Rozjazd przez rozjazd

  • Czwartkowe wykolejenie pociągu towarowego w Czechowicach-Dziedzicach pokazało jak poprzez lata zaniedbań i brak jakiejkolwiek pomysłu na logiczne pod względem czasowym przygotowane prace remontowe jedno nieszczęśliwe zdarzenie może zablokować ruch kolejowy na sporym obszarze sprawiając tym którzy korzystają z kolei wielkie niedogodności i utrudnienia.

Oczywiście, jak to wynika z prawa Murphy’ego, czwartkowe zdarzenie miało miejsce w jednym z ostatnich miejsc, gdzie miałoby prawo się to przydarzyć by jak najmniej utrudnić życie pasażerom. Dokładnie, na rozjazdach w rejonie stacji w Czechowcach-Dziedzicach, gdzie zbiegają się linie nr 139 z Katowic i numer 93 z Zebrzydowic. Czyli uczęszczane szlaki, do tego jeszcze aktualnie, poprzez remonty z ograniczonymi parametrami ruchu. I tak przez jeden rozjazd nastąpił totalny rozjazd komunikacji kolejowej w południowej części województwa. O ile od Katowic spawa była prosta bo pociągi jeździły do Pszczyny i tam ludzie przesiadali się do autobusów wiozących ich do Czechowic to w druga stronę problem był nieco inny.

Pociągi dojeżdżały od Bielska-Białej do czechowickiego dworca i w tym całym zamieszaniu spowodowanym również intensywnymi pracami remontowymi jak najszybciej jak było to możliwe odjeżdżały w przeciwnym kierunku. Możliwości ograniczone bo pociągi mają swoje obiegi, które wskutek wykolejenia przestały być aktualne. Czyli improwizacja. „Dorzucić” cokolwiek nie było jak, bo cały tabor, który został na południe od miejsca zdarzenia nie miał praktycznie żadnej możliwości powrotu do Katowic. Bo jak? Przecież okazało się, że nie ma jak wydostać się z pozbawionej łączności strefy. W drugą stronę ta zasada też działała.

Co można było zrobić? Nic. Objazdy aktualnie nie istnieją. O linii nr 190 z Bielska do Cieszyna z interesującym nas w tym wypadku Skoczowem pisać za wiele nie będziemy bo zbyt wiele już zdań na jej temat padło. A jednak w czwartek możliwość skorzystania z niej też byłoby jakiś rozwiązaniem. Niestety, nie ona ci dla pociągów. W druga stronę, z Bielska, by ominąć Czechowice-Dziedzice można byłoby wykorzystać szlak w kierunku Wadowic i Kalwarii Lanckorony. Tu niestety, też niefart bo linia nr 117 na odcinku Andrychów – Wadowice jest w kapitalnym remoncie i jest nieprzejezdna.

No właśnie. Ale nawet gdyby taka możliwość istniała… Ktoś, kto wymyślił by zrobić w jednym czasie remont wiślanki, do tego węzła w Czechowicach, kompletną przebudowę odcinka Czechowice-Dziedzice – Zabrzeg i do tego jeszcze budowę nowego mostu na Wiśle w Goczałkowicach-Zdroju powinien jak najszybciej skonsultować się ze swoim lekarzem lub farmaceutą. Takie zagęszczenie dużych robót w jednym czasie, praktycznie koło siebie czy nawet poniekąd powiązanych ze sobą, to używając gwary młodzieżowej „jazda po bandzie” i w którymś momencie musiało się to tak skończyć. I nawet gdyby liniami 117 i 190 można byłby jeździć to i tak prędzej czy później w drodze do Czechowic-Dziedzic trafiono by na odcinek wyłączony z ruchu z powodu prac remontowych. Kółko się zamyka.

Na jednym z pierwszych spotkań w starostwie cieszyńskim, wiele już lat temu, dotyczącym przywrócenia ruchu kolejowego od Bielska do Cieszyna na zadane pytanie „po co są tory kolejowe?’, ktoś rzekł „by jeździły po nich pociągi” Proste i oczywiste? Jak widać dzięki eskalacji nadgorliwości remontowej w rejonie Czechowic-Dziedzic odpowiedź brzmi – nie do końca….

Fot. www.czecho.pl

8 komentarzy

  1. A ja jestem innego zdania – czy aby na pewno jest sens za wszelką cenę utrzymywać ruch pociągów gdy warunków do prowadzenia ruchu nie ma? Czy nie lepiej byłoby zamknąć odcinek Czechowice – Pszczyna na jakiś czas zmodernizować w tym czasie wszystko co potrzeba, utrzymując przy tym stabilną i sensowną ofertę kolejową na odcinku Katowice – Pszczyna i Czechowice – Bielsko oraz autobusową na odcinku Pszczyna – Czechowice? Popatrzmy na beznadziejny przypadek modernizacji wiedenki:
    1. Regularne usterki infrastruktury w miejscu robót – nawet kilka razy w miesiącu zdarzały się przypadki usterki powodujące giga opóźnienia, przede wszystkim miały one związek z srk w Poraju.
    2. Notorycznie awaryjne ograniczenia prędkości wprowadzane przez wykonawcę a nieujęte w rozkładzie jazdy co w obliczu niemal całkowicie wykorzystanej przepustowości na etapie planowania rj skutkowało kumulacją opóźnień nawet przez kilka godzin
    3. Spore przesunięcia rozkładu jazdy niemal co korektę rozkładu jazdy. Zgodnie z obowiązującymi przepisami rozkład jazdy pociągów regionalnych jest dostosowywany do pociągów dalekobieżnych, co w konsekwencji powodowało totalnie bezsensowne godziny odjazdu pociągów KŚ, nawet tak oczywistych jak odwóz po 6 z Częstochowy. Co więcej, celem skrócenia czasu jazdy (i utrzymania obiegów) rozkład jazdy ulegał znacznym zmianom również na niemodernizowanym odcinku Katowice – Zawiercie.
    4. Absurdy PLKowskie – przykładem może być IC Doker i jedna z osobówek, w tej chwili nie pamiętam numeru. Jak wiadomo IC ma priorytet nad KŚ nie tylko na etapie konstrukcji ale i w realizacji rozkładu jazdy. Rozkład jazdy został najpewniej tak ułożony, by osobówka do Gliwic przejechała w odbiegu przed IC do Katowic. Na odcinku Poraj – Myszków wprowadzono awaryjne ograniczenia prędkości, przez co oba pociągi przejeżdżały ten szlak +4. I co? Osobówka była opóźniana nawet po 15 minut na przepuszczanie Dokera!
    5. Niedługo przed zakończeniem modernizacji na odcinku Zawiercie – rozpoczęła się przebudowa Dąbrowy Górniczej. Przez co mamy trzy zupełnie inne warunki układania rozkładu jazdy na przestrzeni kilku miesięcy: z jednotorem w okolicy Myszkowa, z jednotorem w okolicy Myszkowa i w DG, z jednotorem w okolicach DG. Jak tu jakikolwiek utrzymać stabilną ofertę?
    Tymczasem taką Wisłę zamknięto bez ceregieli, udało się zbudować ciekawą i sensowną ofertę autobusów zastępczych i nawet pomimo remontu drogi chyba funkcjonuje to całkiem nieźle.

    Podejrzewam że to samo co na LK1 będzie czekać pasażerów korzystających z LK139. Modernizacja Czechowic potrwa pewnie jeszcze ze 2-3 lata, jak się skończy (a może i jeszcze przed) to zacznie się modernizacja Pszczyny, jak skończy się Pszczyna to znacznie dobudowa drugiej paru do Tychów. I tak w nieskończoność będzie się to ciągnąć. W tym czasie pasażerowie będą mieli paraliż przy byle awarii, rozkład jazdy wywracany do góry nogami co kilka miesięcy i bezsensowne godziny odjazdu. Cieszę sie, że „moja” węglówka zostanie zamknięta na czas remontu i liczę na to że uda się zbudować sensowną ofertę autobusów zastępczych.

    1. „Tymczasem taką Wisłę zamknięto bez ceregieli, udało się zbudować ciekawą i sensowną ofertę autobusów zastępczych i nawet pomimo remontu drogi chyba funkcjonuje to całkiem nieźle.”

      Jakby Pan jechał odcinek Ustroń Polana – Wisła Uzdrowisku w 2 godziny to by Pan inaczej pisał…ZKA to jest ostateczność…

    2. Trudno przy jednym torze nie zamknąć całej linii… Na liniach dwutorowych zamknięcia całościowe odcinków nie przyspieszyły prac – patrz np. Warka – Radom…

  2. Szanowni Państwo, jeśli robi się jakikolwiek remont (nawet w domu/mieszkaniu) trzeba liczyć się z utrudnieniami. za 2-3 lata każdy z nas zapomni o uciążliwych remontach, modernizacjach. Cieszmy się, że idziemy w dobrym kierunku. Przestańmy narzekać.

  3. Nie ma dobrych rozwiązań. W Polsce przerabiano juz wszystko. I kazda inna organizacja ruchu .iala być wybawieniem. Ale okazywalo się, ze boli z drugiej strony. Takie zycie.
    Natomiast autor tekstu powinien wybrać sie na wieczorowy kurs robienia przecinkow. Warto.

  4. Nie ma dobrych rozwiązań. W Polsce przerabiano juz wszystko. I kazda inna organizacja ruchu miala być wybawieniem. Ale okazywalo się, ze boli z drugiej strony. Takie zycie.
    Natomiast autor tekstu powinien wybrać sie na wieczorowy kurs robienia przecinkow. Warto.

  5. Problem podstawowy to tylko jedna linia północ południe w województwie śląskim i jak jest remont to jest zonk.
    Brakuje połączenia Wodzisław – Wodzisław Wilchwy-Jastrzębie-Zebrzydowice i część problemów teraz byłoby rozwiązanych,
    Tak samo brakuje linii szybkiej Katowice-Ostrawa przez Bogumin, Wodzisław Wilchwy, Żory Rowień i Mikołów.

  6. @mazizzam: słusznie piszesz. Dodam więcej – przez brak połączenia drogowego północ – południe w zachodniej części Katowic, w popołudniowych godzinach szczytu cały ruch z tego obszaru na południe kierowany jest do centrum Katowic, z zamiarem wlotu na DK86. W efekcie byle jaka stłuczka w okolicach Spodka skutecznie korkuje centrum i okolice.
    Uważam, że potrzebna jest zachodnia obwodnica Katowic, coś w rodzaju łącznika DK94 z DK86 w relacji Siemianowice – Chorzów – Mikołów.
    Nie ma co liczyć, że codzienny ruch do Katowic z południa da się zmieścić w Kolejach Śląskich, zwłaszcza przy dwóch torach Katowice – Tychy – Pszczyna. Byle remont tej magistrali i zamiast ruchu jest armageddon 🙁

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *