Przymiarka do długu

Przewozy Regionalne a województwo śląskie. Historia długa i burzliwa
Przewozy Regionalne a województwo śląskie. Historia długa i burzliwa

Województwo małopolskie chce wziąć definitywny rozwód z Przewozami Regionalnymi, czyniąc przymiarki do wykupu i przejęcia majątku i taboru Małopolskiego Zakładu Przewozów Regionalnych. Trudno powiedzieć jak sobie tam poradzą z tym problemem, bo to jak na razie, nie licząc rozbratu z województwem mazowieckim, pierwsza próba takiego rozwiązania w skali kraju. Nic nie stoi na przeszkodzie spróbować rozważyć hipotetyczną sytuację, jak rozwiązanie powiązań z Przewozami Regionalnymi mogłoby wyglądać w województwie śląskim.


Liczby. Udział naszego województwa, dokładniej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego w spółce Przewozy Regionalne wynosi 9,2 procent. Szacowana wartość firmy to niespełna 2 miliardy złotych, czyli, nieco zaniżając, wartość naszej „działki” to ok. 150 – 160 milionów złotych. Ale udziały w spółce to też odpowiedzialność za długi. Różnie się ocenia wysokość długu PR,  ale najczęstsze ostatnio prezentowane wyliczenia to 750 – 800 milionów złotych. Niech więc, w zgodzie ze stopniem udziałów, nasze województwo odpowiada kwotą 75 milionów za zaległe zobowiązania. To połowa naszej ewentualnej wartości udziałów. Czyli biznes żaden. Jeszcze przez najbliższe 2-3 lata Koleje Śląskie płacić będą PR ok. 45 milionów rocznie za użytkowanie pociągów EN 57. Ponadto urząd marszałkowski przekazuje rocznie 30 milionów na obsługę tzw. stykówek. Łącznie 75 milionów rocznie, czyli dokładnie tyle, ile województwo musiałoby zapłacić za spłatę swojej części zadłużenia PR.

Czy więc nie lepiej spożytkować jeden taki roczny wydatek na spłacenie swojej części długu i podjęcie próby uzyskania możliwości rozporządzania tym, co prawnie nam się należy. Trzeba mieć świadomość, że ewentualna wycena majątku byłego Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych zostanie dokonana według specjalnego taryfikatora, obowiązującego wyłącznie dla naszego województwa, bo skuteczność pozyskiwania śląskich pieniędzy Przewozy Regionalne nadal mają wysoką. Taki cennik byłby jednak informacją, jakie są możliwości działań za przysługujące nam około 150 milionów, które wynikają z wkładu naszego regionu w działalność PR. Jeśli byłby problem z kasą, ekwiwalent mogłyby stanowić pociągi. Mądrze wynegocjowana umowa sprawiłaby, że byłaby możliwość pozyskania  na własność kilkunastu pociągów (najbardziej optymistyczne wyliczenie mówi nawet o ponad 30 sztukach) bez zależności, bo to jest aktualnie w gestii PR, jakie jednostki zostaną użyczone KŚ w ramach obowiązującej umowy. Nie do przyjęcia byłoby rozwiązanie, że województwo otrzyma np. pociąg EN 57 – 022, który jest najbardziej ekstremalną formą tych jednostek, z niskimi plastikowymi siedzeniami, zwanymi przez miłośników kolei wersją „full plastik” .

Te działania nie przeszkodzą wypełnieniu zobowiązań wynikających z przystąpienia do Południowej Grupy Zakupowej. Trzy pociągi Impuls są własnością urzędu marszałkowskiego, jednak trasy do Krakowa i Kielc obsługują pod banderą Przewozów Regionalnych. Jak na razie ludzi za wielu nie wożą, szczególnie w relacji Katowice – Kielce nie dlatego, że nie ma kogo, lecz dlatego, że „zapomniano” stworzyć atrakcyjną ofertę przejazdową na potrzeby nie jednego, ale dwóch przewoźników.  A przecież odcinek z Katowic do Zawiercia to niemal najpopularniejsza linia kolejowa w województwie, obsługiwana przez Koleje Śląskie i co za tym idzie kupująca bilety tego przewoźnika, które dla kursów w ramach PGZ okazują się bezużyteczne.

Ciekawą jest sytuacja z województwem opolskim. Tutaj „stykamy” się na trzech trasach: Opole – Gliwice, Kędzierzyn Koźle – Gliwice, Kędzierzyn Koźle – Racibórz. Tutaj nie kupowaliśmy razem taboru, a linie te przez „zasiedzenie” przejęły PR po 2012 roku. Obsługuje je opolski zakład tej spółki. Warto jednak wiedzieć, że OZPR użytkuje 15 pociągów, które stanowią własność tamtejszego marszałka. Co więcej, opolski urząd ogłosił kilka dni temu chęć zakupu pięciu nowych, trzyczłonowych elektrycznych zespołów trakcyjnych, z możliwością zwiększenia puli zamówienia do siedmiu pojazdów. Oznacza to, że tamtejsze władze samorządowe coraz realniej rozpatrują możliwość uniezależnienia się od tego przewoźnika, który i w tym województwie zamierza wyciąć kilkanaście połączeń (także na wyżej wymienionych „śląskich” liniach), chociaż opolski urząd marszałkowski  płaci tyle, ile jest zapisane w obowiązującej umowie.

15 czerwca PR podpisały umowę w sprawie wykonania modernizacji 21 sztuk EN 57 i kilkunastu wagonów i lokomotyw na wykonanie której spółka otrzyma dofinansowanie unijne w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Nowy tabor będzie obsługiwał (w całości lub częściowo) następujące linie: Wrocław – Zielona Góra – Szczecin, Kołobrzeg – Piła – Poznań – Wrocław – Kłodzko oraz Poznań – Ostrów Wlkp. – Łódź. Jak widać w najbliższych latach powiewu świeżości ze strony tego przewoźnika nie należy się spodziewać w okolicach Górnego Śląska i ościennych terenów, więc dalsze płacenie za stagnację i brak rozwoju jest logicznie nieuzasadnione.

Przedstawione przez nas dane i liczby to tylko zaczątek do ewentualnej rozwiązania jednego z najważniejszych problemów komunikacji kolejowej na Śląsku, uniemożliwiającym stworzenie systemu, w którym mieszkaniec tego województwa chcący korzystać z tej formy komunikacji będzie mógł to czynić na takich samych zasadach, gdziekolwiek na terenie naszego województwa tego zapragnie.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *