Beskidzki skansen

Przez ostatnie dwa dni „grasowaliśmy” na wiślance. Zrobiliśmy to z pewną premedytacją. Bo staje się już to irytujące, że szlak z którego korzystają nie tylko turyści ale i pensjonariusze z ustrońskiego sanatorium przeradza się powoli w skansen i antyreklamę kolei.


Dzisiaj nie będzie o tym, co będzie lub miało być. A o tym co jest. A jest po prostu niefajnie. Z każdym miesiącem od Bronowa aż do Wisły Głębce jeździ się coraz wolniej. O odcinku Bronów – Bieniowiec czy Chybie Mnich  – Skoczów szkoda już nawet wspominać, bo jeszcze kilka miesięcy i wartości dopuszczalnych prędkości osiągną wskaźniki minusowe. Coraz gorzej, np. w porównaniu z ubiegłym rokiem jest na linii 191 od Goleszowa do Wisły. Przybyło kilka nowych zwolnień, a najbardziej ujmującym rozwiązaniem jest spore ograniczenie szybkości po obu stronach wyremontowanego dwa lata wiaduktu nad rzeką Wisła w centrum kurortu. Po moście można jechać szybko, ale w tej chwili to niemożliwe. Ogólnie ujmując – „wiślanka” to doskonałe miejsce na promowanie kolei. Ale tej retro. Czas przejazdu teraz z Katowic do Wisły Głębce to aktualnie 140 minut, choć pociąg  ma charakter przyspieszony, by potem być spowolnionym.

I tu by można zakończyć biadolenie jakąś złota myślą, że dopóki nie naprawią itd. Jest jednak jedno dość istotne ale. Czterokrotnie w ciągu ostatnich 48 godzin w różnych porach jechaliśmy tym odcinkiem i to w obu kierunkach po, bądź od samych Głębiec. Najczęściej były to jednostki EN76, których zapełnienie do przystanku Ustroń-Zdrój z Katowic znacznie przekraczało 100 procent. Luźniej robi się dopiero tam, a zauaważalne to, że ktoś wysiadł jest na pokładzie dopiero na stacji Wisła Uzdrowisko. Podobnie w stronę Katowic. Jeszcze jedno. Gdy już miłośnicy turystyki dotrą na beskidzkie szlaki ich miejsce w pociągach zajmują pensjonariusze ustrońskiego sanatorium. Najczęściej można ich spotkać w pociągach nr 94652 i 94654  w kierunku Katowic.

Nie brakuje osób jeżdżących również lokalnie. Do wczorajszego porannego pociągu do Wisły wsiadło wczoraj w Skoczowie ponad 15 osób. Znacznie więcej niż do odjeżdżającej o tej samej porze jednostki do Katowic. I tak przez praktycznie cały dzień, pociągami linii S6 ma kto jeździć. I ludzie jeżdżą. Zakrawa to trochę na paradoks, że podróżni mimo tych niesprzyjających okoliczności jednak tłumnie korzystają z kolei. I właśnie dlatego rzeczone „dopóki nie naprawią” nabiera nieco innego znaczenia…

Ale o tym jw przyszłym tygodniu.

3 komentarze

  1. Jak ktoś jest dyletantem, to może sobie dowolnie wymieniać wiadukt z mostem, ale tak się składa, że nad rzeką Wisłą (odmieniamy nazwę rzeki pisząc most na rzeką Wisłą, Narwią, Rudą itd!) mamy tylko i wyłącznie wyremontowane mosty, bo most to przeprawa nad ciekiem wodnym, a wiadukt nad inną przeszkodą (droga, koleją itp.). Wy tworzycie portal branżowy, więc starajcie się unikać takiej dowolności, bo kształtujecie w końcu opinie kolejowym świecie!

  2. Ta sytuacja kompromituje głównie poprzedni Zarząd Województwa Śląskiego. Na tą linie zapewnili środki z RPO, więc powinni byli pilnować PLK-i, żeby inwestycja ruszyła jak najwcześniej. Tego nie zrobiono i teraz mamy pat bo kasy jest za mało i PLK-a gra na zwłokę.

  3. A jakby po pociągach Katowice – Drogomyśl – Cieszyn, stworzyć skomunikowany autobus Drogomyśl – Wisła, to czas przejazdu może byłby nieco lepszy, ale autobus taki nie dałby rady osiągnąć dobrego czasu w korku, poza tym taki autobus nie byłby dobrym rozwiązaniem dla jadących z większym bagażem, z wózkiem z rowerem.

    Inna opcja to skomunikowany autobus Łodygowice – Szczyrk – Wisła (ale raczej nie zimą), ale tutaj czas jazdy dla podróżujących z Katowic czy Tychów nie byłby rewelacyjny, w porównaniu do jazdy linią S6, no chyba, że ktoś chce jechać akurat do Malinki.

    Jest jeszcze być może inna możliwość, ale raczej nie dla chcących dojechać do Ustronia czy Wisły, ale dla zainteresowanych wędrowaniem po Beskidzie Śląskim. Otóż na dzień jutrzejszy (13.07.2019) wyszukiwarka podaje mi taki: pociąg Katowice 7.42 – Cieszyn 9.21.

    Tak więc, jakby w przyszłości, jak szlak do Wisły będzie (miejmy nadzieję wreszcie) remontowany, to taki pociąg do Cieszyna można by choć na sobotę i niedzielę przetrasować od stacji Cieszyn Marklowice na Czeski Cieszyn. Odjazdy z Czeskiego Cieszyna w stronę Trzyńca i Jabłonkowa to X.21, to znaczy np. 7.21 8.21 9.21 10.21 11.21 12.21, oprócz tego jest jeszcze kilka pośpieszynych, np. 9.33 . A taki takt mniej więcej X.21 utrzymuje się na tej linii już od dobrych kilku lat.

    Tak więc pociąg z Katowic, jakby się dało porozumieć z czeską stroną, aby pociag kończył bieg w Czeskim Cieszynie na skomunikowanie z 9.21 lub w wypadku lekkiego opóźnienia na skomunikowanie na 9.33, to miłośnicy wędrówek po paśmie Czantorii i Stożka mieliby dość dobre połaczenie z Katowic prosto w Beskid Śląski. Ze stacji na trasie Trzyniec – Mosty koło Jabłonkowa da się dojść pieszo na Czantorię, Soszów i Stożek i zejść do autobusu lub pociągu (w CZ lub w PL) tego samego dnia. A kto chce zobaczyć czasy takich przejśc pieszych, to na http://www.mapaturystyczna.pl lub http://www.mapy.cz, lub nawet na nawigacji w googlach, może sobie takie czasy przejść pieszych lub przejazdu rowerem oszacować.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *