jeździły jak należy, to konieczność pokonania fragmentu trasy pieszo nie wszystkim przypadła do gustu. No, ale taka jest obecnie infrastruktura i innego rozsądnego rozwiązania na razie nie ma.

Generalnie katowiczanie i ludzie tu pracujący są nauczeni już jak postępować w dniu, gdy Tour de Pologne przyjeżdża do miasta, więc dramatycznych scen nie było, bądź ich nie zauważyliśmy. Są już tacy (i nie są to przypadki jednostkowe), którzy wczoraj zamknęli swoje punkty o 14, by zdążyć wydostać się z centrum zanim ten kwartał zostanie zamknięty. Po oblężeniu dworca kolejowego w Katowicach po godzinie 15 widzieliśmy również, że pomysł Kolei Śląskich by wydostać się z centrum koleją jedynie za okazaniem dowodu rejestracyjnego swojego samochodu, też jest pomysłem trafionym. Nieśmiało można więc wysunąć wniosek, że miasto nauczyło się z Tour de Pologne żyć.

To dobrze, bo widok Katowic wczoraj z telewizyjnych kamer umieszczonych na helikopterze najlepiej pokazuje, jak wszystko się zmienia i dlaczego takie widoki warto promować. Choćby przy tak wielkich możliwościach, jaką daje relacja z wyścigu kolarskiego.

One comment

  1. Powiedzmy sobie szczerze – od samego pokazywania regionu z lotu helikoptera żaden poważny inwestor nie zdecyduje się na otworzenie tutaj swoich oddziałów. O tym decydują warunki inwestycyjne, baza powierzchni biurowych, zaplecze kadrowe, kooperanci w przypadku inwestycji produkcyjnych. Opowiastki o tym, jakie to niesamowite korzyści przynosi regionowi przejazd TdP to zwykły marketing ekipy Langa. Marketing niezwykle sprawny. Niewątpliwie natomiast jest to ciekawa atrakcja, wydarzenie dla wielu mieszkańców i przede wszystkim pod tym kątem należy to rozważać. Tak samo, jak będzie za kilka dni z imprezami ŚDM.
    W kwestii zaś komunikacji – KZK i tak poczyniło pewien postęp w porównaniu do pierwszych lat, kiedy praktycznie wszystko poszło na żywioł i nawet kierowców pozostawiano samym sobie. Wciąż jednak organizacja jest mocno chaotyczna, a czasem naprawdę wystarczyłoby użyć nagłośnienia w pojeździe i poinformować pasażerów o bieżącej zmianie trasy. Niestety wobec zupełnego braku zainteresowania miast nadzorem ruchu na zbiorkomem każdego roku przejazd TdP to mordęga dla tych, którzy zmuszeni są z tego korzystać.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *