Na kole na Paderewę

Wielokrotnie pisaliśmy o powiązaniu rower – kolej z punktu widzenia tej drugiej strony. Chociażby o tym jak wygląda możliwość wożenia tych pojazdów w pociągach. Nadszedł czas, gdy postanowiliśmy sprawdzić, co rowery mogą dać pasażerom kolei. Na tapetę wzięliśmy Katowice. I jedną, zupełnie nam nieprzypadkową, dzielnicę.


Ponieważ pewne rzeczy najłatwiej sprawdzić na szlakach, które się zna „na pamięć”, to postanowiliśmy po przyjeździe do Katowic pociągiem dokonać jak najszybszego dotarcia rowerem miejskim na Osiedle Paderewskiego. I tu pierwsza niespodzianka. Niemiła. Na placu przed dworcem, jednym z najbardziej uczęszczanych miejsc w mieście takiego stanowiska brak. Może jest tak, jak pisał swego czasu u nas Wojciech Dinges w swoim felietonie PKP Katowice i jego okolice. A może powody są inne. Bez znaczenia. Jest miejsce dla rowerów. Ale jak ktoś przyjedzie tu swoim.

Najbliżej jest pójść na Rynek. Tam jest najbliższe stanowisko firmy Nextbike, która organizuje sieć katowickich rowerów miejskich. Dwie i pół minuty.  Można też w drugą stronę ulicy 3 Maja. Na jej końcu, niemal przy Placu Wolności jest kolejne stanowisko. Też trzy minuty. Z drugiej strony dworca najbliżej do na Plac Miarki. Ale jeśli naszym punktem docelowym jest Paderewa, to już ćwierć drogi za nami. Poza tym, z naszych obserwacji to bardzo popularne miejsce dla wypożyczających i często liczba dostępnych pojazdów wynosi zero. Więc, tym bardziej gdy aura nie sprzyja, trzeba się nacieszyć naszymi najsłynniejszymi schodami w holu dworca kolejowego i skorzystać z autobusu.

Generalnie, nie lubimy się przesiadać. I nie dotyczy to tylko kolei. I tutaj ta odległość dworzec – Rynek czy dworzec – Plac Wolności ma kolosalne znaczenie. Lubimy mieć wszystko podane pod nos. A tu trzeba jednak poświęcić czas, który w przypadku natychmiastowego podjęcia decyzji o podróży autobusem ucieka bezpowrotnie. A jak warunki pogodowe fatalne to alternatywa rower – komunikacja miejska staje się, na korzyść tej drugiej, czytelna i oczywista.

W drugą stronę, czyli w kierunku dworca z Osiedla Paderewskiego nie ma co narzekać. W pobliżu bloków przy ulicy Sikorskiego są trzy miejsca do których dotarcie do stanowiska Nextbike nie zajmuje zbyt wiele czasu (Biblioteka Śląska, skrzyżowanie ulic Sikorskiego i Paderewskiego oraz skrzyżowanie Paderewskiego i Szeptyckiego). Pozostaje oczywiście pytanie czy Rynek czy Plac Wolności. Choć akurat w tym kierunku jeśli chcemy przesiąść się na pociąg, to Plac Miarki pozostaje jakąś opcją. Bo rano, z oczywistych względów, zależy nam na czasie bardziej niż po południu przy powrocie do domu.

Ogółem w Katowicach jest kilkadziesiąt miejsc, gdzie można skorzystać z rowerów. Punkty są dość regularnie rozłożone w pozostałych dzielnicach. W sieci na bieżąco można sprawdzić jaka jest dostępna ilość pojazdów w interesującym nas miejscu i rower miejski stał się już ciekawa alternatywą chcąc szczególnie wybrać się do dzielnic sąsiadujących ze sobą. Z obserwacji poczynionych przez ostatnie miesiące, należy odnotować też, że rowery miejskie stały się środkiem dojazdu do pracy. Często jest tak, że po godzinie 6 we wspomnianych miejscach na Osiedlu Paderewskiego o pojazd już trudno. Potem po południu „znajdują się” one z powrotem. Bardzo dobrym posunięciem okazało się ustawienie punktów z rowerami w takich miejscach jak np. Dolina Trzech Stawów czy Muchowiec.

Ogólnie można powiedzieć, że jest dobrze. „Bardzo” – będzie wtedy gdy pojawi się punkt z rowerami miejskimi w bezpośrednim sąsiedztwie dworca kolejowego w Katowicach. Sezon ma się ku końcowi, ale gdy minie zima, to powinna się nadarzyć okazja by tą niedogodność zlikwidować… Nie jest to rzecz niemożliwa. Bo skoro montaż takiej stacji był możliwy niemal na peronie przystanku kolejowego Goczałkowice-Zdrój, to dlaczego nie może to być do wykonania w stolicy województwa…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *