Żory nie mówią dobranoc

fot. tuZory.pl
Fot. tuZory.pl

Dużo słyszy się o remontowanych, przebudowywanych czy od podstaw budowanych dworcach PKP. Przeważnie są to budynki zlokalizowane w dużych miasta czy przy liniach o dużym natężeniu ruchu pasażerskiego. Co jednak z dworcami PKP, które nie miały szczęścia powstać przy takich liniach. Czy pasażerowi z takiego miejsca nie należy się również odrobina komfortu?


Gdzie PKP mówi dobranoc, tam do walki o ratowanie dworca wchodzi samorząd a niejednokrotnie czasem sami pasażerowie. Tym razem los uśmiechnął się do niechcianego dworca zlokalizowanego w Żorach przy linii kolejowej o numerze 148. Władze Żor doszły do porozumienia ze spółką PKP S.A. i w zeszłym roku przejęły bezpłatnie nieruchomość. Zagospodarowanie pomieszczeń dworca będzie przeprowadzone w ramach projektu „Stacja – Kultura – poczuj pociąg do kreatywnych działań!”. Jest to projekt zaproponowany przez Urząd Miasta w Żorach, który zaprosił mieszkańców do konsultacji społecznych aby wspólnie zagospodarować dworzec. Dla nas najważniejszą informacją jest fakt, że w budynku zostanie zachowana jego dotychczasowa funkcja dworca kolejowego.

Trochę historii

Pierwszy pociąg na dworzec w Żorach zajechał w 1884 roku i był to stały kurs pomiędzy Orzeszem a Żorami. W 1910 roku otwarto odcinek z Żor do Pawłowic, aby rok później przedłużyć linię do Jastrzębia. W latach międzywojennych powstała linia kolejowa
Rybnik – Żory – Pszczyna. W tym samym okresie przebudowano dworzec. W trakcie II wojny światowej zniszczeniu uległy zabudowania kolejowe w Żorach oraz łączność kolejowa z miastem. W lipcu ’45 uruchomiono linię kolejową z Żor do Katowic przez Orzesze. Tego samego roku odbudowano zabudowania kolejowe. W roku 1973 linia Rybnik – Żory – Chybie doczekała się elektryfikacji niestety od 1989 roku kolej w Żorach powoli zaczęła chylić się ku upadkowi.

Pomysł na Żory

Dworzec niebawem doczeka się remontu. Jeszcze w tym miesiącu dowiemy się kto przeprowadzi rewitalizację (odtworzenie parametrów technicznych nawierzchni kolejowej i podtorza) między innymi na odcinku Rybnik – Żory – Chybie. To wszystko jest dobrą informacją dla Żor, ale co na przykład z częścią linii nr 148 od Żor do Pszczyny albo co z zapomnianą już częścią linii nr 159 z Żor do Orzesza? Gdyby na tych wszystkich odcinkach przeprowadzić przynajmniej rewitalizację to miasto Żory mogłoby stać się fajnym węzłem kolejowym.

Na dobry początek chcielibyśmy zaproponować projekt Kolei Dojazdowej, która mogłaby dowozić pasażerów do dużych węzłów przesiadkowych. Na mapie przedstawiliśmy przykład dwóch takich linii Kolei Dojazdowej, które łączą się na stacji Pawłowice Śląskie. Linia czerwona kursowałaby na odcinku Pawłowice przez Żory do Rybnika, zaś linia oznaczona na mapie kolorem zielonym z Pawłowic dojeżdżałaby do stacji Czechowice-Dziedzice przez Chybie z opcją wydłużenia do stacji Bielsko-Biała Główna. Kolej Dojazdowa mogłaby być obsługiwana przez małe autobusy szynowe.

Sukces podobnego projektu mógłby zapoczątkować rozwój węzła kolejowego Żory w którym naszym zdaniem skryty jest ogromny potencjał. Nie zapominajmy, że rewitalizacja linii 159 na odcinku Żory – Orzesze otworzyłaby miastu dostęp do bezpośredniego połączenia ze stolicą Górnego Śląska. Te wszystkie rozwiązania miałyby duży wpływ na poprawę atrakcyjności przewozów kolejowych a tym samym samej oferty przewozów pasażerskich w tym regionie. To wszystko byłoby ogromnym argumentem aby ponownie wpisać miasto Jastrzębie-Zdrój na mapy połączeń kolejowych, które dzisiaj jest największym śląskim miastem niemającym dostępu do tej formy komunikacji publicznej.

Jaka będzie przyszłość kolei w Żorach i okolicach? Czy Jastrzębie doczeka się powrotu pociągów? Wiemy tylko tyle, że będziemy poruszać tematy zapomnianych linii kolejowych i prezentować nasze odważne projekty. Może ktoś powiedzieć, że brak w tym sensu, ale linia kolejowa 158 jest przykładem, gdzie pasażerowie zamkniętego 4 lata temu odcinka Wodzisław Śląski – Chałupki, ponownie zaczynają korzystać z połączeń kolejowych.

2 komentarze

  1. W koncepcji kolei dojazdowej najważniejsze jest jak największa ilość pasażerów. Kluczem do tego oprócz jakości usługi (szybkość i wygoda podróży) jest dostępność, czyli bliskość stacji i przystanków. Same węzły przesiadkowe problemu nie załatwią, ponieważ z reguły nie dysponują miejscem na duże parkingi typu Park & Ride. Potrzebne są również na trasie linii łatwo dostępne komunikacyjnie przystanki. Istniejące, wybudowane w innych czasach nie zawsze te wymagania spełniają, dlatego powinna być otwartość na budowę nowych, tam gdzie jest potencjał pasażerski. To jest pole do współpracy samorząd – PLK. Dobrym przykładem, przynajmniej dla mnie, jest udrożnienie i rozwój linii do Tychów Miasta. Generalnie na trasie kolei dojazdowej miejscowości przez które ona przechodzi muszą być do niej odwrócone frontem a nie tyłem.

  2. Zgadzam się z Markiem że kolej powinna być frontem do miasta, nie tyłem. Dworzec kolejowy w Żorach niestety jest tak usytuowany że jadąc z większej części miasta, trzeba przejechać ul. Dworcową, przez przejazd kolejowy by dojechać na stację. Wcześniej jest skrzyżowanie ze światłami z obwodnicą, światła są sprzężone z zaporą przejazdu, jak przejazd jest zamknięty, to na ul. Dworcowej w kierunku dworca świeci czerwone światło do momentu otwarcia przejazdu. Być może dla Autora „Żory nie mówią dobranoc” najważniejsze jest że „w budynku zostanie zachowana jego dotychczasowa funkcja dworca kolejowego.”, ja uważam inaczej. Myślę że centrum przesiadkowe powinno być frontem do miasta, czyli po południowej stronie torów pomiędzy ul. Kolejową a Nad Rudą (obwodnica). Tam jest idealne miejsce na dworzec autobusów podmiejskich i dalekobieżnych – dojazd Wiślanką i Obwodnicą Północną – tak by ten ruch wyprowadzić z miasta. Tam też powinny zaczynać trasę wszystkie linie BKM.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *