Przystanki na żądanie

1 września 2012 oddano w Tychach trzy nowe przystanki kolejowe. W pełni zintegrowane z tkanką miejską. Jak się dzisiaj okazuje, coś co miało być początkiem przybliżania kolei do ludzkich ośrodków stało się jak dotąd jednorazowym tylko działaniem w naszym województwie. W dalszym ciągu do kolei pasażer musi dotrzeć, choć już czas by to ona zaczęła docierać do ludzi.


Ogromna wtedy inwestycja wydawała się być początkiem boomu na powstawanie takich miejsc. Kolej zaczęła robić się modna. Mówiło się wtedy o powstaniu nowego miejsca obsługi podróżnych np. w Katowicach w okolicy ulicy Damrota. Inne miasta też proponowały swoje projekty. Tymczasem nic takiego nie nastąpiło. Tyska inwestycja to ostatnie na razie tego typu działanie w naszym województwie. Czyli od siedmiu lat nic. Nie dziwi jak czyta się, że nowe miejsca obsługi podróżnych powstały nie tylko w Warszawie, Krakowie czy Łodzi. Ale zastanawia, nie odbierając mieszkańcom tamtych miast, dlaczego jest to możliwe np. w Jeleniej Górze, Olsztynie czy Zamościu. Czyli tam się da. A przecież nasz potencjał nie jest wcale mniejszy, nawet od tych największych trzech miast wymienionych wcześniej.

Wiele przystanków kolejowych, choć nie zmieniono choćby o metr swoich lokalizacji, straciło w danym miejscu znaczenie. Bo rzeczywistość wokół nich jest teraz zupełnie inna. Najlepszy przykład – Bytom Północny. Kiedyś w pobliżu dużo zakładów, duży ruch. Zmieniły się jednak czasy, gospodarka upadła bądź wyniosła się z tej części miasta. To sprawiło, że aktualnie liczba pasażerów korzystająca z tego miejsca jest znikoma  Tutaj akurat udało się jednak po rozmowach z władzami miasta, Kolejami Śląskimi i Zakładem Linii Kolejowych w Tarnowskich Górach uzgodnić „przesunięcie” tego przystanku kilkaset metrów dalej. W miejsce gdzie linia kolejowa przebiega nad ruchliwą ulicą Strzelców Bytomskich. Tam są szanse, że nowa miejscówka może „załapać”. Szkoda tylko, że remont całej linii kolejowej, której elementem ma być również budowa nowego Bytomia Północnego przeniósł się na razie w czasy bliżej nieokreślone.

Kiedy zatem możemy się spodziewać nowych przystanków kolejowych? Może za dwa lata, gdy zakończony zostanie remont Wiślanki i w nowym miejscu ma zostać utworzony np. przystanek Cieszyn Uniwersytet. Podobne miejsce ma zostać zbudowane w Skoczowie. Od lat w Bielsku-Białej społecznicy chcą zarazić miasto i PKP PLK wizją zbudowania nowego przystanku pod robocza nawą Teatr po południowej stronie tunelu kolejowego bądź nieco dalej w okolicy centrum handlowego Gemini. Zostały przygotowane opracowania (prezentowaliśmy je swego czasu) dowodząc racjonalność takiej ewentualnej inwestycji. Jednak by tak się stało, muszą się zainteresować projektem wszyscy. Od samorządu do zarządcy infrastruktury włącznie. Ale skoro w przypadku Bytomia Północnego się udało…

Nie umniejszając niczego tym zamierzeniom i planom, to przykre jest to, że w centrum regionu, czy jak kto woli Metropolii, nie ma żadnego pomysłu na to. Pomijamy oczywiście Tychy. Ani żadne miasto samo w sobie. Ani organizacja miast i miasteczek wszystkich łącznie. Był kiedyś program pt. Kolejowa Obwodnica GOP. Ale chyba go już nie ma. Tutaj jesteśmy na etapie organizowania konferencji, na których mówi się o tym jak kolej ma wyglądać w roku 2030, zupełnie nie patrząc, że to za ponad 10 lat. A do tego czasu trzeba coś robić. Trochę to przypomina rozmowy o budowie dzidy, która się dzieli na… Tymczasem inni nie konferują ale tworzą plany, organizują przetargi. Nie podajemy tu przykładów z Warszawy, Krakowa czy Trójmiasta, gdzie inwestycje kolejowe idą pełną para. Do budowy swojej kolei aglomeracyjnej są już gotowe czy także już stworzyły Wrocław, Poznań czy Szczecin. Wszędzie tam plan otworzenia kolei aglomeracyjnej wiąże się bądź był związany z budową nowych przystanków. Ośrodki te łączy też fakt, że często z dumą awizują u siebie te inwestycje jako bardzo istotne dla całego regionu. U nas dalej kolej jest bo jest. I tyle.

Nie można oczywiście pominąć faktu, że na przestrzeni ostatnich miesięcy, czy już powoli lat, zmieniła się kolej w naszym regionie. Wyremontowane czy odnowione szlaki, nowoczesny tabor, dobre oferty biletowe, postępująca integracja z komunikacją miejską, coraz więcej centrów przesiadkowych czy, co chyba najważniejsze, coraz krótsze czasy przejazdu sprawiły, że ludzie ponownie uwierzyli tej formie transportu zbiorowego. Te 20 procent więcej pasażerów Kolei Śląskich każdego miesiąca w porównaniu do ubiegłego roku nie wzięło się z kosmosu. To efekt wspomnianych wcześniej inwestycji i działań.  Nadszedł czas, by rzetelnie zastanowić się, gdzie można zbudować nowe przystanki, by kolej znalazła się jeszcze bliżej ludzi. To już nie fanaberia. Tylko potrzeba.

ppz: Bytom Północny – sierpień 2019

 

10 komentarzy

  1. Czego nie wyczytałem w powyższym artykule: nowe przystanki kolejowe w Tychach w 2012 r. sfinansował samorząd miejski, prawda? A kto sfinansował nowe przystanki kolejowe w Krakowie, Wrocławiu czy Warszawie?

    Dla mnie typowym i godnym naśladowaia sukcesem nowego przystanku kolejowego jest Trzyniec Centrum, oddany do użytku około 2015 roku. Wyobraźcie sobie, że przewoźnicy dalekobieżni dość szybko skapli się, że lepiej pociągi dalekobieżne zatrzymywać na nowym przystanku (bo jest w samym mieście), aniżeli przy starym dworcu, co powstał jeszcze w dziewiętnastowiecznej lokalizacji. Tak więc, postoje na nowym dworcu w Trzyńcu, w przypadku większości pocągów dalekobieżnych, praktykują zarówno ČD jak i RJ, jak i LE. Uważam, że prawdziwym potwierdzeniem dobrej lokalizacji nowego trzynieckiego przystanku jest nowo powstałe centrum handlowe, tuż koło tegoż przystanku, po drugiej stronie torów, niż miasto. Tylko dla formalności dodam, że nawet jeden z pieszych szlaków turystycznych w góry (żółty w stronę Czantorii) zastał wydłużony aż do peronów stacji Trzyniec Centrum (Třinec centrum).

  2. Katowice – Brynów – to jest dla mnie przykład całkowitej aberracji. Nie dość, że ten przystanek obecnie jest całkowicie zbędny i niepotrzebny (powinien zostać przeniesiony kilkaset metrów bliżej Ligoty i zostać wybudowany na wysokości Euro-Centrum), to jeszcze niedawno wymieniono tu kostki brukowe na peronach i zainstalowali nowe ławki. Po co?

    1. Nie zgodzę się z Tobą. Akurat w Brynowie jest dobra lokalizacja. Większość pasażerów to górnicy jadący do kopalni Wujek, ale i znajdują się pasażerowie, którzy potrafią sobie podjechać 1 przystanek pociągiem do Centrum Katowic, a nie tłuc się 12tką przez te cholerne korki.

      1. Górników już tam nie ma, ta kopalnia padła, a jakby się przesunęło tem przystanek 500 metrów bliżej Ligoty, to byłoby zdecydowanie więcej takich, którzy nie chcą się tłuc „12” do centrum.

  3. Tak uważam, że powinny wyglądać po kolei przystanki między Tarnowskimi Górami a Bytomiem:
    -Tarnowskie Góry
    -Tarnowskie Góry Osada Jana (przy obwodnicy)
    -Nakło Śląskie – Orzech (ze zbudowaniem porządnej drogi od stacji do Orzecha)
    -Radzionków
    -Radzionków Rojca
    -Bytom Północ przy Strzelców Bytomskich
    -Bytom Karb
    -Bytom Szombierki
    -Bytom
    -Bytom Wschód przy Siemianowickiej
    -Chorzów Stary
    -Chorzów Miasto
    -Chorzów Uniwersytet (w połowie trasy między Ch Miasto i Ch Batory)
    -Chorzów Batory
    -Katowiec Załęże
    -Katowice

  4. Póki nie zmieni się mentalność naszych władz to wdalszym ciągu do kolei pasażer będzie musiał dotrzeć. Samochodem się coraz gorzej jeździ. Korki są codziennie, na każdym kroku. Są ludzie, którym rzekomo się nie chce przesiadać do pociągu bo tu mają ciepło i wygodnie, a są osoby, pokroju mojej skromnej osoby, którzy mają dość stania w korkach i wybierają pociąg. Fakt, faktem inne miasta mają naprawdę super inwestycje i ludzie z roku na rok przesiadają się na kolej, a u nas póki co to jest tragedia. Źle ułożony rozkład jazdy, brak skomunikowań to już temat poruszany nie raz, ale zacznijmy może od dobrego rozkładu jazdy, a potem budujmy nowe przystanki. Inna sprawa jest taka, że wiele linii jest zapomnianych jak np. Linia 190, linia 169, linia 149, linia 132, linia 141, linia 142, linia 157, linia 133 i takie miasta jak: Łaziska Średnie, Strumień, Pawłowice, Knurów, Lędziny, Kłobuck i Jastrzębie Zdrój są odcięte od pociągów pasażerskich. Na liniach 62 i 133 spokojnie znaleźli by się pasażerowie skoro autobusy do Katowic jadą 1,5 godziny, a pociągiem jedzie sie 20 minut, ale po co tam pociągi skoro ktoś ma w tym interes. Tak samo można by przedłużyć linię S4 do Starego Bierunia i Lędzin, a tam znajdziemy pracowników co mogliby pociągiem dojeżdżać do pracy. W Strumieniu, Łaziskach Średnich i Knurowie od lat ludzie domagają się pociągów, a objazdy pokazały, że potencjał jest. Linia 142 jest prawie ukończona, mieszkańcy dzielnic Kostuchna, Murcki i Ochojec mieliby szybsze połączenie kolejowe z Centrum Katowic, ale po co, skoro nawet miasto nie ma zamiaru zbudować peronów. Szybka Kolej Miejska mogła by również powstać przez Szopienice, Dąbrówkę Małą i Siemianowice, a także odbudować dawne połączenie Gliwic z Bytomiem, gdzie na linii można by stworzyć całkiem fajne centra przesiadkowe. Na linii 141 też są zapomniane przystanki np. Ruda Wirek, która jest dobrze skomunikowana z autobusami ZTM, ale pociągów nie ma. Można wymieniać w nieskończoność ale jeżeli włodarze robią wszystko po swojemu to niestety ale będzie tak jak jest i tego nikt nie zmieni, a my pasażerowie i stowarzyszenia możemy sobie wylewać swoje żale na internecie, a każdemu to zwisa i powiewa.

    1. Powtórzę to, o czym wielokrotnie mówiłem – można by w Szopienicach wybudować niewielka łącznicę, dobudować parę przystanków i pociąg niczym tramwaj mogłby jeździć po pętli, obwodnicy Katowic: Ligota-Ochojec-Kostuchna-Szopienice-Katowice i odwrotnie. To jest do zrobienia na „już” wykorzystując istniejąc potencjał, a nie jakiś wirualny tramwaj na południe Katowic.

  5. A tak uważam, że powinny wyglądać po kolei przystanki między Pyskowicami a Katowicami, w wariancie przez Bytom:
    -Pyskowice Miasto (może kiedyś)
    -Paczynka
    -Pyskowice
    -Gliwice Czerwionka
    -Gliwice Kuźnica
    -Gliwice Łabędy
    -Gliwice Kopernik (przy estakadzie Heweliusza)
    -Gliwice
    -Gliwice Sośnica (przy ul. Reymonta, przesiadki między liniami na Bytom, Katowice, Knurów i na autobus 259)
    -Zabrze Maciejów (dwupasówka koło M1)
    -Zabrze Północ (w okolicy Os. Kotarbińskiego)
    -Bytom Miechowice (CH Plejada)
    -Bytom Bobrek (w tym samym miejscu lub bliżej ul. Konstytucji)
    -Bytom Szombierki
    -Bytom
    -Bytom Wschód przy Siemianowickiej
    -Chorzów Stary
    -Chorzów Miasto
    -Chorzów Uniwersytet (w połowie trasy między Ch Miasto i Ch Batory)
    -Chorzów Batory
    -Katowiec Załęże
    -Katowice

  6. U nas w Sosnowcu są przystanki Sosnowiec Południowy, Sosnowiec Dańdówka, Sosnowiec Porąbka, Sosnowiec Kazimierz i Sosnowiec Maczki, i z każdego korzysta po 2-3 pasażerów, albo nikt nie korzysta, Dlaczego? Dlatego, że rozkład jazdy jest tak ułożony, że nie idzie dojechać na 3 zmiany, do szkoły czy do lekarza. Trzeba tłuc się przez cały Sosnowiec autobusami 815 z Kazimierza, 835 z Maczek i z Porąbki, 18tką lub 835 z Dańdówki równo ponad godzinę bo od kilku lat zapomnieli o tym, że tam jeździ pociąg. Na Maczkach to już w ogóle zapomnieli o pociągach. A jeszcze w parę lat temu szło dojechać do Krakowa, Częstochowy, Sosnowca Kazimierza czy Dąbrowej Górniczej. A wystarczyłoby skierować kilka pociągów linii S1. A linie wyremontowane i pociąg jedzie z Kazimierza do Katowic 20 minut. Taka sama sytuacja jest w Łaziskach Średnich czy w Katowicach Kostuchnie.

  7. Dodam jeszcze jeden niezrozumiały przykład: Pyskowice. Stacja ma wyremontowane perony, ale nie sposób stamtąd dojechać do centrum regionu, do Katowic. Łatwiej dojechać do Opola, ale nie do Katowic, bo „Koleje Śląskie” tam nie docierają.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *