Skomunikowanie? Dla chcącego…

P1020737Ostatni pociąg z Katowic do Częstochowy odjechał przedwczoraj wieczorem ze stacji początkowej z opóźnieniem przekraczającym ponad 50 minut. Okazało się, że skład Kolei Śląskich czekał na opóźniony pociąg PKP Intercity, by zabrać w dalszą drogę jego pasażerów. Czy to początek normalności na naszych torach?


Pociąg PKP Intercity nr 84100 IC Gwarek z Koszalina do Katowic z powodu problemów na trasie przybył do stolicy naszego regionu o kilkadziesiąt minut później. O tej porze to już na katowickim dworcu po pociągach naszego regionalnego przewoźnika pozostaje tylko wspomnienie, tymczasem w poniedziałek na podróżnych czekał pociąg KŚ nr 44048 relacji Katowice (23:08) –  Częstochowa (00:45), który wyjechał na trasę dopiero po zabraniu pasażerów z opóźnionego pociągu PKP Intercity.

Jak się nam udało dowiedzieć w procedurze wstrzymania i, co za tym idzie, opóźnienia takiego składu muszą wziąć trzy strony. Z pewnością inicjatywa skomunikowania wyszła ze strony nadzoru ruchu Intercity, na wskutek zapytań podróżnych, niemniej zarówno katowiccy dyspozytorzy ze strony PKP PLK, jak i KŚ musieli wyrazić zgodę na „przetrzymanie” pociągu do przyjazdu opóźnionego IC. Jak nam powiedział jeden z naszych zaprzyjaźnionych dyspozytorów ze strony zarządcy infrastruktury, na stworzenie tego skomunikowania wpłynął także fakt, że był to już ostatni regionalny pociąg z Katowic i ci, którzy chcieli dostać się do miejscowości ościennych, przy planowym odjeździe pociągu KŚ, skazani byliby na nocną komunikacją autobusową bądź ponadplanowe, kilkugodzinne zwiedzanie Katowic zimną, styczniową nocą.

Będziemy na każdym kroku podkreślać wszystkie takie zdarzenia, ponieważ, czy się to komuś podoba czy nie, kolej to system naczyń połączonych i tylko współpraca wszystkich stron – przewoźników, zarządcy infrastruktury i pozostałych podmiotów, może zachęcić ludzi do wybierania tego środka podróży. Jak pokazuje poniedziałkowy przykład, trzeba być na to gotowym o każdej porze dnia.

7 komentarzy

  1. To KŚ oczekują na PKP IC rzadko na odwrót mimo że jest to ostatni pociąg w dobie. PKP PLK tak że od widzi mi się lub chęci dyspozytora podejmuje takie kroki oczywiście gdy wszytko jest oko oprócz tego jednego konkretnego opóźnienia. Procedury wyglądają następująco, jeden dyspozytor przewoźnika X dzwoni do drugiego X oraz PLK i tak naprawdę od dwóch X zależy los tego pierwszego X. Żaden z podróżnych nie jest w stanie zweryfikować czy naprawdę któryś z dyspozytorów wykazał trochę dobrej woli, dyspozytorzy siedzą w ciepłym pomieszczeniu , mają za to płacone i czasem lenistwo nad fatygą bierze górę aby ten podróżny nie pozostał na lodzie. Według uznania powinno stosować się zasady przewoźniku przyjechałeś sporo opóźniony to jedź opóźniony nikt na ciebie nie będzie czekać a nie tak iż np. KŚ oczekują na IC opóźnione 20 minut z którego przesiada się jedna, dwie osoby i podróżują KŚ -ami stacje dalej jak np. od Bielsko Biała Gł. do Bielsko Biała Lipnik czy Leszczyny. Jednak przede wszystkim problem polega na napiętym rozkładzie jazdy który w skomunikowaniach pociągów dalekobieżnych z lokalnymi jest na ogół około 3 minutowym. To wina PLK oraz przewoźników którzy akceptują takie rozkłady jazdy mimo to iż za nie płacą i nie są w tzw. smak wszystkim przewoźnikom oraz podróżnym ale cóż, jest wybór, maraton 3 minutowy z bagażami po peronach lub spacer godziny w oczekiwaniu na następny pociąg. Nikt nie pilnuje dyscypliny logiki która podpowiada aby w miarę możliwości wpuszczać pociąg opóźniony na skomunikowanie na ten sam peron z którego zaraz mamy odjazd bo inaczej jest bieganina z peronu 1 na peron 4 .

    1. Damianie. W tym wszystkim najfajniejsze jest to, że dalej jest nie rozwiązana sprawa, którą mieliśmy niedawno na S6 z przesiadką człowieka do Częstochowy. Pytałem już kilku moim zdaniem mądrych ludzi co z tym zrobić, gdy pociąg przyjeżdża i odjeżdża o tym samym czasie. Odpowiedzi brak.Pozdrawiam

  2. Z powodu 84100 średnio co drugi dzień ostatnie pociągi KŚ z Katowic stoją i stoją w oczekiwaniu na skomunikowanie. Dotyczy to często także 49517 do Bielska-Białej, wystarczy prześledzić wpisy na „blogu” KŚ o utrudnieniach w ruchu pociągów. Niezbyt pojęte jest natomiast dlaczego czasem w środku dnia trzyma się z powodu skomunikowania odjazdy z Częstochowy do Gliwic, skoro najdalej za godzinę jedzie kolejny pociąg. Potem taki obieg przez kolejne trzy-cztery kursy jeździ na średnicy poza planem kumulując opóźnienie.

  3. takie opóźnienie pociągu (50 minut) to akurat skandal.
    rozumiem, że osoby, które chcą się na niego przesiąść mają problem, jeśli ich ostatni pociąg odjedzie, ale na boga – niektórzy chcą dojechać do domu na czas, a nie z opóźnieniem sięgającym prawie godzinę.
    Rozumiem oczekiwanie do 20 minut.. nie ma sprawy. Ale 50 to gruba przesada i wobec osób odpowiadających za to „trzymanie” pociągu KŚ na stacji powinny zostać wyciągnięte konsekwencje.

  4. To nie jest kwestia normalności – to konsekwencja bata na d..ę, która wynika z nowych procedur odszkodowawczych dla przewoźnika i zarządcy za spóźnienie. Od 2014 obowiązuje w Polsce unijne rozporządzenie w myśl którego przewoźnik ma obowiązek opłacić zakwaterowanie w hotelu lub innym miejscu oraz transport do tych miejsc, jeśli pasażerowie muszą zostać przez jedną lub kilka nocy w miejscu, w którym pociąg się zatrzymał w środku trasy lub na skutek opóźnienia wystąpił braku możliwości kontynuowania podróży do miejsca docelowego.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *