Niewypał na torach, pociągi na drogach

Pociąg Kolei Śląskich wstrzymany w Chybiu związku z akcją pirotechników
Pociąg Kolei Śląskich dojechał tylko do Chybia

Ponad pięć godzin trwała w piątek przerwa w ruchu na linii kolejowej nr 93 pomiędzy Chybiem a Zebrzydowicami z powodu znalezienia niewybuchu z czasów drugiej wojny w miejscowości Pruchna.



Łącznie akcja pirotechników unieruchomiła osiem pociągów, w tym międzynarodowy skład EIC Polonia z Wiednia do Warszawy oraz pociąg Kolei Śląskich, który wyjechał o 17.33 z Czechowic-Dziedzic do Cieszyna, by swój bieg zakończyć już w Chybiu.

 

W przypadku pociągu Kolei Śląskich, wiadomość o znalezisku do podróżnych i obsługi dotarła na stacji Chybie. Jak tylko kolzamowski  szynobus wjechał w perony stacji stało się jasne, że zielone światło w kierunku Pruchnej i Drogomyśla nie zaświeci się zbyt szybko. Każdy zgłoszony przypadek (nawet budzący wątpliwości co do autentyczności) znalezienia niewybuchu czy materiałów wybuchowych uruchamia wielką procedurę, mającą na celu jak najszybsze zniwelowanie zagrożenia. Gdy tylko okazało się, że do Pruchnej pirotechnicy dopiero jadą, obsługa pociągu rozpoczęła operację ratunkową pt. „Organizowanie zastępczej komunikacji autobusowej”. Do przewiezienia byli nie tylko pasażerowie tego kursu, lecz również powrotnego z Cieszyna do Czechowic-Dziedzic, bo według obiegu taką trasę miał pokonać śląski SA 109. Zadanie to nie okazało się proste o godzinie 18.30 w dniu, który jako roboczy oznaczony jest tylko w kalendarzu, ponieważ w piątek większość naszych rodaków zamiast za biurkami i maszynami siedziała w miejscach przeznaczonych do wypoczynku, bądź stała w kilkukilometrowych korkach, które tradycyjnie już tworzyły się w Wiśle, Ustroniu czy Żywcu.

Atmosfery, podgrzewanej dodatkowo przez upał, który ani myślał ustąpić, nie można było w żaden sposób ostudzić, bo w pobliżu żadnego sklepu, a SA 109 części barowej się jeszcze nie dorobił. Taka to już niestety przykra charakterystyka dworców w mniejszych miejscowościach takich jak Chybie, które zamiast żyć swoim życiem, bez względu na częstotliwość ruchu pasażerskiego, sprawiają ponure wrażenie miejsca zapomnianego przez wszystko i wszystkich, chociaż umiejscowionego niemal w samym  centrum miejscowości.

Dlatego pojawienie się dwóch busów około godziny 19.40 na równie „ruchliwym” placu w sąsiedztwie dworca należy uznać za należyte wykonanie zadania przez obsługę pociągu. Wszyscy pasażerowie ze zrozumieniem podeszli do całej sytuacji, aczkolwiek wszyscy byli przekonani, że po raz kolejny ktoś niepoważny zadzwonił anonimowo i zrobił sobie taki długowekendowy żart.  Jak się okazało, tym razem to nie był żart…

 

One comment

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *