Górska integracja od dwóch stron

Kilka dni temu postanowiliśmy wybrać się z grupą kolegów na górskie szlaki zaczynając naszą podróż pierwszym w dobie pociągiem relacji Katowice – Wisła Głębce, a kończąc ostatnim w dobie składem Cieszyn – Katowice. Jadąc w góry nie wiedzieliśmy, że nasza podróż dzięki bardzo dobrej organizacji podróży po czeskiej stronie będzie naprawdę świetnym przeżyciem potrafiącym pozostawić niezapomniane wrażenia.


Ja do pociągu wsiadłem w Zaborzu, dwaj koledzy jechali z Katowic (odjazd o 5:59). Planowo kwadrans po ósmej dojechaliśmy do stacji Wisła Głębce gdzie oprócz nas ze składu wysiadło około 30 osób. Zdecydowana większość z plecakami. Z wyglądu szybko domniemaliśmy, że nie tylko my mamy chęć na wypad w góry. Oprócz nich pociąg przywiózł około 60 innych osób, które wysiadły ze składu na innych stacjach pośrednich między Ustroniem i Wisłą.

Po przyjeździe do Głębiec od razu ruszyliśmy na szlak w kierunku Wielkiego Stożka skąd udaliśmy się przez Filipkę do Bystrzycy leżącej po czeskiej stronie. Na szlaku spotykaliśmy wiele osób, które korzystały z pięknej pogody, która trwała praktycznie przez cały październik. Przeważali Czesi, co okazało się nie być przypadkiem. O czym zaraz…

Kiedy zeszliśmy na przedmieścia schodząc ze szlaku zostało nam około czterech kilometrów do centrum Bystrzycy. Było ok 13:30, po przejściu około 20 kilometrów byliśmy dość zmęczeni więc postanowiliśmy coś zjeść i skosztować czeskiego piwa. I tu w sukurs przyszła nam komunikacja autobusowa. Przystanek (chyba nie przypadkiem), znajdował się w jednym miejscu obok końcówki szlaku górskiego i gospody w której regenerowaliśmy siły. Po posileniu się zostało nam około 30 minut do odjazdu autobusu, który w soboty i niedziele jeździł co około 1,5 godziny na dystansie czterech kilometrów potrzebnego do pokonania, by znaleźć się na dworcu kolejowym.

Przed samym odjazdem autobusu okazało się, że z gór zeszło ok 30 innych osób, które razem z nami zajechały autobusem pod budynek dworca kolejowego w Bystrzycy skąd za 10 minut odjeżdżał pociąg w kierunku Ostrawy. Oczywiście prawie wszyscy pasażerowie autobusu przesiedli się na pociąg. Nasza podróż skończyła się w Czeskim Cieszynie skąd po kolejnej dłuższej przerwie z racji zmęczenia pojechaliśmy pociągiem do Cieszyna, a tam wygodnie przesiedliśmy się na Elfa 2, który o 18:49 odjechał w kierunku Katowic.

Przekładając doświadczenia z Czech na nasze podwórko zastanawialiśmy się czemu u nas w takich miejscowościach jak Wisła, Ustroń, Węgierska Górka, Milówka i wiele innych nie jest tak dobrze skomunikowania z autobusami i pociągami. Może po prostu brakuje nam jeszcze czegoś co mają nasi południowi sąsiedzi…, a to cos to po prostu INTEGRACJA…

Tekst: Przemysław Brych
Foto: Tymoteusz Muszala

8 komentarzy

  1. Ja już przestałem się zastanawiać dlaczego tak u nas jest. U nas nie dość, że nie ma integracji, to jest czasami (celowa? przypadkowa?) DEZINTEGRACJA. Często widać, że rozkłady busów totalnie rozmijają się z pociągami. Ale trzeba też zwrócić uwagę, że w Czechach rozkład zmiania się raz do roku (w czerwcu jest tylko mała modyfikacja), u nas każda z z pięciu zmian potrafi przynieść coś nowego, ciężko byłoby pewnie namówić przewożników (auto)busowych, żeby tak często zmieniali swoje rozkłady.

  2. Żółty szlak z Filipki przez Łączkę do Bystrzycy nad Olzą prowadzi nie tylko do przystanku autobusowego w Pasiekach, gdzie zaczynają bieg autobusy, ale szlak ten wiedzie dalej, aż do bystrzyckiej stacji kolejowej. Pociągi i autobusy w Rep. Czeskiej nie tylko są dobrze skomunikowane, ale nawet są wyszukiwarki internetowe, pokazujace połączenia zarówno autobusowe, kolejowe, jak i przesiadki między jednymi a drugimi, weźmy np wyszukiwarkę http://www.jizdnirady.idnes.cz

    Może nie każdy wie, że w stronę Katowic można się z czeskiej częśći Beskidów dostać jeszcze później, niż ostatnim pociagiem z Cieszyna do Katowic (odjazd z Cieszyna coś po osiemnastej). Mianowicie, z Bogumina do Rybnika i Katowic odjeżdżaja jeszcze trzy pociagi: coś po dziewiętnastej z Bogumina do Rybnika, z przesiadką w Rybniku do Katowic (a w sobotę i niedzielę także do Gliwic i Knurowa), póżniej jedzie jeszcze pociąg z Wiednia do Katowic oraz coś po dwudziestej pierwszej pociąg KŚ do Katowic.

    Inaczej mówiąc, z Wisły Uzdrowiska ostatni pociag do Katowic odjeżdża o 19:41(Katowice przyjazd 21:46), natomiast z Nawsia (po czeskiej stronie Stożka) ostatni pociąg, dający skomunikowanie do Katowic przez Wodzisław, Rybnik, odjeżdża o godzinie 20:15 (Katowice przyjazd 22:53 PKP IC lub 23.23 KŚ). Godziny odjazdów przykładowo na dzień 03.11.2019.

    Kto był na Kotarzu (Beskid Morawsko-Śląski, pasmo Ropicy) ten być może wie, że szlakami można dojść zarówno do stacji kolejowej w Gnojniku, ale też można skrócić pieszą cześć wycieczki i pieszo dojść tylko do Ligotki Kameralnej, skąd jeżdżą autobusy prosto na stację kolejową w tymże Gnojniku, oczywiście autobus przyjeżdża na kilka minut przed pociagiem.

  3. Niestety, w swoim czasie oddaliśmy komunikację autobusową wszelkiej maści złomobusom i innym drabasom i… mamy to co mamy.

  4. Po polskiej stronie w weekendy to w ogóle mało co jeździ autobusowo do małych miejscowości, przez co wielu turystów rezygnuje z wędrówki albo niestety przesiada się do samochodów.

  5. Rzadko kiedy w weekend po zejściu ze szlaku do przystanku autobusowego coś jedzie. Jak już to ostatni w okolicach godziny 14-15. Pozdrawiam gminy i powiaty beskidzkie, że tak „pięknie” dbają o turystów (choć są wyjątki np. Brenna).

  6. Jak przedmówca pisał u nas w miejscowościach górskich to poza głównymi trasami (gdzie i tak zwykle jest kolej) rzadko który bus jeździ po 14-15. Komunikacja lokalna w ogóle nie uwzględnia turystów.

    Co do integracji połączeń, to nigdy to u nas nie nastąpi. Z tego prostego powodu, że nawet pociągi tego samego przewoźnika rozmijają się na stacjach węzłowych (Cieszyn – Chybie – Katowice, Wisła – Chybie – Gliwice), więc jak o wiele trudniej byłoby namówić poszczególnych przewoźników do tego samego.

    Nawet mała Słowacja stoi pod tym względem na dużo wyższym poziomie. Mimo ograniczonych możliwości kolejowych urzeka mnie tam to, że zawsze po wysiadce z pociągu pośpiesznego można liczyć na jakiś motorak rozwożący kury po wioskach. Tak jest np. po nocnym pociągu relacji Praga – Koszyce, który zatrzymuje się jedynie głównych stacjach. Jednak zaraz za nim na różnych odcinkach snują się, lokalne pociągi dzięki którym można dojechać do dowolnej wsi/szlaku turystycznego na tej samej linii.

  7. Intergracja, integracja. A mi w czeskiej integracji jeszcze jednego jednak brakuje: chciałem w autobusie kupić bilet od razu na autobus i pociąg na jednym blankiecie, to kierowca powiedziął mi, że może mi biet sprzedać tylko po trasie autobusu, a jak chce sie przesiąść na inny autobus lub na pociąg, to mam w drugim autobusie lub w pociągu kupić drugi bilet.

    Czyli, innymi słowy, a zartykułu nie wyczytałem, czy opisywani podróżni w Pasiekach kupili bilety od razu do Czeskiego Cieszyna, czy może tylko do bystrzyckiego dworca.

    No chyba, że podróżni ci mieli kupiony w przedsprzedaży bilet w tarfie SilesiaWeekend do lub z stacji Chałupki lub Cieszyn na ten dzień, to wówczas na taki bilet można jechać pociągami w kraju morawsko-śląskim – w takim przypadku bilet na autobus zapewne kupili tylko do stacji kolejowej.

  8. Do szanownych redaktorów po skrótach typu ok. (około) dajemy kropkę, oczywiście jest teraz moda niedawania kropek po skrótach, ale branżowemu portalowi to nie uchodzi.
    Do kolegi Kamila drobna uwaga – w polskiej nomenklaturze od zawsze używany nazwy Beskid Śląsko-Morawski i nie ma sensu na siłę tego odwracać do wersji czeskiej.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *