Wieczór z Wydmami i Wolinem

Wczoraj życie rzuciło nas w godzinach wieczornych na katowicki dworzec. Dawno tam o tej porze nie byliśmy i z ciekawością wkroczyliśmy na perony, oczekując co nas spotka.


Nie, nie szukaliśmy sensacji. I jej nie było. Był spokojny wieczór. Ludzie leniwie przemieszczali się po peronach, bądź cierpliwie czekali na ławkach aż pojawi się ich pociąg. Nie znaczy, że było pusto. Ale faktycznie wszystko działo się jakby wolniej. Kolejne pociągi przyjeżdżały i odjeżdżały. Ludzie wsiadali i wysiadali. Wszystko w miarę zgodnie z rozkładem jazdy.

Ten ruch spotęguje się z pewnością w najbliższy weekend, bo dojdzie do pierwszej podczas tegorocznej kanikuły, wymiany turnusów wśród obywateli. Życie stworzyło nam w czasie wakacji „piąty” turnus, czyli ten, który rozpoczął się 19 czerwca i na początku lipca nie będzie, jak było dotychczas, że nad morze pojadą wówczas pierwsi wczasowicze z naszego regionu. Pierwsi właśnie będą wtedy wracać. A dotychczasowi pierwsi pojadą jako drudzy.

Tak naprawdę zawrzało tylko raz. Na peronie 2, gdy ogłoszono, że TLK Wolin z Krakowa do Świnoujścia przyjedzie z opóźnieniem wynoszącym 70 minut. Zawrzało, ale drastycznych scen nie było. Po chwili uniesienia zapanował spokój. Uprzedzając fakty. Za nieco ponad godzinę Wolin faktycznie dotarł do Katowic i spotkał się na rzeczonym peronie nr 2 z TLK Wydmy z czeskiego Bohumina do Łeby. Oba składy mają po 12 wagonów, co skutecznie zapełniło całą długość krawędzi po obu stronach peronu. Są tacy, co pamiętają jeszcze jak takie składy były normą. I inne spostrzeżenie. W ogóle to nie dwa, ale cztery pociągi. Bo przecież Wolin ma grupę wagonów do Świnoujścia i Kołobrzegu, a Wydmy są dzielone w Gdyni na część do Łeby i do Helu.

W ogóle z pociągami z kierunku Krakowa był wczoraj wieczorem problem, bo oprócz wspomnianego TLK Wolin,również pociąg Regio z Krakowa do Wodzisławia pojawił się w Katowicach kilkadziesiąt minut po czasie. Podróżnym oczekującym na te składy zagwarantowano napoje i znów wszystko wróciło do normy.

Jeśli ktoś ma wątpliwości dotyczące uruchamiania połączeń lokalnych wieczorem, to z pewnością pozbyłby się ich widząc wczorajszy pociąg Kolei Śląskich nr 44715, linii S7 do Raciborza. Jak się przekonaliśmy organoleptycznie, jednostka EN76 wyjechała z Katowic z niemal pełnym obłożeniem podróżnych. Zdziwienie nasze było spore, ale to pokazuje, że w wakacje kolej jest potrzebna nie tylko po to, by zawieźć ludzi do Łeby…

3 komentarze

  1. »Oba składy mają po 12 wagonów, co skutecznie zapełniło całą długość krawędzi po obu stronach peronu. Są tacy, co pamiętają jeszcze jak takie składy były normą.«

    Były czasy, że pociag dalekobieżny, dadący przez niemal całą Polskę, miał tylko około cztery wagony, a w tychże wagonach ścisk, że hej. To nawszej akiś krok do przodu, że teraz pociągi dalekobieżne mają po 12 wagonów.

  2. »Oba składy mają po 12 wagonów, co skutecznie zapełniło całą długość krawędzi po obu stronach peronu. Są tacy, co pamiętają jeszcze jak takie składy były normą.«

    Były czasy, że pociag dalekobieżny, dadący przez niemal całą Polskę, miał tylko około cztery wagony, a w tychże wagonach ścisk, że hej. To zawsze jakiś krok do przodu, że teraz pociągi dalekobieżne mają po 12 wagonów.

  3. pamiętam w 1978 wczasy w Jastarni gdzie ok godz1630 wymierała plaża bo większość wczasowiczów ,chodziła na przejazd kolejowy ogladać zapchany pociąg rel Hel -Gdynia który prowadził 6 wagonów .Dwa rel Hel – Warszawa,2 relacji Hel -Poznań,2 rel Hel- Katowice w tym 1 kuszeta . Skład był przerabiany w Gdyni gdzie np podrózni w wagonach Hel Katowice oczekiwali ok 90 minut na połaczenie ze składem Gdynia Katowice i nikt nawet nie pisnął że mu żle.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *