Nie zasuwajcie suwnicy

  • Hala peronowa dworca kolejowego w Bytomiu. Coraz głośniej o niej z racji jej planowanego przez PKP PLK remontu. Napisano już i wypowiedziano wiele słów artykułujących obawy czy aby lepsze nie będzie wrogiem dobrego i bytomski obiekt po zakończeniu zostanie pozbawionych historycznych elementów świadczących o jego wyjątkowości. Jak na przykład zamontowanej pod dachem hali – suwnicy.

O tym, że owa suwnica jest tam zamontowana dowiedzieliśmy się całkiem niedawno, nieco przez przypadek. Tak. Tam wysoko, pod dachem, jest zamontowana suwnica. Żeby było ciekawiej, w bliźniaczej do bytomskiej hali, w Legnicy, takie urządzenie też jest. I też wiadomości na jej temat brak. Choć suwnica tam większa. Bo i hala peronowa wyższa od bytomskiej. Zadaliśmy sobie w ostatnich tygodniach wiele trudu by dotrzeć do jakichkolwiek dokumentów ukazujących cel montażu tego urządzenia. Montażu, którego naszym zdaniem dokonano podczas budowy hali w latach 1929-1930. Niestety, czasy mamy trudnie i nie można było do kilku osób, które według naszych informacji, mogłyby coś nam pomóc. Jednak aktualna niemożność odbywania spotkań bezpośrednich jest dla nas zrozumiała. Więc ta droga poszukiwań odpadła.

Sieć. Tam spędziliśmy wiele czasu. I dotarliśmy do wielu dokumentów czy zdjęć nie tylko hali peronowej ale i całej infrastruktury dworcowej i okolicy. I nic. Zdjęcia pociągów, hali, wnętrza dworca. Budowa tego, tamtego. Są. Ani jednego z suwnicą przy pracy. Udało się nam dotrzeć do niemieckich archiwalnych zdjęć z czasów poprzedzających II wojnę światową i to samo. Latający Ślązak, „polski” peron, ładne zdjęcia budynku i wnętrza dworca. Ale ani jednego suwnicy. Mamy obiecaną wizytę w jednym, ciekawym archiwum, gdzie może tam uda się nam coś wygrzebać. Ale ta wizyta będzie możliwa dopiero po tym jak pozbędziemy się wirusa. Czyli – dokładnie jeszcze nie wiadomo kiedy.

Teraz wrócimy do Legnicy by dokonać kilku porównań. Jeden z nikłych tropów mówił o tym, że suwnicę zamontowano na potrzeby niemieckiego wojska z powodu bliskości granicy z Rzeczpospolitą. Skoro jednak jest też w Legnicy, która w tamtych czasach do jakiekolwiek granicy miała dość daleko, to ten kierunek poszukiwania prawdy nie jest właściwy. Dlatego uważamy, że montowano je na potrzeby cywilnego obrotu handlowego. Choć nie można wykluczyć tezy, że wojsko również mogło korzystać z tego dobrodziejstwa. Ale zakładamy, że suwnica poruszała się w celach „pokojowych” i związane jest to z transportem towarów. Pamiętajmy, że w czasach gdy powstawała ta hala nie było jeszcze tak rozwiniętego transportu drogowego, o firmach kurierskich nie wspominając. I logicznym wydaje się, że dokonywano tu rozładunku określonego rodzaju przesyłek pocztowych. Tym bardziej, że w pobliżu peronów bytomskiego dworca, i dotyczy to też Wrocławia, były specjalne perony dla przesyłek pocztowych. I może skoro nie było czasu na podjazd wagonami bezpośrednio pod pocztę, to wyładunek i załadunek następował w głównej hali. I suwnica mogła być do tych działań jak najbardziej kompetentna.

O tym, że suwnica była używana to nie ma wątpliwości. I to bliżej naszych współczesnych czasów niż myślimy. Stacja Bytom została zelektryfikowana w roku 1974. Dlatego warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Wysokość słupów trakcyjnych na peronach, które utrzymujące sieć jest bardzo nikła. Praktycznie mają tylko tyle długości by bezpiecznie zamontować na nich liny utrzymujące sieć. Suwnica bez przeszkód mogła przemieścić się ponad nimi podczas pracy. Konstruktorzy i wykonawcy elektryfikacji musieli wiedzieć o tym doskonale, stąd „skrócona” wersja tych słupów. Podobnie jest z oświetleniem hali. Lampy są przymocowane do dachu na bardzo krótkich wysięgnikach. Zbadaliśmy. Na tyle krótkich, by suwnica podczas używania zmieściła się pod nimi. Według naszych obliczeń osoba znajdująca się na suwnicy musiałaby się już dobrze schylić by nie mieć kontaktu z lampami ale sama konstrukcja przechodziła pod oświetleniem ze sporą rezerwą. Tu pojawił się też wątek „wartowniczy”, że za pomocą urządzenia w ten sposób patrolowano z góry wagony w poszukiwaniu zbiegłych osób czy trefnego towaru w pociągach. Jeśli jednak tak było, to współczuć należy tym, którym tą służbę zlecono. Bo ludzie wysocy to na pewno być nie mogli. Biorąc pod uwagę funkcjonowanie na dworcu z Bytomiu peronów bagażowych to może być też trop, o którym pisaliśmy wyżej. Czyli wątek cywilny. Tak, tylko, że w Legnicy z kolei peronów bagażowych nie ma. Dlatego to wszystko to tylko nasze dywagacje, bo, jak było wyżej, nie trafiliśmy nigdzie na jakikolwiek ślad opisujący działanie suwnicy. I tu nasz apel i prośba. Jeśli ktoś z Czytelników wie cos na ten temat, bądź zna kogoś, kto mógłby mieć jakieś informacje dotyczące jak to naprawdę z tą suwnicą w Bytomiu było, to prosimy o telefoniczny kontakt z redakcją lub mailowy: http:// kontakt@silesiainfotransport.pl.

I rzecz najważniejsza. Podobno prace projektowe nad ostatecznym kształtem wyglądu bytomskiej hali po remoncie jeszcze trwają. Jesteśmy bardzo ciekawi, czy jest przewidywane pozostawienie historycznej suwnicy czy planuje się ją zlikwidować? Bo, naszym zdaniem, stanowi ona integralną część hali peronowej i jako jedną z niewielu instalacji tego typu należy zostawić ją jako dokument historyczny. Czy autorzy przebudowy podzielają nasze zdanie? Nie wiemy. Mamy jednak nadzieję, że organy odpowiedzialne czy nadzorujące przyszłe prace remontowe ze strony konserwatora zabytków nie dopuszczą do tego by suwnica z hali peronowej bytomskiego dworca została zdemontowana.

Tekst: Jerzy Gościński. Zdjęcia; Tymoteusz Muszala

6 komentarzy

  1. Do transportu pionowego na pewno suwnica nie służyła, nie ma na niej żadnych zawiesi lub miejsc do zamontowania wyciągarek itp. Ponadto, do celów transportowych, czy też obserwacyjnych, suwnica nie musiałaby mieć konstrukcji schodkowej, wystarczyłaby prosta belka. A teraz do sedna – pamiętajmy, że gdy budowano halę peronową, to pociągi były prowadzone trakcją parową. Jak wiadomo, hala była przykryta szkłem. Co się wydobywa z komina parowozu? Para wodna z sadzą. Sadza osadzała się na szkle i co jakiś czas należało szkło przeczyścić. O ile od góry robiono to pewnie dużo rzadziej, bowiem opady atmosferyczne pomagały utrzymać szkło w jako takiej czystości, o tyle od dołu pozostawało tylko czyszczenie mechaniczne. Uważam, że właśnie tym celu zbudowano ową suwnicę. Ponadto mogła być użytkowana przy konserwacji elementów stalowych hali. Zarówno dla jednego jak i drugiego zadania odpada wtedy stawianie rusztowań. Dawniej, czyli przed wojną, jak się nie mylę, nie używano hydraulicznych podnośników koszowych, tzw. zwyżek i jedyną opcją było postawienie rusztowania lub, właśnie, zbudowanie takiej suwnicy.

    1. Dziękuję za bardzo logiczne i na pewno prawdziwe uzasadnienie konieczności istnienia suwnicy rozumieli to także projektanci trakcji elektrycznej w 1974 roku . Niestety dzisiaj logiczne myślenie jest dla wielu problemem, natomiast bezużytecznych „mędrków” cała masa szczególnie w internecie.
      Pozdrawiam serdecznie

  2. hm… najpierw było „nie rozbierajmy nastawni”, teraz jest „nie usuwajmy suwnicy”… A może w ogóle po co ten remont, skoro ma być po staremu? Nie jestem przeciwko „zabytkom”, ale litości… Zarówno suwnica, jak i stara nastawnia do niczego się nie przyda, więc po co to trzymać? Dla wartości historycznej? Podobno „polski peron” ma zostać rozebrany. Czy zaraz odezwą się głosy, żeby go też zostawić? To może zostawmy wszystko jak jest, będzie jak w chlewie, ale za to historycznie.

    1. Można wyremontować dworzec i jednocześnie zachować zabytki. To jest bardzo proste do zrozumienia.

  3. Agnieszko… Słowo zabytek celowo dałem w cudzysłów, żeby nie było wątpliwości o co chodzi. Zarówno suwnica jak i nastawnia nie są zabytkami… Tylko niektórzy by chcieli, żeby naprędce wpisać jakieś instalacje do rejestru zabytków i tym samym utrudnić (tak! utrudnić) wykonanie remontu.
    Naprawdę nie jestem przeciwko zabytkom, ale takim prawdziwym, a nie wyimaginowanym. Za chwilę każdą śrubę, która na bytomskim dworcu wkręcili Niemcy uznamy za zabytek i nie będziemy tego ruszać. Zatrzymajmy się na chwilę w pół drogi, żeby „nie wylać dziecka z kąpielą”. Moim zdaniem suwnicę i nastawnię zdemontować, bo nikomu i niczemu nie służy, natomiast halę peronową jak najbardziej zachować i wyremontować zgodnie ze sztuką i pod czujnym okiem konserwatora. Zarówno suwnica, jak i nastawnia nie są znane szerokiej społeczności zarówno Bytomia jak i nawet województwa. Co innego hala peronowa, jedna z trzech w Polsce. I takie zabytki warto zachować na następne pokolenia, a nie instalacje techniczne. Taką suwnicę moim zdaniem zdemontować i oddać muzeum.

  4. Nawet jeśli ten Bahnkran jest gratką do miłośników kolei, nie widzę powodu by po remoncie został on pod dachem. Można go oddać do muzuem, można ewentualnie gdzieś go zaprezentować na peronie (bardzo często taką formę upamiętniania dawnych maszyn stosuje się w Anglii). Nie jest to jednak na tyle doniosły cud techniki by był powodem obstrukcji renowacji dworca w Bytomiu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *