Za górami, lasami i mapami

Pamiętacie słynne hasło: „Rzucam wszystko, wyjeżdżam w Bieszczady”.Mnie tez udało się zrealizować ten postulat. Na kilka tylko dni. Ale jednak. Nawyki i uzależnienia są jednak trudne do zwalczenia. Wiedziałem, że za górami i lasami jest tam coś, co miłośnika kolei będzie przyciągać. Znajomi, bynajmniej nie pasjonaci, „zwyczajni” ludzie, również z chęcią przystali na propozycję. I pojechaliśmy… 


Bieszczadzka Kolejka Leśna. Wąskotorówka. Na samym końcu naszego kraju. Nawet na mapach Google ciężko ją znaleźć. Jest tam tylko drobną kreseczką na największym możliwym powiększeniu. Wciśnięta pomiędzy tamtejsze nierówności terenu, potoki, rzeki i lokalne drogi. Ucieczka z tego, pędzącego czasem nie wiadomo dokąd, świata. Nie ma tam Ikei, Biedronek czy innych „maków”. Kolej i natura. Nic więcej.

Jeżeli będziecie kiedykolwiek w okolicach Cisnej, to zawitajcie do położonej tuż obok mieściny Majdan, gdzie mieści się baza tego niezwykłego przewoźnika. Tam też prowadzona jest sprzedaż biletów. Bieszczadzka Kolejka Leśna obsługuje dwie linie. Pierwsza to Majdan – Balnica, druga to Majdan – Przysłup. Pierwsza ma długość 9 kilometrów, druga 11 kilometrów. Do bazy nie sposób nie trafić. Nawet jak czasem zawiedzie zasięg komórkowy czy GPS, co częste w tamtych rejonach, to po znakach tablicach informacyjnych rozmieszczonych, choćby w Cisnej, to nie jest to trudna łamigłówka.

W wakacje jest organizowanych kilka kursów codziennie w obu kierunkach. Po sezonie lepiej zadzwonić na miejsce i zapytać się kiedy są organizowane przejazdy. Muszą się bowiem znaleźć się chętni w większej liczbie. Nam się udało, bo choć na była nas tylko piątka, to okazało się, że zgłosiła się kilkudziesięcioosobowa grupa chętna do przejazdu i możemy się dokooptować. I tak w sporym gronie całkiem, jak się później okazało, sympatycznych ludzi wyruszyliśmy. Wariant nr 1. Balnica.

Kurs tam trwa około 40 minut. Niby to tylko 9 kilometrów. No, ale czy na naszej „Wiślance”, jednak w formacie torów 1435 milimetrów i mającej zupełnie inną rolę, jedzie się radykalnie szybciej? Tutaj jednak otrzymujemy bezpośredni kontakt z naturą. Pominę w tym momencie dokładne opisy okoliczności przyrody, które się mija, bo nie chcę w stylu radiowych komentatorów  sportowych mówić: Szkoda, że Państwo tego nie widzą. Niezliczona ilość mostów nad czasem chyba wyschniętymi strumykami, potokami, las na wyciągnięcie ręki z wagoników, które również pamiętaj zamierzchłe czasy. Ale są czyste i należycie utrzymane. Co więcej, w rogu każdego z nich jest kosz na śmieci. I bodajże dwa kilometry przed celem zakręt niemal o promieniu 180 stopni i to wszystko cały czas podczas podjazdu pod górę. Dla obsługi ten moment jest o wiele trudniejszy w drodze powrotnej, bo niemal przy każdym wagonie jest człowiek, który ręcznie uruchamia dodatkowy hamulec podczas pokonywania kolejnego skrętu. Podczas naszej wyprawy było jeszcze utrudnienie dodatkowe w postaci rzęsistego deszczu. Jednak obsługa poradziła sobie sprawnie i z tą przeciwnością.

Balnica to już koniec końców świata. Czas na „zwiedzanie” mieści się od 20 do 30 minut. To tutaj wybitny szmat czasu. Kilka domow w środku lasu, blisko do granicy ze Słowacją. Kilka straganów, z miejscowymi wypiekami, ciepła kawa, herbata (tego dnia jak znalazł). W tym czasie nasza lokomotywa zmieniła stronę i po kilkukrotnym skrupulatnym zwiedzeniu tego miejsca zajęliśmy ponownie miejsca w wagonikach.

A nam ze znajomymi przyszło do głowy jeszcze jedno. Że są tacy, którym się chce. Podczas podróży widzieliśmy blisko torów sterty starych podkładów, co oznacza, że są one w miarę potrzeb wymieniane. Kolej, także ta wąskotorowa, nie jest tanią zabawą. A jednak tam działa. Przejazd jest prowadzony w miarę sprawnie, bez zwolnień wynikających z gorszego stanu torów na jakimś fragmencie. Czyli da się. A da się oznacza przede wszystkim ludzkie zaangażowanie, by wszystko funkcjonowało jak należy. Czapki z głów.

Wrócę tam z pewnością. Bo zabrakło czasu i możliwości by skorzystać z przejazdu na trasie numer dwa. Jednak pewnego dnia…

Jerzy Gościński

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *