W świecie kapitalnego remontu

Opisując wycieczkę do Krakowa, którą odbyliśmy w ramach specjalnego przejazdu Kolei Śląskich w ubiegłą sobotę, nadmieniliśmy, że wrócimy raz jeszcze do tej wyprawy, by opisać wam jak wygląda Kraków i okolice jeśli chodzi o infrastrukturę kolejową.


Kraków i jego okolice to jeden wielki remont. I tym stwierdzeniem należałoby zakończyć relację. Nie licząc wjazdu Powstańcem Śląskim do stolicy województwa małopolskiego, to przejechaliśmy pociągami odcinki Karków Główny – Kraków Łagiewniki i Kraków Główny – Karków Płaszów – Wieliczka Rynek. Natomiast dystans pomiędzy Krakowem Łagiewnikami a Krakowem Płaszowem pokonaliśmy tramwajem, bo na pociąg musielibyśmy czekać prawie… sześć godzin.

Ogrom prac jednak robi wrażenie. Poczynając od rozjazdów przy dworcu głównym następne kilometry w kierunku Tarnowa i Rzeszowa to jeden wielki plac budowy. Powstaje potężna estakada, kończone są nowe przystanki. Maszyn, podpór, nowopowstających filarów od groma. Nie ma chyba przystanku czy stacji, której choć fragment nie byłby przebudowywany. I chyba warto czekać na finalizację tych potężnych inwestycji, bo estakada, po której jechaliśmy pociągiem Kolei Małopolskich, pozwalająca ominąć stację Kraków Płaszów w kierunku Zakopanego robi duże wrażenie. Zresztą obserwowana z zewnątrz również.

Informujemy was również, że na długo odpuścimy sobie krytykowanie sposobu informacji o odjazdach i przyjazdach na katowickim dworcu. Bo to w porównaniu do Krakowa mechanizm niemal doskonały. Oczywiście, poniosło nas trochę ale jak dotąd, a włóczymy się po katowickim obiekcie sporo, nie usłyszeliśmy komunikatu typu: „Pociąg z Balic do Wieliczki Rynek Kopalnia wjedzie na peron…” I cisza. Na który? Zgaduj-zgadula. Podobny manewr usłyszeliśmy przy zapowiedzi innego pociągu. Tyle, że tym, razem oczekujący musieli trafić godzinę. Taki folklor.

Dla notujących opóźnienia. Oprócz naszego złotego elfa, który w kierunku powrotnym odjechał punktualnie, to w czasie naszego pobytu na krakowskim dworcu mało który pociąg odjechał zgodnie z rozkładem. Nie będziemy tu podawać listy tych połączeń, które na naszych oczach wyruszały w trasę z ponad 10 minutowym opóźnieniem. Ale było ich zdecydowanie więcej niż tych, które tej bariery nie przekroczyły. Tutaj także plus dla naszego regionu.

Na linii 133 która łączy nasz region z grodem Kraka widać już pierwsze efekty modernizacji. Są już odcinki, że podróżuje się już z prędkością 130 km/h. Teraz największe skomasowanie prac ma miejsce na odcinku Trzebinia – Krzeszowice. I faktycznie widać tam było nawet w sobotni ranek, że budowlańcy w sporej ilości pojawili się na froncie robót. To właśnie tam najbardziej widać teraz postęp i wielkość prac, które są wykonywane. Jesteśmy jednak ostrożni z ferowaniem jakichkolwiek wyroków kiedy od stacji Katowice do stacji Kraków Główny pojedziemy szybko i przyjemnie. Bo jeszcze dużo trzeba zmienić, choćby w rejonie stacji Mysłowice i na odcinku w kierunku Katowic. Czeka na montaż także elektronika i wszystkie inne elementy związane z należytym funkcjonowaniem szlaku kolejowego w dzisiejszych czasach. Ale uzbrajamy się w cierpliwość i czekamy na następny wyjazd w tym kierunku. Już na pewno nie pociągiem okolicznościowym.

2 komentarze

  1. Pociągi z Krakowa nie odjeżdżają zgodnie z planem nie tylko z powodu opóźnień. Tak twierdzę, bowiem ilekroć pytałem się w Krakowie w centrum obsługi klienta PKP Intercity, z którego peronu odjeżdża(ł) pociąg Sobieski, to nigdy panie nie chciały mi powiedzieć, z którego odjeżdża planowo, a zawsze kazały słuchać zapowiedzi, bo jak twierdziły, rzadko się zdarza, żeby odjeżdżał z tego peronu, który jest na rozkładzie.

  2. Pan Minister Adamczyk zadbał o swój region i Małopolska na czele z Krakowem dostała kasy na kolej ile wola, a nasze podobno bardzo doceniane Woj. Śląskie wielką figę.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *