Pasażer zimnej kategorii

P1020735Ta historia nie zacznie się od słów „był chłodny, lutowy poranek”, bo wczoraj na dworcu w Katowicach było po prostu wściekle zimno i niesympatycznie. W tych warunkach na pierwszym peronie około 60 osób czekało na pociąg do Wisły. Długo nie wiedzieli jednak na co i po co czekają.


Minęła godzina 8:03, czyli czas, gdy pociąg nr 49313 relacji Katowice – Wisła Głębce miał odjechać w kierunku Wisły, jednak do tego momentu w zapowiedziach dworcowych nie pojawiła się żadna informacja dotycząca tej relacji, nie mówiąc już o wyjaśnieniach dlaczego pociągu nie ma tam, gdzie od dawna powinien być, czyli na torze nr 9 przy peronie 1. Dopiero dwie minuty później na wyświetlaczach włączona została informacja o jego odjeździe wraz z adnotacją, że nastąpi to z 15-minutowym opóźnieniem. O 8:10 otrzymaliśmy pierwszy komunikat, że do Wisły pojedziemy jak przyjedzie mocno opóźniony pociąg ze Zwardonia, bo to ten skład przechodzi na naszą relację. Ten przybył o 8:14, a odjechał do Wisły o 8:21.

Nie będziemy tu prowadzić dochodzenia, kto odpowiada za rzetelne informowanie podróżnych o rzeczywistym kursowaniu pociągów. Bo nie o to nam chodzi, a pasażerowie nie są zobowiązani znać obiegów poszczególnych składów. Mają jednak prawo oczekiwać, że skoro o tej i o tej godzinie jest napisane, że taki pociąg jest zaplanowany to rachunek prawdopodobieństwa każe nam wierzyć, że to nastąpi. Jeśli natomiast zdarzy się coś co to uniemożliwi, wówczas oczekujący zostaną poinformowani dlaczego pociągu nie ma i co dalej w związku z tym. Bo skoro co dwie minuty można było po polsku i angielsku nadawać przekaz, że pociąg EIC Comenius relacji Ostrava Svinov – Warszawa Wschodnia ma 100 minut opóźnienia, to ludziom z peronu pierwszego też warto było coś powiedzieć, jak wygląda ich najbliższa przyszłość.

Może choćby dlatego, że gdyby tę informację podano ok. 7:55 część ludzi zeszła by jeszcze do dworcowego holu by napić się czegoś ciepłego, czy po prostu w bardziej ludzkich warunkach poczekać na opóźniony pociąg. Wiemy, że były problemy z punktualnym kursowaniem składów od Zwardonia z racji silnych wiatrów buszujących w ostatnich dniach w tamtym regionie. Ale, na Boga, pięć minut przed godziną ósmą doskonale wiedziano, że pociąg ze Zwardonia po przyjeździe do Katowic ma pojechać do Wisły i wiedząc, gdzie aktualne się znajduje, można było zapowiedzieć, że skład do Wisły to ten, który aktualnie dojeżdża do stolicy województwa i spodziewany jest o takiej i takiej godzinie. Po przybyciu do stacji końcowej i po przeprowadzeniu odpowiednich procedur odjedzie najszybciej jak to będzie możliwe w kierunku Wisły.

Ponadto w czym gorsi są ludzie jadący do Wisły od tych jadących do Warszawy i dlaczego wystawiono ich na cierpienia na otwartym powietrzu? Może w ramach hartowania organizmu. Wszak zachciało im się jechać w góry.

3 komentarze

  1. I to jest ta nie kompetentność osób pracujących na takich stanowiskach gdzie powinna być wymagana nie tylko rzetelność ale i ludzkie podejście do sprawy.

  2. Straszne ludzie musieli 20 minut czekać na pociąg. Dobrze że nie umarli….Może by tak redakcja zafunduje sobie wakacje na Antarktydzie by zobaczyć , że tam można przeżyć.
    Za chwilę będziecie mieli pretensje że pociąg się spóźnił i pasażerowie musieli czekać 5 minut na mrozie…
    Zapewne wymagacie od przewoźnika darmowych koców albo gorącej czekolady w prezencie.

    1. Czy w tekście ktoś miał pretensje o spóźniony pociąg? Nie. Chodziło o brak wcześniejszej informacji na temat opóźnienia danego pociąg.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *