Gdy rytm nadaje rytm…

Zapewniam Was, że są wśród nas tacy! Tacy, dla których rytm wystukiwany przez koła pociągu nadaje osobisty rytm życiu. Dodaje smaku… Dla których słowo podróż równoznaczne jest z kolejową przygodą.


Możemy doszukiwać się ekologicznego podejścia do podróżowania czy życia w ogóle. O chęci bliższego i bardziej uważnego współbycia z innymi pasażerami. Ze stopniową zmianą krajobrazu. Wszystko to prawda, ale czasem decydującym elementem staje się rytm. Może trochę mniej słyszalny niż przed laty, ale słyszalny.

Dwadzieścia lat temu Lars von Trier nakręcił film pt. „Tańcząc w ciemnościach” W głównej roli o obsadził Bjork – islandzką piosenkarkę. Jest tam piękna scena w pociągowym rytmie… Może warto ją odświeżyć? A może warto tak po prostu wsiąść do pociągu, by poczuć rytm..

Czy i Wam podczas takiej podróży zdarza się słyszeć muzykę? Pewno tak. Bo przecież widuję w pociągach mnóstwo osób, bez względu na wiek mających ze sobą słuchawki. Od tych mikro do tych w formacie makro. W przeważającej większości z pewnością słuchacie muzyki. Jakiej? Czy tej, która akurat została była włączona? Może to kontynuacja kolejności ustalonej przez bibliotekę mediów? A może jednak macie swoje, ulubione „kolejowe” kawałki, które słuchacie wyłącznie podczas podróży tym środkiem transportu? Jeśli tak, jest to podzielcie się z nami. Co to za utwory? A może całe albumy? Może stworzycie „kolejową” listę przebojów?

Agnieszka Kośmider, Jerzy Gościński

Foto: Agnieszka Kośmider

3 komentarze

  1. W sumie jadąc autem zawsze mam włączone radio dlaczego w komunikacji publicznej (kolej, autobus, tramwaj, trolejbus) nie może również tak być?

  2. Ja osobiście nigdy nie jeżdżę i nie zamierzam jeździć ze słuchawkami. I wcale nie jestem jakimś sztywniakiem bez wyczucia rytmu i gustu muzycznego. Mam swoje ulubione kawałki, ale jakoś nie lubię ich słuchać w podróży koleją. Wolę mieć kontrolę „dźwiękową” nad tym co się dzieje w pobliżu przy czym nie chodzi mi absolutnie o podsłuchiwanie innych. Czuję się wtedy pewniej.
    Choć jestem chyba jednym z nielicznych w swoim przedziale wiekowym który tak ma, to nie mam nic przeciwko innym. Chyba że słuchają muzyki bez słuchawek lub ze słuchawkami ale tak, że tą muzykę słychać kilka metrów dalej…

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *