Jak to drzewiej bywało…

Najbardziej od 1995 roku zmienił się w Katowicach dworzec i część taboru
Najbardziej od 1995 roku zmienił się w Katowicach dworzec i część taboru

Wpadł nam w ręce rozkład jazdy stacji pociągów ze stacji Katowice w roku 1995/96. Postanowiliśmy porównać jak wtedy wyglądały połączenia ze stolicy województwa lokalne jak i międzynarodowe. Wnioski? Większa część destynacji pozostała, jednak kilka relacji może u niektórych miłośników kolei budzić tzw. wspomnień czar. Jeśli spojrzymy na czas podróży, to w większości przypadków jeździmy szybciej niż w roku 1995. Chociaż jest kilka niechlubnych wyjątków. 


Jako datę wyjściową wzięliśmy 3 sierpnia 1996 roku. Łącznie przez katowicki dworzec przejechało 370 pociągów pasażerskich. Sporo z nich to pociągi sezonowe, które ten wynik dosyć zawyżają.  Wtedy jeździło ich nieco więcej niż aktualnie, dlatego liczba wszystkich składów przejeżdżających przez główną stację naszego regionu po zakończeniu sezonu urlopowego była nieco niższa.

Na początek kierunek Kraków. Z przyzwoitości nie podajemy ile zajmuje to kolei obecnie, bo aktualny stan szlaku Katowice – Kraków Główny to największy wstyd demokratycznej kolejowej Polski. W 1996 roku najszybszy IC Wawel – 71 minut, pospieszny – 78, osobówka – 95 minut. Pociąg pospieszny praktycznie co godzinę, osobowy niewiele rzadziej. Za Kraków mogliśmy bezpośrednio dojechać do Rzeszowa,  Przemyśla,  Kijowa,  Zamościa i, codziennie,  w Bieszczady.

Warszawa. Centralną Magistralą Kolejową 2 godziny 40 minut. Rano i wieczorem co godzinę,  w mniej obleganych porach co dwie. Nie było wtedy praktycznie  połączeń przez Piotrków Trybunalski i Koluszki (dwa nocne,  z tego jedno sezonowe), stąd trudno porównywać z dzisiejszymi warunkami.

Gdynia. Zdecydowana większość pociągów przez Częstochowę, Chorzew Siemkowice, bodajże dwa przez Bytom,  Tarnowskie Góry. Czas podróży –  dokładnie osiem godzin. Dwa codzienne pociągi nocne plus Łeba i dodatkowy Katowice – Gdynia z wagonami na Hel w sezonie. Pociągi do Trójmiasta przez Łódź to wytwór już XXI wieku. Wtedy cztery pary dziennie do i z Łodzi wraz z nieodżałowaną Sołą do Żywca. Czas przejazdu Katowice – Łódź – ponad cztery godziny.

Przez Bytom,  Tarnowskie Góry to się wtedy podróżowało do Poznania. Cztery pospieszne dziennie (w tym pamiętny Wielkopolanin) i jedna para osobowa. Do Poznania docieraliśmy w niespełna pięć godzin, czyli tyle ile mamy obiecane od grudnia tego roku, wraz z wejściem w życie nowego rozkładu jazdy.

Wrocław. Regularne połączenia na linii Przemyśl – Wrocław z czasem 2 godziny 40 minut (przez Kędzierzyn-Koźle). Z Wrocławia bezpośrednio mogliśmy dojechać do Zielonej i Jeleniej Góry. Z tym ostatnim miastem dodatkowo jedna para pociągów linią 137 tzw. podsudecką. Właśnie tamtędy kursowała jeszcze wtedy pamiętna para pociągów osobowych Katowice – Legnica. 

Do Szczecina dwie pary dzienne pociągów, przez Wrocław, Poznań oraz dwie nocne (w tym jeden pociąg tzw. hotelowy, złożony z samych w wagonów sypialnych i kuszetek). Szczecin – około dziewięciu godzin,  Świnoujście – jedenaście i pół.

Na naszym podwórku najciekawiej wyglądała sprawa Gliwic. O ile rano między Katowicami a Gliwicami jeźdzły pociągi co 20 minut,  to w popłudniowym szczycie zaledwie co pół godziny.  Ze stolicy województwa do Zabrza by dotrzeć potrzebowaliśmy 30 min.,  do Gliwic 40 min.

Tychy –  23 minuty,  Pszczyna –  43,min., Czechowice-Dziedzice 55 min,  Bielsko-Biała 75 min, Zwardoń – 150 minut – tyle potrzebowaliśmy na dotarcie z Katowic do poszczególnych ośrodków, leżących wzdłuż dzisiejszej linii S5. Ilość połączeń podobna do tej z roku 2015.

Dzisiejsza S8 to pociągi głównie do Kluczborka (niespełna trzy godziny). Do Tarnowskich Gór tyle co dzisiaj –  60 minut,  do Lublińca dokładnie 100 minut,  z tym,  że pociągów było nieco więcej.  Ponadto Tarnowskie Góry mogły korzystać z pociągów łączących Katowice z Wieluniem Dąbrową i Olesnem Śląskim.

Do Rybnika pociągi osobowe jeździły wtedy 70 minut, do Chałupek 125 min.,  do Raciborza również ponad dwie godziny.  Wtedy nikomu się chyba nie śniło,  że za 20 lat do tej linii będą przymierzane trzy pary pociągów kwalifikowanych do Czech oraz codziennie dwie pary pociągów nieznanej wtedy marki TLK. A wszystko na to wskazuje,  że tak będzie od grudnia.

Przyspieszyliśmy w ostatnich latach do Częstochowy, gdyż w roku 1996 pociąg osobowy łączył to miasto z Katowicami w ciągu dwóch godzin. Do Zawiercia jechaliśmy 70 minut.  Podobnie jak dzisiaj, było kilka połączeń przyspieszonych, ale i one potrzebowały ponad 80 minut,  by połączyć oba miasta. Ilość kursów porównywalna, wtedy funkcjonowały jednak pociągi do Piotrkowa Trybunalskiego, czy nawet Koluszek.

Teraz kilka ciekawych relacji, które 20 lat temu przejeżdżały przez dworzec w Katowicach.  Pociągi lokalne: Oświęcim – Olesno Śl., Mysłowice – Rajcza, Katowice – Zduńska Wola, Tychy Miasto – Czechowice-Dziedzice przez Oświęcim, Charsznica – Lubliniec, Sędziszów – Zduńska Wola Karsznice, Lędziny –  Sędziszów (Kielce) . Dwie pary pociągów Jastrzębie Zdrój – Katowice przez Chybie, Pszczynę i Tychy. 

A na koniec perełki międzywojewódzkie. Codziennie rano z Mysłowic wyruszał osobowy skład, dzielony w Kłodzku, do Kudowy-Zdrój i Stronia Śląskiego. Wieczorem w ten rejon jeździł nocny pociąg z Lublina. Była też para pociągów osobowych Katowice – Poznań Główny.  Było bezpośrednie połączenie z Buskiem-Zdrój. To w tym rozkładzie pociągi po raz pierwszy w relacjach do Kielc i Lublina wykorzystywały fragment CMK. Jeździly jeszcze wtedy pociągi pospieszne do Frankfurtu nad Menem, Kraków – Berlin dwa razy dziennie (Kce – Berlin – 7 godzin, 17 minut), Codzinny pociąg Wrocław – Kijów. Nocny Chopin jeźdszil wtedy tylko do Wiednia,  bez wagonów do Budapesztu czy Pragi. Do stolicy Węgier był do wyboru Batory, nocą do Pragi jeździła Silesia.

One comment

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *