Z deszczu pod rynnę

Goczałkowice-Zdrój. Tam wybraliśmy się w niedzielę po południu widząc, że oblężenie ludzkie Wisły znacznie przekracza tradycyjne normy. No i okazało się, że nasza decyzja była z gatunku „z deszczu pod rynnę”. Choć tego dnia nie spadła ani jedna kropla. Prawdopodobnie wszyscy ci, którzy nie zmieścili się do Wisły, to znaleźli sie właśnie w tym uzdrowisku.


Na początek. Warto pamiętać, że w dni robocze w Goczałkowicach-Zdroju zatrzymuje się 60 pociągów KŚ, natomiast w dni świątecznie liczba ta wynosi 52 połączenia. W dni wolne od pracy warto sprawdzić, które pociągi przyspieszone zatrzymują się na przystanku Goczałkowice, a które na przystanku Goczałkowice- Zdrój. Do tej miejscowości dotrzemy pociągami linii S5 (Katowice – Bielsko-Biała – Żywiec – Zwardoń) i S6 (Katowice- Skoczów – Ustroń – Wisła) i S72 (Bielsko-Biała – Pszczyna – Rybnik – Chałupki/Racibórz) i S6/S58 (Katowice – Zebrzydowice – Cieszyn). Przy czym te ostatnie zatrzymują się jedynie na przystanku Goczałkowice, jednak spokojny spacer do zdrojowej części miejscowości zajmie nam około kwadransa.

Jednym z tych 52 pociągów podczas weekendowej dniówki jest pociąg KŚ, linii S6, nr 94656 , relacji Wisła Głębce – Katowice, którym za pomocą jednostki 27WEb-005 dotarliśmy do wspomnianych Goczałkowic. Przyjeżdżając od strony Bielska-Białej czy wspomnianej Wisły wychodząc z peronu nie napotkamy żadnych przeszkód architektonicznych w postaci np. schodów. Ale zanim go opuścimy, zawsze to podkreślamy, warto poświęcić trochę czasu na obejrzenie budynku dworca, który dzięki staraniom gminy stał się teraz jednym z najpiękniejszych dworcowych budynków w naszym województwie. Wyjście i od razu jesteśmy w pięknym parku, przez który po zaledwie kilku minutach dochodzimy do centrum uzdrowiska.

W minioną niedzielę nie było to takie proste. Bo tu też podaż przegrała z popytem. Byliśmy tam wielokrotnie, ale takiego stężenia ludzi na metr kwadratowy jeszcze nie widzieliśmy. Tłok wszędzie. W restauracjach, na deptakach. Lawirujący kierowcy usiłujący znaleźć nieistniejące w tym okresie wolne miejsce do zaparkowania, rowerzyści przeciskający się między spacerującymi. Było trochę „krupówkowato”. Oczywiście, nie rościmy z tego tytułu pretensji bo jesteśmy ostatnimi z tych, którzy nie namawialiby ludzi do czynnych form wypoczynku. W ten weekend jednak nie tylko w Goczałkowicach czy w Wiśle, ale we wszystkich innych atrakcyjnych miejscach prawdopodobnie notowano rekordy frekwencji, co potem widoczne było w pociągach jadących po południu czy wieczorem do Katowic. Oczywiście, ta ostatnia niedziela nie zmieni naszej fantastycznej opinii o tym miejscu i niebawem znów się tam pojawimy. Oczywiście torami.

Ale i tu okazało się, że spora grupa wypoczywających przybywa do Goczałkowic pociągiem i tym samym środkiem tą miejscowość opuszcza. Nie zauważyliśmy żadnego kursu, a było ich podczas naszego pobytu kilkanaście, by nie wysiadali i wsiadali ludzie. Podaliśmy wyżej statystycznie, ile każdego dnia zatrzymuje się pociągów. Warto podkreślić, że w weekendy zatrzymują się tu większość pociągów kategorii OsP  (poza wspomnianymi „Cieszynami”), które w dni robocze ten przystanek pomijają. wyjątkiem są pociągi linii S6, które zatrzymują się tu codziennie.

 

 

3 komentarze

  1. I o to chodzi. Ale nie byłoby tego, gdyby nie zaangażowanie władz gminy Goczałkowice w działania na rzecz jej promocji, których najbardziej widocznym efektem jest pięknie wyremontowany budynek dworca.

  2. Od czasu do czsu moglibyscie przejechc sie po opolskim torze, np po zapomnianej magistrali podsudeckiej? Badz co badz zaczyna sie Katowicach!! Polecam Kedzierzyn Kozle-Klodzko

  3. Dodam ze jedyny portal Magistrala (opolskie) Podsudecka.pl podupadl, oddzywa sie jesli jest sprzedaz kalendarzy – naturalnie temat kolejowy!!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *