Wzrokowa przesiadka

Pociąg Przewozów Regionalnych w Bielsku-Białej
Pociąg Przewozów Regionalnych w Bielsku-Białej

Bielsko-Biała, środa po południu. Taka sytuacja. W momencie gdy na peron 2 wjeżdża pociąg nr 44142 KŚ ze Zwardonia do Katowic, z platformy numer trzy odjeżdża równocześnie skład nr 43606 do Wadowic. Gdyby był ktoś chętny na przesiadkę nie dałby fizycznie rady tego zrobić.


Nie pójdziemy tutaj tropem, kto mógł zatrzymać pociąg nr 43606 do Wadowic na jedną, dwie minuty, by „ogarnąć” ewentualną przesiadkę, bo to wyraźnie określa rozkład jazdy. Nikt go nie mógł zatrzymać. Pociąg do rodzinnego miasta Karola Wojtyły odjeżdża o godzinie 16.25, natomiast minutę później przyjeżdża pociąg ze Zwardonia, który o 16.29 odjeżdża do Katowic.

Być może roztrząsamy ponownie problem, który wielu uzna za śmieszny i, że się czepiamy, ale niech tam. Owszem, dowiemy się, że to pociągi dwóch różnych przewoźników, dowiemy się, że na przesiadki nie ma chętnych, a także dowiemy się, że kilkuminutowe opóźnienie odjazdu pociągu do Wadowic zburzy ład panujący w kolejowym wszechświecie.

Jak już tego wszystkiego się dowiemy, to dalej będziemy uparcie twierdzić, że może jednak warto spróbować zorganizować przesiadkę na dworcu w Bielsku-Białej w godzinach gremialnych powrotów z pracy i szkół. Linia kolejowa z Katowic do Bielska jest na kilku odcinkach remontowana i aktualny harmonogram połączeń na tym szlaku polega na jak największym zminimalizowaniu remontowych uciążliwości dla podróżnych, a nie dopasowaniu ich do rzeczywistych potrzeb.

Natomiast na linii 117 Bielsko-Biała – Kalwaria Zebrzydowska, póki co, cisza i spokój. Dlatego wyjazd pociągu nr 43606 np. o 16.30 znacznie usprawniłby z pewnością życie sporej grupie mieszkańców Kóz i Kęt, szczególnie pracującym i uczącym się w południowych rejonach Bielska-Białej. Tym bardziej, że frekwencja na destynacji wadowickiej w środę nie była powalająca.

Opisana sytuacja dotyczy Bielska-Białej, ale wiemy, że podobne paradoksy są spotykane również na innych stacjach. Szczególnie tych na styku obszarów działania KŚ i PR.

4 komentarze

  1. Ten przykład rozjazdu skomunikowania pociągów można by wytłumaczyć ograniczeniami zarządcy z powodu prowadzonego remontu na odcinku Czechowice – Bielsko. Pytanie tylko jak taką sytuację odbiera podróżny? Odpowiedź jest jedna, na pewno nie zachęca go ona do skorzystania z tego środka transportu.
    W dobie rozpasanego transportu indywidualnego podróżny ma wymagania, chce się przemieszczać szybko, wygodnie bez zbędnych perturbacji. Żeby skorzystał z transportu zbiorowego, ten musi mu zapewnić określony poziom standardu podróży. Brak skomunikowania pociągów na stacji węzłowej, oznacza dla pasażera dodatkowe perturbacje czyli znaczące obniżenie standardu, co w efekcie przekierowuje go na autobus lub samochód. Czy o to tu chodzi?

  2. Taka plaga rozkomunikowań (włączając w to 30 lub nawet 40+ minutowy czas oczekiwania na stacji przesiadkowej) rozwalił kolej regionalną (i nie tylko) począwszy od końca lat 90. Dotyczy to właśnie stacji w naszym regionie: Oświęcim, Trzebinia, Bielsko-Biała, Żywiec, Sucha Beskidzka, Spytkowice, Wadowice, Kalwaria Lanckorona… o tylu wiem, niemal w każdym rozkładzie jazdy były połączenia gdzie aż prosiło się o 5-15 minutowe przesunięcia dla ułatwienia przesiadek.
    Do tego można też dołączyć dzielenie relacji, z których powstawały dziwnego rodzaju, niepasujące do niczego (patrz akapit wyżej) puzle: Żywiec* – Sucha*, Skawina** – Oświęcim, Bielsko-Biała – Kalwaria Lanckorona^, Wadowice – szczere pole (oficjalnie: Spytkowice^^), szczere pole (patrz wcześniej) – Kraków/Trzebinia… Czechowice-Dz. – Oświęcim***…
    * – obie stacje węzłowe, skomunikowania fatalne
    ** – ktoś wymyślił 30-minutowe skomunikowania pociągu aglo Krzeszowice – Skawina z poc. Oświęcim – Skawina. Brawo.
    ^ – bo już do Krakowa się nie dało…
    *** – tak więc, pewnego czasu, jadąc z południowego Krakowa do Czechowic jechało się do Skawiny, potem jedyne 30 minut czekania na pociąg dalej do Oświęcimia, znowu czekanie (albo szaleńczy bieg przez perony) i w końcu dojeżdzało się do Czechowic. Circa 4 godziny. Nikt nie jeżdził, ciekawe czemu? A jeszcze kilka lat wcześniej linią Kraków Pł. – Oświęcim/Czechowice kursowało 13 par pociągów, skomunikowanych poprawnie na stacjach węzłowych.
    ^^ – podzielono relację Trzebinia – Wadowice na dwa „puzle”, bez skomunikowań ani w Trzebini (z kierunku Chrzanowa, Katowic) ani w Wadowicach. Do tego stacja w Spytkowicach od pewnego momentu nie zapewniała skomunikowań na Oświęcim, Czechowice czy Kraków, lub były to skomunikowania bardzo rozwlekłe. No, a pociąg Sucha Beskidzka – Katowice stał sobie nie wiadomo po co 30 minut w Spytkowicach by zmienić kierunek (wtedy dla en57 to zajmowało 5 min) po czym jechał do Oświęcimia jako przyspieszony 😉
    I ta fantazja bez granic skończyła się dla kolei w tej części Polski fatalnie.
    No ale widzę, że dalej w to grają.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *