KŚiowa Raciborska

Koleje Śląskie w końcu u siebie! Zarząd Województwa Śląskiego ostatecznie zdecydował się na finalizację negocjacji i zawarcie ze spółką Przewozy Regionalne umowy zakupu bazy, na mocy której wszystko to co się tam się znajduje, czyli pomieszczenia biurowe, hala serwisowa plus infrastruktura kolejowa na jej terenie przechodzi na własność śląskiego przewoźnika.


Przypomnijmy, opuszczona w grudniu 2012 roku przez Śląski Zakład Przewozów Regionalnych baza w ciągu kilku miesięcy została rozkradziona i zdewastowana. I taki stan rzeczy trwał przez kilka lat. Ratunkiem dla tego obiektu stało się dopiero przejęcie go, w formie dzierżawy, od PR przez Koleje Śląskie. Ówczesne władze naszego regionalnego przewoźnika kilka miesięcy negocjowały z Przewozami Regionalnymi możliwość zastosowania takiego rozwiązania prawnego. Skutkiem tego 29 lutego 2016 roku została sporządzona stosowna umowa, dzięki której na ten obiekt, położony w centrum Katowic zaczęło wracać życie. Już wtedy, w podpisanym dokumencie uwzględniono możliwość wykupu bazy na własność przez KŚ.

Od tego czasu rozpoczął się powrót kolejowego życia do tego miejsca. Najpierw pojawiły się tu pociągi w charakterystycznych czterokolorowych barwach, które do tej pory czekając na swój kurs, nie mogąc wjechać tutaj, oblegały wszelki możliwe tory postojowe i nie tylko w pobliżu katowickiego dworca. Potem wyczyszczono i, co najważniejsze, gruntownemu remontowi poddano halę serwisową, którą ponadto doposażono np. w nowoczesną szynę indukcyjną, monitoring czy inne urządzenia służce skutecznej obsłudze jednostek. W końcu, nieco ponad dwa lata temu, z ulicy Wita Stwosza przeniosła się cała administracyjna struktura spółki z jej zarządem na czele. Warto oddać, że w ramach przeprowadzonych inwestycji pojawiła się w międzyczasie również myjka, dzięki której raz na zawsze rozprawiono z się powszechnie krytykowaną zewnętrzną czystością, a raczej jej brakiem, pociągów KŚ.

Przejęcie bazy na własność (koszt transakcji to 17,2 mln zł) z pewnością stworzy możliwości dalszego rozwoju naszej spółki, czego będziemy oczekiwać. Bo przecież nigdzie nie jest tak dobrze jak u siebie. I na swoim….

 

8 komentarzy

  1. Jak Koleje Śląskie kupiły sobie bazę od Przewozów Regionalnych to może by sobie tą bazę teraz odgrodziły i postawiły rogatki na wjeździe bo od strony ulicy Raciborskiej z drogi wewnętrznej dla pracowników zrobiła się w tej chwili droga publiczna. Pomimo znaków zakazów i tabliczek informacyjnych z przejazdu kolejowego przy ulicy Raciborskiej, z którego my pracownicy Kolei Śląskich regularnie korzystamy korzystają ludzie postronni, którzy skracają sobie drogę idąc na Załęże, działki lub latem na Bugle, a także służbowe samochody skracające sobie drogę do terenów przemysłowych na Załężu, a także prywatne, które objeżdżają korki w Katowicach. Czy to normalne, żeby po terenie Zakładu Taboru, gdzie każdy może sobie od tak wejść, gdzie przetacza się tabor, chodzą sobie ludzie postronni, matki z wózkami, dzieci, całe rodziny rowerzystów, a po drodze poruszają się wszelkie pojazdy od lawet z samochodami, po tiry i samochody dostawcze?? Wystarczy przejechać się troszkę dalej do Zakładu PKP Intercity w Katowicach, a tam ochrona prężnie działa. Tak samo w innych Zakładach. Nie wyobrażam sobie iść na spacer z dzieckiem na kopalnię, hutę czy zakład taboru w Jaworznie Szczakowej, a tutaj nic się z tym od lat nie robi.

    1. Tylko w reżimach stawia się wszędzie płoty, mury, bariery i strażników, w wolnym kraju to normalne, że tereny, gdzie nie ma szczególnego niebezpieczeństwa, są otwarte. „Ludzie postronni” raczej nie łażą po torach, tylko po drodze, mają sobie wydłużać drogę, bo kulejarze tak chcą? Macie coś do ukrycia?… Szkoda, że do pociągu KŚ każdy też może sobie „od tak” wejść, byłoby lepiej, gdyby osoby postronne miały zakaz wstępu do pociągu, wtedy by nie śmieciły i nie produkowały CO2. Dotacja tego nie robi, i nie marudzi, kiedy pociąg jest spóźniony czy brudny. I byłoby dużo miejsca dla kulejarzy.

      1. A od kiedy to osoby postronne mogą sobie wejść na zakład pracy i łazić sobie na spacer z dziećmi? Nigdzie w Polsce nie ma czegoś takiego jak w Katowicach. Każda baza taboru jest ogrodzona i chroniona przez SOK lub firmy ochroniarskie. To co może otwórzmy kopalnie, huty, odlewnie i wszystkie zakłady, żeby każdy sobie mógł pójść na spacer. Najwyżej jak kogoś coś przejedzie, co za brednie. Nawet na zachodzie rzekomo nie w reżimach stawia się wszędzie płoty, mury, bariery i strażników. Zakład pracy to zakład pracy, a na spacer jest od tego park, a od jeżdżenia ścieżka rowerowa. Jeżeli twierdzisz, że na zakładzie taboru nie ma szczególnego niebezpieczeństwa to grubo się mylisz. Jest takie coś jak przepisy BHP, a droga przez Koleje Śląskie to droga wewnętrzna, nie publiczna. Upodobaliście sobie tą drogę bo każdy miał to głęboko w poważaniu, a teraz zrobiła się z tego ścieżka rowerowa, spacerniak, droga objazdowa na działki i zakłady produkcyjne na Załęże. Od tego macie inne drogi, a ta droga jest dla kolejarzy. Znaki są, a że nie są przestrzegane to już nie nasza wina. Tylko denerwuje nas to, że my przez te osoby nie możemy do pracy dojechać bo wy sobie całą drogą chodzicie albo jeździcie. A porównywać nasze pociągi do zakładu taboru to raczej jest nietrafne. Zacznijcie przestrzegać znaki drogowe.

  2. Szkoda że kompletnie nikt nie zainteresował się katowicką lokomotywownią. Przykro wyglądają z okna pociągu te masywne, lecz coraz bardziej degradujące się i zarastające hale. I to jeszcze w sąsiedztwie najważniejszego dworca w regionie. Wiem że w ruchu lokalnym nie wykorzystuje się lokomotyw, ale mamy prężny (jak na obecne uwarunkowania) ruch towarowy, zarówno PKP Cargo jak i przewoźników prywatnych. Swoje zaplecze mogliby tam też utworzyć „drogowcy”. No i PKP IC, ale oni wolą w razie potrzeby sprowadzać lokomotywy z Krakowa, co zajmuje sporo czasu. A może coś w kierunku muzealnym, bo na Górnym Śląsku nie ma kolejowego skansenu z prawdziwego zdarzenia (ten w Pyskowicach raczej przypomina cmentarzysko, a takiej Jaworzynie, Kościerzynie czy Chabówce nie bardzo dorównuje).
    No ale jeśli rzeczywiście nie da się zagospodarować tych obiektów to pozostaje rozbiórka. Skoro budynki mają dalej podupadać i stanowić atrakcję ale dla wandali i graficiarzy to trudno dalej mówić o jakichś walorach zabytkowych czy sentymentalnych, o (bez)użyteczności nie wspominając.

  3. To była dobra decyzja. Teraz potrzebne są kolejne dotyczące powiększenie zasobów taborowych. W przeciwnym razie liczba przewiezionych pasażerów nie będzie rosła, bo ludzie nie lubią jeździć w tłoku.

    1. Otóż to, najlepsze jest to, że tabor może i przestarzały ale sprawny w postaci EN57, który jest masowo kasowany na złom, mógłby posłużyć Kolejom Śląskim do obsługi niektórych tras w podwójnej trakcji co pozwoliłoby na rozładowanie tłoków, które obecnie panują w pociągach, ale nie bo oczywiście głupie Peery wolą oddać na złom, tak żeby ktoś inny nie miał

      1. A czy to wina PR-ów czy KŚ? Moim zdaniem to drugie. Pociągi trzeba wynająć lub kupić, a PR-y pomimo, że je mają, to nie oddadzą za darmo (tabor można również wynająć od innych podmiotów, niż PR-y), ale po co KŚ mają powiększać koszty? Lepiej jedynie zwiększać przychody kosztem komfortu pasażerów.

        1. Gdy powstawały Koleje Śląskie, władza już wtedy powinna przejąć zakład taboru wraz z całym taborem, wtedy dzisiaj nie byłoby problemów z brakiem taboru, a składy jeździłyby w podwójnej trakcji. Niestety każdy wie, że ówczesny prezes Marek.W nie znał się kompletnie na kolei, miał wyrok w zawieszeniu, a machlojki wywijał niezłe. Afera z wodociągami, Sigma Tabor, ściąganie taboru z zachodu, wagony, które nie dotarły do Kolei Śląskich … Moim zdaniem tak samo pociągi trzeba wynająć lub kupić, a PR-y mają niestety chorą polityką: ,,Wy nie macie ale od Nas nie dostaniecie, Wy nie macie to i My nie będziemy mieli”. W tej chwili nawet stare EN57, mogłyby w zupełności pomóc w wzmocnieniu parku taborowego. Ludzie nie narzekali na EN57, narzekali, że są brudne, śmierdzące i pomalowane w grafitti bo nie były dbane ze względu na to, że była to dzierżawa, więc to po stronie PR było, żeby te składy były czyste. Ale były pojemne i więcej osób się mieściło w EN57, niż w 22WEd, a teraz ludzie jeżdżą jak sardynki w puszce bo cały tabor wykorzystywany jest na maksa w dni robocze, a na dodatek od 15 grudnia KŚ zwiększa połączenia i już 4 składy 14WE zostały wydzierżawione od ID. Nie mówię, że PR mają oddać za darmo, ale za te pieniądze co otrzymują za złomowanie sprawnego taboru mogliby sprzedać go za dwa razy więcej Naszym KŚ. Jeżeli nie od PR, to może od KM, gdy do KM trafią nowe Stadlery, będzie można odkupić EN57 po 1989 roku albo zmodernizowane EN57AL lub EN57AKM.

Odpowiedz na „aptecznyAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *