Zaryzykowali i wygrali

  • Wczoraj ogłoszono wyniki konkursu na kolejowy Dworzec Roku 2020. Po raz drugi z rzędu triumfował obiekt z naszego regionu. Tym razem Goczałkowice-Zdrój. Taka była decyzja jurorów. Dodajmy, że nagrodę publiczności, również naszym zdaniem całkiem zasłużenie, zdobył dworzec Przemyśl Główny.

Jeszcze kilkanaście lat temu to, co dzisiaj dostaje nagrodę dworca roku było spaloną ruiną a zamiast szyb wstawiona była tektura i trwało odliczanie do ostatecznego zawalenia się. Miejsce ohydne. Dzięki uporowi i staraniom goczałkowickiego Urzędu Gminy udało się przejąć na własność, odnowić i zagospodarować według własnej koncepcji coś, co było skazane na zagładę. Dzisiaj to kapitalne miejsce, gdzie można w komfortowych warunkach oczekiwać na pociąg. Można poczytać książkę, napić się dobrej kawy. Wszystko odnowione i utrzymywane w nienagannym stanie. Jednym słowem. Warunki, z którymi chcielibyśmy mieć do czynienia na każdym dworcu.

W tym przypadku trzeba wspomnieć jeszcze o jednym. Otoczeniu. Prosto z peronu dworca Goczałkowice-Zdrój wchodzi się w tętniące zazwyczaj uzdrowisko, z drugiej strony występują piękne okoliczności przyrody, wspaniałe tereny rekreacyjne, możliwość bezpośredniego kontaktu z naturą. Zaledwie 40 kilometrów od centrum Katowic położony jest wspaniały obszar w którym można na kilka godzin zostawić swoje troski i codzienne problemy. I to bez konieczności zabierania spod domu samochodu. Wszystko tu jest bowiem na wyciągnięcie ręki. Ktoś, kto kiedyś wymyślił by zbudować tu przystanek kolejowy miał przysłowiowego nosa. Siatka połączeń bardzo dobra. Można stąd dojechać pociągami Kolei Śląskich do Wisły, Zwardonia, Cieszyna, Bielska-Białej i oczywiście Pszczyny, Tychów i Katowic. W dni świąteczne bezpośrednimi kursami można stąd ponadto dotrzeć do Gliwic, Zawiercia a nawet Częstochowy.

Warto tu wspomnieć, że w poprzedniej edycji konkursu zwyciężył dworzec Ruda Chebzie. Tu sytuacja podobna jak w Goczałkowicach-Zdroju. Kilka lat temu był to zaniedbany budynek, przez który strach było przejść by dotrzeć na peron. I też samorząd wkroczył do akcji i dzisiaj możemy powiedzieć, że mamy w naszym regionie prawdziwą perełkę. Bardzo podobna historia rozegrała się również całkiem niedawno w Cieszynie, gdzie po wieloletniej batalii przejęto działki na których stał rozpadający się budynek i zaplecze dworca. Pod koniec kwietnia 2018 roku mieszkańcy miasta otrzymali do dyspozycji nowoczesne centrum przesiadkowe wraz dworcem kolejowym i autobusowym, które z czasem stało się charakterystycznym punktem miasta.

Nie ukrywajmy, władze tych miast czy gmin zaryzykowały angażując się w tak czasochłonną i skomplikowaną batalię z kolejowymi możnowładcami. A rywal to nie był łatwy. Skomplikowane procedury i, nazwijmy to delikatnie, brak chęci do doprowadzenia do kompromisu, sprawiał, że negocjacje ciągnęły się latami. Gdy już udało się je w końcu zakończyć, to przed burmistrzami czy wójtami stawał problem zdobycia środków oraz poszukiwanie pomysłu na odnowę i ponowne zagospodarowanie dworców. I to też się udało, czego efekty widać dzisiaj. Miejmy nadzieję, że znajdą się następcy gdyż pionierzy udowodnili, ze warto wybrać się w nieznane by potem odbierać tak satysfakcjonujące nagrody jak, na przykład, tytuł dworca kolejowego roku.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *