Bieszczady wczoraj i dziś (2)

  • Jak pisaliśmy wczoraj, od nowego rozkładu jazdy PKP Intercity uruchomiło codzienne dwie pary pociągów pospiesznych z Krakowa do Zagórza. Dzięki temu i nasz region może na tym skorzystać dzięki dużej ilości połączeń pomiędzy Metropolią a grodem Kraka gdzie udało się nam wsiąść do jednostki SN84-004 „Przepiór”, kierującej się w Bieszczady…

Podróż na odcinku Kraków – Tarnów to jedna przyjemność bo choć TLK Bieszczady czy TLK Wetlina jak nazwano te połączenia objeżdżają Kraków przez Batowice i Nową Hutę, to jakość tamtejszych szlaków jest na tyle dobra, że nie ma powodów by narzekać. SN84 okazuje się być jednostką która sprawnie radzi sobie ze szlakami gdzie można jechać 120 km/h i godzina z hakiem bez postojów przewidziana w rozkładzie do dojazdu do Tarnowa upłynęła bardzo przyjemnie i pociąg zameldował się tam punktualnie.

Tarnów – Gorlice Zagórzany. To najbardziej widowiskowy fragment tej podróży. Już od początku szlak wiodący w kierunku Nowego Sącza, obfituje w niezliczoną ilość zakrętów, z którymi nasz Przepiór doskonale radził sobie przy prędkości 80 – 90 km/h. Szlak ten w niczym nie różni się ilością ostrych łuków od tego co mamy w naszym regionie choćby na linii do Zwardonia. Jednak tam pokonuje się go znacznie szybciej. Ilość podkładów czy szyn znajdujących się przy szlaku wskazuje dobitnie, ze linia ta jest konsekwentnie poprawiana i serwisowana. Po przejechaniu obwodnicy stacji Stróże pociąg nieco zwalnia ale nie jest redukcja drastyczna o kilkadziesiąt kilometrów stąd nie jest w jaki s zdecydowany sposób odczuwalna.

Gorlice Zagórzany – Zagórz. Bardzo pozytywne zaskoczenie. Prędkości może nie są może kosmiczne (60 – 80 km/h) ale warto zauważyć, że jazda jest przez cały czas płynna. No, może dwa czy trzy przejazdy gdzie pociąg zwalnia do 20 km/h ale zdajemy sobie sprawę, ze polska infrastruktura kolejowa nie jest jeszcze doskonała. I na szlaku w Bieszczady też to widać. Jakość podróży w niczym nie odbiega od innych szlaków w Polsce i uwaga ta dotyczy również niezelektryfikowanego odcinka pomiędzy Jasłem i Zagórzem.

Tak naprawdę SN84 zostały tu zatrudnione właśnie z racji tego ostatniego odcinka bez sieci. W Jaśle nie trzeba nic zmieniać czy przepinać tutaj również nie można mieć zastrzeżeń i największa korzyść z ich zatrudnienia odczuwalna jest właśnie tam, gdzie kiedyś następowała zmiana lokomotywy z elektrycznej na spalinową. Teraz nie ma takiej konieczności i po krótkim postoju pociąg rusza dalej. Co prawda, ostatnie kilkaset metrów przed peronami właśnie pokonuje się z prędkością 30 km/h. Taki relikt czasów minionych. Ale jak na dystans 250 kilometrów, które mają do pokonania TLK Bieszczady czy TLK Wetlina z Krakowa do Zagórza to, patrząc pod kątem całości, jeden taki fragment wielką niedogodnością nie jest .

Przepiór. Jeden z czterech pojazdów serii SN84, które można spotkać pomiędzy Krakowem a Zagórzem. Do ich historii „niejeżdżenia” w barwach Kolei Śląskich w 2012 roku nie będziemy już wracać. Bo nigdy się juz nie dowiemy jak spisywałyby się na naszych szlakach. Teraz jeżdżą spod Wawelu na południowo-wschodnie rubieże naszego kraju i rozwiązanie to wydaje się idealnie dopasowane do ich możliwości. Oczywiście, nie ma tych wszystkich dogodności które oferują współcześnie powstałe jednostki jak gniazdka elektryczne czy klimatyzacja. Jednak, z drugiej strony, stara „szkoła” produkcji takich jednostek sprzed kilkudziesięciu lat sprawia, że 180 centymetrowy gość ma na tyle miejsca, w przeciwieństwie do pendoiln i dartów wszelkiej maści, by spędzić wygodnie kilka godzin przewidziane na dotarcie z Krakowa w Bieszczady. I jeszcze tą podróżą się cieszyć…

One comment

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *