Horyzont nowościami wypełniony…

  • Berlin, Jelenia Góra, Polanica-Zdrój, Hrubieszów, Płock – to tylko niektóre nowe ośrodki do których dotrzemy z Katowic bezpośrednimi pociągami po wejściu w życie nowego rozkładu jazdy.

Oczywiście najwięcej korzyści odniesiemy ze znacznego zwiększenia ilości dobowych połączeń do Krakowa. Ale nie tylko o gród Kraka tu chodzi. Dzięki powrotowi normalnych warunków na główny kolejowy szlak łączący Śląsk z Małopolską znacznie zwiększy się także ilość połączeń do Rzeszowa czy Przemyśla. Ale. Na przykład… Dwa pociągi (TLK Roztocze i IC Hetman) pojadą przez Kraków do Lublina. Ten drugi będzie miał grupę wagonów dzieloną w Stalowej Woli Rozwadów, dzięki której będziemy mogli dotrzeć aż do Hrubieszowa. Pojedziemy też w lepszych warunkach do Krynicy-Zdroju a w Krakowie będziemy się mogli przesiąść do dwóch całorocznych połączeń w Bieszczady gdzie dotarcie tam nie przekroczy siedmiu godzin. Ale o możliwościach jazdy z przesiadką, dzięki warunkom stworzonym przez nowy rozkład napiszemy następnym razem.

W drugą stronę to przede wszystkim IC Wawel. Czyli powrót legendarnego pociągu na swoją najbardziej prestiżową trasę. Kraków – Berlin – Kraków. Znamy już także zestawienie tego klasyka i mówimy szczerze. Jakość taboru na tym połączeniu na pewno nie będzie gorsza niż na składach kategorii EIC. Czy doczekamy się w następnych latach, że Wawel zawiezie nas bezpośrednio do Hamburga? Przez kilka sezonów i tak bywało ale teraz jest to obecnie jakby mniej istotne. Na razie niech zachętą będzie to, że z Katowic do stolicy Niemiec dojedziemy w sześć godzin.

Linia Podsudecka. Tutaj pojawi się TLK Sudety i wartość dodana czyli TLK Kormoran. Sudety zawiozą nas do Jeleniej Góry a Kormoran do Polanicy-Zdroju. To urokliwa i widowiskowa trasa co nie znaczy, że nie ma tam kogo i gdzie wozić wyłącznie z powodów turystycznych. Jeszcze na początku tego wieku kursowały tamtędy cztery pociągi dziennie i z tego co nam mówi nasza nieco już zawodna pamięć, to na brak chętnych nie można było narzekać. W tym wypadku na pewno czynnikiem przyciągającym ponowny napływ pasażerów będzie też cena biletów. 34 złote z bilet z Katowic do Jeleniej Góry czy 25(!) zł za przejazd do Polanicy, którą promocyjnie przygotowuje dla tych relacji przewoźnik, to nie cena jak za stuletnie wino czy czarny kawior w strukturze kolejowych podróży.

I na koniec ciekawostka. Po południu z Katowic będzie wyjeżdżał TLK Chemik. O ile drogę do Częstochowy, Piotrkowa Trybunalskiego, Łodzi czy Kutna już znamy dobrze, to w tej ostatniej miejscowości pociąg ten skieruje się do Płocka. Będzie to jedyny pociąg PKP Intercity w dobie łączący Kutno z Płockiem. Resztę połączeń pomiędzy tymi ośrodkami obsłużą Koleje Mazowieckie. Miał być jeszcze jeden jemu podobny – TLK Pobrzeże. Też z Katowic. Do Gdyni. Ostatecznie jednak nie nadszedł jeszcze jego czas. Miejmy nadzieję, ze w następnym rozkładzie ta relacja już się pojawi, dzięki czemu otrzymamy bezpośredni dostęp do takich miejsc jak Brodnica, Grudziądz czy Kwidzyn.

Pamiętajmy jeszcze o jednym. Ze nie odzyskujemy czy uzyskujemy dostępu wyłącznie do miejscowości, które będą stacjami końcowymi dla tych pociągów. Bo dzięki wyżej wymienionym rozkładowym innowacjom, bezpośrednio z Metropolii dojedziemy koleją m.in. do Nysy, Dzierżoniowa, Świdnicy, Wałbrzycha, Zamościa i wielu innych miast, które są na ich trasach. Reasumując, jeśli planujecie kolejowe podboje po naszym kraju, to w nowym rozkładzie możliwości i ilość wariantów będziecie mieli do wykorzystania znacznie więcej niż w tym, którego obowiązywanie właśnie dobiega końca.

2 komentarze

  1. ja mam pytanie czyzby do nastepnego etapu nie zakwalikwolalosie polaczenie zory orzesze albo nawet orzesze gliwice przez ornotowice???moze ktos wie niech powie…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *