Zielony problem

Przy linii 190 do wycięcia są zarówno samosiejki jak i dojrzałe drzewa
Przy linii 190 do wycięcia są zarówno samosiejki jak i dojrzałe drzewa

Trudno zliczyć ile pociągów stanęło wskutek zawalonych drzew podczas ostatnich wichur w Polsce. Na szczęście nikt nie odniósł z tego powodu obrażeń, jednak służby utrzymaniowe miały pełne ręce roboty przy usuwaniu przeszkód. Wielu tych zdarzeń dałoby się uniknąć, gdyby stosowano przepis mówiący o tym, że w odległości nie mniejszej niż 15 metrów od osi skrajnego toru drzew i krzewów w ogóle nie powinno być.


Kiedy niespełna rok temu Koleje Dolnośląskie odmówiły wysyłania swoich pociągów na linię do Szklarskiej Poręby do czasu usunięcia drzew uznano to za fanaberię przewoźnika.  W ciągu kilku jesiennych dni spadające na tory drzewa uszkodziły aż dwa pojazdy przewoźnika. Pojawiły się głosy, że przedstawicielom KD poprzewracało się w głowach, bo przecież „drzewa spadały, a inni przewoźnicy jeździli” itd. Tymczasem spółka powołała się na przepis, że w odległości 15 metrów od osi torów nie powinno być żadnych drzew ani krzewów. Urząd Transportu Kolejowego dokonał kontroli i nakazał zarządcy infrastruktury spełnienie żądań KD i doprowadzenie szlaku do zgodności stanu faktycznego z tym przepisem. Przepisem, o którym dotąd mówiło się mało, bądź dla wygody niektórych, wcale. Tymczasem ostatnie dni pokazały, że przestrzeganie i egzekwowanie tej zasady pozwoliłoby uniknąć wielu wyłączeń ruchu pociągów w naszym rejonie, które miały miejsce po ostatnich burzach i huraganach.

W rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 7 sierpnia 2008, wydanym na podstawie  ustawy o transporcie kolejowym w sprawie wymagań w zakresie odległości i warunków dopuszczających usytuowanie drzew i krzewów, elementów ochrony akustycznej i wykonywania robót ziemnych w sąsiedztwie linii kolejowej, a także sposobu urządzania i utrzymywania zasłon odśnieżnych oraz pasów przeciwpożarowych w paragrafie 1 stoi jasno: „Na gruntach położonych w sąsiedztwie linii kolejowej drzewa i krzewy mogą być usytuowane w odległości nie mniejszej niż 15 m od osi skrajnego toru kolejowego”

Tak to u nas w Polsce już jest, że w wielu dziedzinach życia postępujemy na bakier sami ze sobą. Co ciekawe, w większości wypadków, nie robimy tego świadomie, częściej działanie wynika z naszej niewiedzy. Dopiero, gdy dochodzi do poważnych konsekwencji,  wówczas wszem i wobec mówi się o prawie, które jest uchwalone, ale rzadko stosowane. Tak również jest w przypadku tego przepisu. Kontrolerzy UTK są uczuleni na ten przepis i bardzo często starają się o zastosowanie jego wykładni w 100 procentach. Czasem stają po stronie zarządcy infrastruktury, jak w przypadku linii nr 408 Słupsk – Szczecinek, gdzie wszystkie lokalne środowiska, o obrońcach przyrody nie wspominając, zdyskredytowali ten pomysł jako oderwany od rzeczywistości. Okazało się jednak, że do wycięcia byłoby… 120 tysięcy drzew. Ostatecznie większość z nich stoi do dzisiaj,  ale szlak oczyszczono dosyć gęsto i obu stron toru pasy bezpieczeństwa są dość spore.

To pokazuje jak trudno racjonalnie interpretować taką regulację. Z jednej strony prawo,  z drugiej realia.  Warto pamiętać, że nie da się usunąć wszystkich drzew na długości niespełna 19 tysięcy kilometrów, bo tyle liczy mniej więcej sieć kolejowa w Polsce w sposób taki, by w pełni zrealizować te zasady. Jest to fizycznie niemożliwe, jednak szczególnie zarządca infrastruktury powinien zadbać o to, by podstawowe założenia tej instrukcji realizować. Zdajmy sobie sprawę z jeszcze jednej rzeczy, Nawet gdyby to się udało, to przy sile dzisiejszych nawałnic i huraganów nie wyeliminuje się przypadków, że na torze znajdzie się wyrwane drzewo rosnące być może 20 i więcej metrów od jego osi. Nie możemy jednak przejść obok jak najskuteczniejszej jego wykładni. Im mniej drzew w strefie przy torach, tym nasze bezpieczeństwo większe.

Zarządcom linii kolejowych w Polsce przy egzekwowaniu tego przepisu powinno sprzyjać kilka faktów. Mało kto wie, że ten przepis nie został wprowadzony w 2008, lecz jest obecny w naszym systemie prawnym od…1955 roku. Nie sposób ocenić dzisiaj,  jak w latach socjalizmu przepis ten był egzekwowany, jednak należy domniemać, że linie kolejowe były wtedy w przyzwoitym stanie więc i na to zwracano uwagę. Zmienił się system, jednak tory pozostały w tym samym miejscu, więc roszczenia przywrócenia porządku w zgodzie z obowiązującym prawem nie powinny dziwić czy budzić wątpliwości lokalnych społeczności. Utrzymanie większości linii znacznie podupadło, co wpłynęło negatywnie nie tylko na ich bezpieczeństwo ale i estetykę.  Na większości szlaków mamy do czynienia już nie z krzakami, ale i sporymi drzewami,  które wyrosły w sąsiedztwie torów i podkładów. Na linii 90 w Kończycach w jednym miejscu od miesięcy słychać nieprzyjemny dźwięk gałęzi rysujących burtę przejeżdżającego pociągu. Tutaj UTK musi być bezwzględny,  by jak najszybciej wymóc usunięcie reliktów fatalnej ery dla polskiej kolei, czyli tysiący krzaków, drzew i innej dzikiej roślinności,  która na naszych torach znalazła wspaniałe miejsce do rozkwitu.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *