Najpierw posprzątają, potem odnowią

  • – Ogłoszony został pierwszy przetarg związany z rewitalizacją linii kolejowych nr 317 i 336 i na odcinku Gryfów Śląski – Mirsk – Świeradów-Zdrój. Postępowanie dotyczy etapu I, którym jest przygotowanie placu pod rewitalizację. Termin składania ofert mija 21 stycznia, o godz. 10. Wybrana firma będzie miała cztery miesiące na demontaż resztek starej infrastruktury, w tym szyn i podkładów, usunięcie górnej warstwy podsypki podkładów oraz innych niezbędnych materiałów – poinformował na Facebooku, Tymoteusz Myrda, Członek Zarządu Województwa Dolnośląskiego.

Wspomniany przetarg ogłosiła Dolnośląska Służba Dróg i Kolei, organ zarządzający kilkunastoma liniami kolejowymi na terenie województwa dolnośląskiego, która ogłosiła zadanie, w którym poszukuje chętnego do przygotowania linii 317 i 336 do modernizacji. DSDiK chciałby uporządkować teren linii kolejowej 317 Gryfów Śląski – Mirsk i linii 336 Mirsk – Świeradów-Zdrój. Łącznie 16 kilometrów.

Trzeba przyznać, że zamawiający chce jak najszybszej realizacji tego zamówienia, ponieważ maksymalny czas w jakim należy wykonać prace to 4 miesiące. Warto pamiętać, że mówimy o liniach kolejowych (choć gdyby nie odrębna numeracja to właściwie jeden szlak z Gryfowa Śląskiego do Świeradowa-Zdroju), po których ostatni raz pociągi jeździły 25 lat temu. A trzeba usunąć wiele pozostałości po „poprzednim” szlaku czyli tory, podkłady i drzewa – samosiejki, których jest naprawdę wiele. Szyny mają pozostać jedynie na przejazdach kolejowych i na mostach.

Tylko, że np. w Mirsku, gdzie tory krzyżowały się z ulicą Ofiar Oświęcimskich od dawna już torów nie ma. Zostały wyciągnięte i zalane asfaltem. Zresztą wiara, że kiedyś mogą wrócić tu pociągi była jeszcze niedawno całkiem wątła, bo przebiegu linii 317 i 336 nadal nie znajdziemy np. w Google Maps. Na szczęście, po kilkuletnich staraniach lokalnych miłośników kolei, większości samorządów, no i przejęciu byłego szlaku przez DSDiK sytuacja się diametralnie zmieniła i wygląda na to, że… Ale na fanfary jeszcze poczekajmy. Wracając jeszcze do zadania zleconego przez DSDiK – wykonawca będzie musiał zlikwidować na całym szlaku wierzchnią warstwę tłucznia do głębokości 20 centymetrów od górnej części podkładów.

Ten ostatni punkt zlecenia ma spore znaczenie bo przypomnijmy również, że dla linii z Gryfowa do Świeradowa gotowe jest już studium wykonalności. Im szybciej zostanie ona przygotowana do właściwej rewitalizacji, tym szybciej zostanie ona wykonana. Przewidywane wydatki na doprowadzenie do powrotu pociągów to 50 milionów złotych. Termin jeszcze nie jest dokładnie określony. Warto tu wspomnieć, że w przygotowaniu jest podobna, jak w przypadku linii Gryfów Śląski – Świeradów-Zdrój, procedura dotycząca dotycząca powrotu pociągów z Jeleniej Góry, przez Mysłakowice, do Karpacza (LK 308 i 340).

Patrząc z perspektywy naszego regionu na pionierskie działania podejmowane w województwie dolnośląskim zostawimy dzisiaj wątek – czemu u nas tak nie można? Warto spojrzeć na takie inwestycje pod nieco innym katem. Jeszcze kilkanaście lat temu wyprawa kolejowa w Sudety z Katowic porównywana była do tej na Marsa. Mamy rok 2021. Najszybszym połączeniem Katowic (wyjazd IC Wawel) z Jelenią Górą jest kombinacja pociągów PKP Intercity i Kolei Dolnośląskich, z przesiadką we Wrocławiu. Zajmuje 4 godziny i 15 minut. Szybko i jednym przewoźnikiem? Katowice – IC Hetman a w stolicy Dolnego Śląska przesiadamy się do tamtejszej „odnogi” TLK Artus. Po 4 godzinach i 25 ,minutach jesteśmy w Jeleniej Górze. Pamiętajmy, ze od kilkunastu tygodni mamy do dyspozycji TLK Sudety (bezpośrednio do Jeleniej Góry) i TLK Kormoran i dostęp do atrakcyjnych terenów i miejscowości położonych nad linią 137 czyli popularną Podsudecką. Kolejowo – Dolny i Górny Śląsk są coraz bliżej. I to nas cieszy…

2 komentarze

  1. Nie rozumie przewoznika TLK, dlaczego „Kormoran” konczy bieg w Polanicy a nie w Kudowie, po drodze sa Duszniki ?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *