Kluczowy turysta

Szwajcaria jako światowa stolica kolejnictwa kusi swoimi krajobrazami jednak trzeba być przygotowanym na wszystko. Nawet na zatrzymanie przez Policję. Za co ? No właśnie….


Podzielę się z Wami doświadczeniem, które może spotkać każdego, kto wybiera się do tego państwa. Ja swoją podroż planowałem od pół roku. Wydawało mi się, że mam wszystko dopięte a jednak . Koleje w Szwajcarii słyną niby z punktualności, z opóźnieniami trzeba się jednak liczyć. Fakt faktem, że pociągi często kursują i jeżeli nie jeden, to drugi zabierze nas do celu. Pod warunkiem jednak, że wsiądziemy do konkretnego przewoźnika, bowiem prywatnych przewoźników jest sporo a każdy ma swój cennik. Na próżno tam, na dworcach szukać jasnych informacji po których liniach i gdzie kursują pociągi narodowego operatora wraz z prywatnymi. A gdzie tylko prywatne. Każdy reklamuje siebie. Mapy sieci kolejowej nie są wyszczególnione, że daną linią jeździ dany pociąg. Kupując bilet typu Interrail Pass trzeba przeanalizować którzy przewoźnicy honorują ten bilet swobodnego podróżowania po Europie. Inaczej możemy drogo zapłacić za przejazd. Ceny w Szwajcarii skutecznie zniechęcają turystów środkowej Europy. Trzeba liczyć się z tym że np. to co w Polsce kosztuje ileś, jest wielokrotnie droższe w krainie mlekiem, serem i czekoladą płynącej.

Do Szwajcarii przyjechałem pociągiem Pendolino relacji Mediolan-Bazylea. Podekscytowany celem podróży nie mogłem doczekać się przejazdu przez atrakcyjne widokowo linie alpejskie. Na niby granicy włosko-szwajcarskiej w stacji Domodosolla do pociągu weszła kontrola graniczna. Wiadomo że Szwajcaria nie jest w Unii Europejskiej, ale jest członkiem porozumienia ratyfikowanego w Schengen. Nastąpiła rutynowa, wyrywkowa kontrola dokumentów i bagażu. Swoją osobą wyróżniałem się z tłumu biznesmenów którzy w owym pociągu pracowali przy swoich laptopach. Ja w spodenkach i podkoszulce. Poproszono mnie o paszport i okazanie bagażu. Zadawano mi pytania tylko w języku stosowanym w danym kantonie. Czyli po włosku lub francusku.

Nie znając tego języka domyślnie tłumaczyłem że jestem turystą z Polski, nie dawało to jednak jasnej odpowiedzi w jakim celu podróżuje i dokąd. Bo nie miałem celu a tylko plan przejazdu przez Szwajcarię. W pociągu, w obecności wszystkich wypakowano cały mój bagaż. Nic nie znaleziono nadzwyczajnego. No może oprócz klucza konduktorskiego, który jak się potem okazało jest powodem całej tej nieprzyjemnej historii. Klucz ten zawsze mam ze sobą po to aby np. w nocnych pociągach móc się zamknąć podczas snu gdy samemu się podróżuje i starać się uchronić przed złodziejami albo zostawić bagaż w przedziale aby móc pójść do toalety.

Przeprowadzono mnie przez cały skład niczym skazańca. Tak, by wszyscy widzieli że kontrole na granicy są potrzebne bo zatrzymano mnie w pociągu. Na stacji Brig, na komisariacie kolejowym, zaczęto przesłuchanie w języku włoskim i francuskim. Bez rezultatu, rozumiejąc nieliczne zwroty w języku niemieckim tłumaczyłem co i jak. Mimo to nie dotarło. Kontrola osobista, prześwietlanie pieniędzy, odciski palców, IP telefonu, gdzie był ostatnio logowany, do kogo były połączenia. Dalej jednak trwało szukanie nie wiadomo czego, choć w kartotece niczego złego na mnie nie znaleziono. Po sprawdzeniu i oddaniu mi telefonu zacząłem używać translatora i poprosiłem aby używali tłumacza google, skoro mają swoje tablety i smartfony.

Choćby dlatego że roaming w Szwajcarii jest dla człowieka zewnątrz bardzo drogi 50kb internetu to 6 zł . WiFi darmowe na dworcach wymaga wysłania i potwierdzenia płatnym SMS-em. Policja stwierdziła że nie musi bawić się w pisanie czy mówienie w translator. Uznałem, że jak będę stawiał opór to zostanę zatrzymany do wyjaśnienia na 48 godzin, a żądając tłumacza nie wiadomo jak długo by zeszło jego przybycie. Plan przejazdu miałem napięty, opłacony hotel w Zurychu, nie chciałem burzyć harmonogramu. Policji nie dawał spokoju klucz konduktorski, nie wiedzieli co to jest i do czego służy. Mimo tłumaczeń brakło komuś rozumu a wyobraźnia zadziałała w drugą stronę i pomyśleli że to chyba wihajster do włamań. Dopiero po ponad godzinie, przeglądzie moich nagrań z kamery i zdjęć w aparacie domyślili się że to jest coś z koleją wspólnego a po zobaczeniu mojej fotografii w mundurze jako kolejarza, pracownika KŚ, zrozumieli w końcu kim jestem. Zasalutowali i wypuścili. Mój plan przejazdu przepadł jak i połączenia które planowałem, nie znając języka. Nie mając dostępu do internetu aby korzystać z rozkładu jazdy zdałem się na umiejętności logistyczne, rozeznanie geograficzne i pamięć w kojarzeniu miejscowości które studiowałem planując wyjazd i udało się.

Po przyjeździe do kraju i interwencji w ministerstwie o zatrzymanie mnie bez powodu na komisariacie otrzymałem odpowiedź z ambasady w imieniu szwajcarskiej administracji celnej że: w trakcie rutynowej kontroli znaleziono u Pana przedmioty nie będące przedmiotami codziennemu użytku – zwłaszcza komplet kluczy narzędziowych. To było postawą podjęcia decyzji o przeprowadzeniu dodatkowej, szczegółowej kontroli, w tym kontroli osobistej. W piśmie wspomniano, że cała kontrola była przeprowadzona prawidłowo i trwała łącznie 1 godzinę i 20 minut, co jest właściwym czasem dla tego rodzaju kontroli.

Dziś jednak wiem że samemu – bez języka, dostępu do internetu i wstępnego planu przejazdu, wybierając się w miejsca gdzie nigdy się nie było, to bardzo ryzykowna sprawa. I uprzedzam wszelkie otwieracze do butelek czy scyzoryk szwajcarski to przedmiot niecodziennego użytku i w podróż takich przedmiotów się nie zabiera. Podróż spontaniczna zaburzona przez wspomniane wydarzenie to była jednak wspaniała przygoda, którą  jednak następnym razem z sugestią, że w obce miejsca nie warto wybierać się samemu.

Tu pragnę szczególnie podziękować za wskazówki, które otrzymałem od Andrzeja Siwaka, którego wiedza i doświadczenie bardzo mi pomogły podczas tej eskapady….

Tekst i foto: Damian Kazimierczak

Na zdjęciu czołówkowym Spiez

3 komentarze

  1. Szwajcarska policja i szwajcarskie urzędy mają swoje procedury i je stosują, jak wynika z treści powyższegi artykułu.

    Szwajcaria jest w strefie Schengen, jak dobrze pamietam, od 2009 roku, ale (mniej lub bardziej) wyrywkowe kontrole na granicach, a i także wewnątrz swojego kraju, przeprowadzają.

    Podróżny powinien się liczyć z kontrolą także, jak wyjdzie w Szwajcarii z pociągu zagranicznego, jadącego tranzytem przez kawałek Szwajcarii, oczywiście z rozkładowym postojem tamże, taka sytuacja może mieć miejsce np. na stacjach Basel Bad Bf., Thayngen, Schaffhausen.

  2. W pociągach na ex granicy Polsko ,Czeskiej czy Polsko Niemieckiej też czasem patroluje Straż Graniczna ale aby żeby za np. otwieracz do piwa zabierali na komisariat i przeszukiwali jak terrorystę to w Polsce nie do pomyślenia bo zaraz był by hałas o łamanie konstytucyjnego prawa obywatelskiego do swobodnego poruszania się i narażania na utratę połączeń bez szczególnego uzasadnienia.

    1. Kazik, dlaczego piszesz ex granica?

      Granica państwa między PL-CZ, PL-DE wciąż istnieje, jedyne czego nie ma to nie ma STAEJ kontroli granicznej.
      Dla porównania: w roku 1990 zlikwidowano granicę państwową między RFN i NRD i od tego czasu przejazd między Niemcami wschodnimi i zachodnimi nie jest już podróżą międzynarodową, ani nie jet już przekraczaniem granicy państwa.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *