Baba Jaga a Miss Polonia

Myślał sobie człowiek, że jak wszystkie psotne dni tego roku jak Prima Aprilis czy Halloween ma już za sobą, to teraz już tylko pozostaje spokojne odliczać dni do świąt Bożego Narodzenia. Nic z tego. Katowicki dworzec kolejowy został nominowany do udziału w finałowej części  konkursu na najpiękniejszy obiekt tego typu w naszym kraju. To połączenie primaaprilisowego dowcipu z halloweenową psotą.


Nie wiem, które miejsce zajmie ten obiekt w tym konkursie, ale organowi, mieniącemu się kapitułą, kłaniam się zamaszyście. Może nawet po sam pas. Bo sama myśl o zgłoszeniu tego obiektu do miana najpiękniejszego w jakiejkolwiek rywalizacji zasługuje na miano dowcipu roku. A tu myśl, i to zbiorowa – kapitulna, stała się realnym czynem. To trochę tak jakby wysłać Babę Jagę na konkurs Miss Polonia i wierzyć, że coś tam „ugra” wmawiając jej dodatkowo, że te wszystkie piękne, długonogie kobiety w sukniach wieczorowych obecne wokół to złudzenie optyczne.

Odczucie piękna to rzecz bardzo subiektywna. Nie wątpię, że obiekt w Katowicach dostanie jakieś głosy i nie można nikogo za to negować. Odrobina prywaty. W ciągu ostatniego roku miałem okazję być na wszystkich dworcach, które znalazły się w finałowej dziesiątce (wyjątkiem jest Jarocin, przez który przejeżdżałem dwukrotnie, niestety, nocą). I nie powiem, który w tej hierarchii pod względem piękna jest ten katowicki, ale powiem, że dorzuciłbym jeszcze dziesięć kolejnych (np. Iława Główna, o Przemyślu nie wspominając), które w miejsce naszego obiektu powinny się tam znaleźć.

Ale jest też coś innego. Czyli racjonalne podejście do nawet do najbardziej zniewalającego piękna. Jako mieszkańca Katowic zupełnie mnie nie interesuje, które miejsce w tym konkursie ten „nasz” dworzec. Bo nie zmieni to faktu, że wczoraj nie działały ruchome schody na peron 2 i 4. Najsłynniejsze z tych ruchomych działały, ale już drzwi naprzeciw nich, pozwalające opuścić hol dworca, były zepsute. O poczuciu estetyki to już dawno, szczególnie na peronach, można zapomnieć. O ciągle stojącym w miejscu taśmociągu dla podróżnych z dużymi bagażami dla przyzwoitości już nie wspomnę. Można pomarudzić, że przydałoby się dołożyć po jednym wyświetlaczu przy każdej krawędzi na wszystkich peronach, bo ze środka platformy, jeszcze przy dużej ilości pasażerów, oba zamontowane są praktycznie niewidoczne. Skąd? A na przykład z Bydgoszczy. Tam tego pod dostatkiem.

Reasumując. Właściciel obiektu powinien zdać sobie sprawę (w co po tylu już latach, szczerze, wątpię), że trzeba dążyć do czegoś innego. Choć to coś ze sfery marzeń. A mianowicie, by główny dworzec kolejowy w Katowicach był w pełni funkcjonalny i przyjazny podróżnemu. Wówczas można go zgłaszać do jakichkolwiek konkursów. Na przykład: do wyścigu dworców kolejowych – który jako pierwszy osiągnie prędkość światła. Oczywiście ze startu wspólnego…

Jerzy Gościński

One comment

  1. Zdarzające się i ciągnące się w tygodnie, miesiące i nawet lata nieczynności urządzeń na obiektach zarządzanych przez kadrę pracowniczą PKP S.A. to coś do czego trzeba się przyzwyczaić. U monopolistów taki sposób pracy przechodzi, bo nie ma presji rynku a przysłowiowego bata też nie ma bo wierchuszka Ministerstwa porusza się po kraju z reguły samochodem lub samolotem.
    Tuż obok w Galerii Katowickiej gdzie działa presja rynku ewentualna nieczynność takich urządzeń jeśli już wystąpi potrwa nie dłużej niż kilka godzin.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *