Ta ostatnia niedziela

Do Katowic Szopienic Południowych wjeżdża pociąg Kolei Śląskich linii S1 z Częstochowy do Gliwic. Czteroczłonowy elf. Otwieramy drzwi… Ale jak tu wejść? Dwóch dorosłych facetów, czyli my, ostatecznie ledwie mieści się w niemałym przecież składzie, w którym praktycznie nie ma już miejsca. Taki tłok. Nie, to nie dzień roboczy w okolicach godziny 15. To działo się w minioną niedzielę po południu.


Podróż do głównego katowickiego dworca minie nam na „wiszeniu” na jednej nodze z nosem niemal na drzwiach. W Zawodziu kolejna trudna operacja. Trzeba opuścić pojazd, bo ktoś ze środka chce wysiąść. A i na peronie czekają kolejni chętni. Rotacja i ponowne wślizgnięcie się do składu trwa kilkadziesiąt sekund. I tak chłop przy chłopie dojeżdżamy do Katowic. A przecież my tylko z Szopienic. Nie pytaliśmy skąd pozostali. Ale pewno z dalsza niż my.

Ten tekst to nie utyskiwanie na tłok. Kto korzysta z transportu zbiorowego zna to zjawisko doskonale. Bo ścisk występuje wszędzie. I w pociągach. I w tramwajach. I w autobusach też. I, pamiętamy oczywiście, w trolejbusach także. Są niektóre połączenia jak np. popołudniowa Soła z Żywca do Częstochowy, gdzie od Katowic tłok jest wpisany w poczet rzeczy obowiązkowych tego kursu. Jest naturalny jak tlen. Do tego tematu wrócimy kiedyś, gdy zdecydujemy się opisać przygotowania i walkę o miejsca chętnych podróżować Sołą, gdy pojawi się ona przy krawędzi peronu w stolicy województwa. Bo to też warto przedstawić.

Wracając do minionej niedzieli. Odbyliśmy tego dnia kilka przejazdów po linii S1. O różnych porach i na różnych dystansach. Oczywiście przykład pociągu nr 40677, który opisaliśmy wyżej, to już było zjawisko ekstremalne, ale nie można powiedzieć, że gdy jechaliśmy wcześniej to sytuacja była w jakiś sposób diametralnie różna. Owszem, udało się gdzieś znaleźć wolne miejsce. ale generalnie jest to możliwe im dalej od Katowic. Ze stolicy województwa i do niej pociągi linii S1 z kierunku Sosnowca i Zawiercia przyjeżdżają i wyjeżdżają pełne pasażerów. I dotyczy to również dni wolnych od pracy.

Owszem, ktoś powie, miniona niedziela była wyjątkowa, bo jak na aktualną porę roku, była elegancka aura i z pewnością wielu wybrało kolej i ten szlak na realizację jakiejś formy wypoczynku. Ale jeździmy dużo w weekendy, i sprawa nie dotyczy tylko S1, ale także i linii S5, o S6 w pogodne dni wolne od pracy nie wspominając. Tam zawsze frekwencja jest murowana, czyli pełny pociąg, choć nasz poczciwy przewoźnik regionalny rzuca tam od dawien dawna najbardziej pojemny tabor jakim dysponuje. Mimo to pełne pociągi to rzecz tam normalna. I normą tez stało się to na S1. O czym przekonaliśmy się kilkadziesiąt godzin temu.

Nie nam oceniać bo nie dysponujemy danymi jak wygląda frekwencja na linii S1 w postaci twardych liczb. Ale gdzieś zaczyna się pojawiać pytanie czy nie warto się zastanowić nad zwiększeniem ilości kursów na tym szlaku w dni wolne od pracy. Owszem, wieczorem są kursy przyspieszone z Wisły i Zwardonia. Ale nasz „przegląd” miał miejsce do godziny 18 i taki tłok nie dziwi. Skoro pomiędzy niektórymi połączeniami jest i 70 minut przerwy. Jak wcześniej – nie postulujemy wprowadzenia takiego rozwiązania. Bo my nie od tego. Ale drodzy decydenci. Warto przyjrzeć się sprawie…

6 komentarzy

  1. Dużo pisaniny o niczym – od dawna widać, że pociągi jeżdżą za krótkie i są niedostosowane do ilości podróżnych. Umómy się – są krótkie, a nie: „jeździ najbardziej pojemny tabor”. Kto widział jechać nowe „Elfy” w trakcji uktrotnionej? A ja doskonale pamiętam czasy, gdy jeździły trzy EN57 połączone w jeden pociąg. Dziś jak jadą dwa EN57 to jest sensacja. Dodać należy, że opisana sytuacja występuje na każdej linii.

  2. A ja ostatnio wracałem pospieszną sołą w piątek i siedziałem, co prawda nie wsiadłem w Katowicach tylko w Tychach ale miejsce siedzące było i 6czlonowy elf. Co nie zmienia faktu ze czasem faktycznie jest dramat jeżeli chodzi o ilość pasażerów, hmm może kolejny przetarg na nowe składy?

    1. „…może kolejny przetarg na nowe składy? ”
      Jak najbardziej powinni kupić następne EZT. Tylko błagam – nich to będzie coś innego niż te wyjące ELF-y !
      Przecież jak to monstrum stoi w peronie to tak wyje że nie słychać komunikatów. A jak już stoją 2 szt to jest absolutna masakra ! Jak można było zaprojektować taki shit !

        1. To, o czym piszecie, to czyste science-fiction. Pociągi są potrzebne na już, a tymczasem od ogłoszenia przetargu do dostarczenia pierwszych pociągów miną jakieś 2 lata, a jak na razie nawet nie ma decyzji o ogłoszeniu nowego przetargu. Marszałek województwa nie widzi takiej potrzeby, ma tyle taboru, że chętnie woziłby wszystkich za darmo w rozmaitych „promocjach”.

        2. Niech kupią IMPULSY – NEWAG da radę i dostarczy terminowo, a nie jak ci badziewiarze z PESY

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *