Leniwy, kolejny wieczór

Nie będzie to teoria odkrywcza. Ale ją przedstawimy. Dworzec kolejowy każdego kolejnego dnia o godzinie 15 i po godzinie 20 to dwa zupełnie dwa inne miejsca. Choć ich lokalizacja nie zmienia się nawet o centymetr. Dotyczy to każdego z nich. Także tego największego w województwie śląskim, w Katowicach.


Nieco inaczej jest na dworcu tylko w czasie wakacji, gdy kolejne osoby chcące wypocząć nad morzem czy w górach pojawiają się w głównym holu by spokojnie doczekać początku swojej podróży. Im się tak nie spieszy. Wszak urlop rządzi się swoimi prawami. Teraz zjawisko nie występujące. Bo po godzinie 20 pociągów jadących stąd w wielki świat są raptem dwa – TLK Rozewie i IC Przemyślanin. Nic dziwnego, że gdy my w środę krążyliśmy po obiekcie wszystko działo się jakby powoli. Jakby od niechcenia.

Każdy pociąg kończący bieg w Katowicach, obojętnie czy Kolei Śląskich czy PKP Intercity, jest dość szybko opuszczany przez pasażerów, którzy natychmiast kierują się w kierunku najbliższego wyjścia, bez względu czy dalej chcą skorzystać z komunikacji miejskiej, taksówki czy są odbierani przez najbliższych. 

Perony niemal przez cały czas są puste. Pojawiają się na nim ludzie tylko wtedy, gdy przez megafony zostanie zapowiedziany ich pociąg. Wtedy nagle z podziemnych korytarzy wychodzą  zainteresowani. Przyznajemy, że liczba osób korzystających w godzinach wieczornych z kursów opuszczających Katowice jest nadal znaczna. Bez względu czy są to pociągi  w kierunku Raciborza. Oświęcimia czy Tychów. Może to też sprawa chłodu, który zaczyna być już elementem stałym w godzinach wieczornych. Dlatego wszyscy najdużej jak to możliwe czekają na swój połączenie w holu. Bo tam ciepło.

Czyli czekamy na swój pociąg w holu. Jakże innym od tego jak wygląda kilka godzin wcześniej. Nie nam oceniać, jak są zawarte umowy właściciela obiektu z najemcami punktów na dworcu, ale po 20 większość z nich ma opuszczone kraty, czyli staje się niedostępna. Po 21 sytuacja pogarsza się, bo zamykana jest sąsiadująca z dworcem galeria i oferta wtedy kurczy się do dwóch światowych marek oferujących kawę i jakieś tam przekąski i jednego światowego giganta produkującego kanapki. A, że my światowi nie jesteśmy, to pozostają nam tylko niewygodne krzesełka w holu. Choć ponoć dizajn mają światowy. Z drugiej strony. Mamy świadomość, że średnio jest się na co przesiadać o tej leniwej, wieczorowej porze. Nawet w centrum województwa śląskiego.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *