Czerwone mniej ważne

Na przejazdach kolejowo-drogowych regularnie dochodzi do sytuacji, w których absurdalne zachowanie kierowców prowadzi do tragedii. Światło czerwone na skrzyżowaniu kolejowo-drogowych, choć oznacza bezwzględny zakaz wjazdu za sygnalizator to jednak jest odbierane przez kierowców mniej poważnie, niż to nadawane na sygnalizatorach drogowych na zwykłych skrzyżowaniach.


Ku przestrodze udostępniamy nagrania sytuacji, które miały miejsce w niedalekiej przyszłości w województwie śląskim i ostrzegamy: nie róbcie tego, co ich „bohaterowie”.

Wodzisław Śląski przy ul. Kopernika. Do sytuacji doszło 26 listopada, na szczęście nikomu nic się nie stało. Pamiętajmy, że w przypadku, gdy utkniemy na przejeździe między zamkniętymi rogatkami – jeśli pojazd jest sprawny – powinniśmy bezzwłocznie staranować rogatkę. Rogatki posiadają specjalne bezpieczniki, które pękają w kontrolowany sposób. Gdy nasze auto utknie na torach wskutek awarii i nie można go uruchomić, należy jak najszybciej z niego wysiąść wraz ze współpasażerami i skorzystać z żółtej naklejki, którą znajdziemy na napędzie rogatkowym od strony torów.

Na przejeździe kolejowo-drogowym w Jaworznie przy ul. Ciężkowickiej (na szlaku Jaworzno – Trzebinia) kierowca doprowadził do niebezpiecznej sytuacji. Nie dostosował się do przepisów drogowych i wjechał na przejazd w momencie opadania półrogatek. Zignorował opadające półrogatki oraz sygnały świetlne i dźwiękowe na sygnalizatorze informujące, że do przejazdu zbliża się pociąg. Kierowca nie skorzystał też z możliwości zjazdu z przejazdu, kiedy jeszcze otwarte były rogatki zjazdowe.

99% zdarzeń na przejazdach wynika właśnie ze złych decyzji podejmowanych przez kierowców. Oprócz wjeżdżania na przejazd pod opadającymi rogatkami, są to – omijanie zamkniętych półrogatek, ignorowanie znaku „STOP” czy wjeżdżanie na przejazd bez możliwości zjazdu. Do takich sytuacji w ogóle nie powinno dochodzić. One zawsze stanowią zagrożenie życia i zdrowia podróżnych znajdujących się w samochodzie i w nadjeżdżającym pociągu.

3 komentarze

  1. Kilka razy już rozmawiałem na ten temat z różnymi ludźmi z branży kolejowej i doszliśmy do wniosku, że jedynie tylko zaostrzenie kar dla kierowców takie jakie są w Czechach i na Słowacji mogą poprawić sytuację. Ja codziennie widzę jak kierowcy łamią przepisy ignorując ssp czy opuszczające rogatki na przejazdach kolejowo-drogowych bo ,,a nie będę stał bo nie mam czasu”, ,,A może zdążę” itd. Najlepsze jest to, że kierowca gdy dostanie rogatką po dachu zawsze twierdzi, że to wina PLK albo dróżniczki i kłóci się albo idzie z tym na policję co i tak kończy się mandatem dla kierowcy. Jeżeli nie zmienią się przepisy i policja oraz s.o.k nie będzie częściej patrolowała przejazdów nawet nieoznakowanymi radiowozami to sytuacja nigdy się nie poprawi

  2. W Krakowie przejazd koło lotniska na Balicach to normalne zjawisko. Tam cały czas ktoś jest zamykany. Tylko kary finansowe i to kary a nie jałmużna może odstraszyć i zmobilizować kierowców do myślenia.

  3. Tylko odpowiednio wysoka kara i jej nieuchronność. W przeciwnym wypadku będzie wydawane coraz więcej pieniędzy, a nieodpowiedzialności kierowców na przejazdach kolejowych nie ubędzie.

Odpowiedz na „BartekKRKAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *