Tramwajem w korek

Armagedon, dramat, katastrofa – tak określali kierowcy wtorkowe popołudnie 14 maja na katowickich drogach. Korek gigant sparaliżował Katowice i miasta ościenne. W miarę płynnie mogłyby kursować tylko tramwaje, a jednak tak się nie stało. Dlaczego?


Sytuacja na drogach w Katowicach i najbliższej okolicy, jaka miała miejsce we wtorek 14 maja była najlepszym dowodem na to, że obecny układ komunikacyjny ma swoje ograniczenia. Wystarczyło, że na dwóch głównych szlakach tranzytowych w obrębie Katowic doszło do kolizji i na kilka godzin miastem zawładnął komunikacyjny paraliż. W takich sytuacjach najpewniejszym środkiem komunikacji powinien być tramwaj, który kursuje po swoich, żelaznych szlakach. – Pewnie nie udałoby się zupełnie uniknąć opóźnień, bo nie wszędzie mamy torowiska wydzielone z jezdni, ale opóźnienia tramwajów byłyby stosunkowo niewielkie, gdyby nie pewien drobny, acz wielce istotny szczegół – kierowcy notorycznie łamali przepisy, blokując torowiska, co spowodowało, że również pasażerowie tramwajów tkwili w korkach – zauważa Andrzej Zowada, rzecznik spółki Tramwaje Śląskie S.A.

Wyłączając pętle i zajezdnię, długość torowisk tramwajowych w Katowicach wynosi ok. 53 km, z czego 29% to tory wbudowane w jezdnie, a pozostałe 71% są torami wydzielonymi. – Z naszych codziennych obserwacji wynika, że kierowcy w znacznej większości zachowują się, jakby byli jedynymi użytkownikami ulic. Stojąc w korku notorycznie zajmują część pasa, którym poruszają się tramwaje, zamiast trzymać się prawej krawędzi. W efekcie blokują ruch tramwajów poprzez bezmyślność, a czasem i złośliwość w myśl zasady „skoro ja stoję, to inni też nie pojadą”, a cierpią na tym pasażerowie – podkreśla Andrzej Zowada.

Jednym z miejsc, gdzie takie sytuacje są codziennością jest ulica Gliwicka w Załężu, w kierunku ulicy Bocheńskiego. Tu blokowanie tramwajów przez samochody to niestety norma, a w miniony wtorek właśnie korek na ulicy Gliwickiej i zachowania kierowców spowodowały gigantyczne opóźnienia tramwajów. – Z powodu opóźnień część kursów nie została wykonana. W sumie, tylko z powodu korków w Katowicach, we wtorek 14 maja nie wykonaliśmy około 400 km zleconej pracy przewozowej. To olbrzymie straty – wskazuje rzecznik tramwajowej Spółki.

Fot. Tramwaje Śląskie

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Policjanci podkreślają, że zachowania kierowców, na które skarżą się tramwajarze, to nie tylko brak podstawowej kultury jazdy, ale przede wszystkim wykroczenie. – W przypadku zatrzymania się w tzw. korku, zabronione jest blokowanie torowiska tramwajowego. Zachowanie takie jest tamowaniem ruchu, co stanowi wykroczenie drogowe. Utrudnienia w ruchu pojazdów nie muszą jednocześnie paraliżować jazdy tramwajów – wskazuje podkomisarz Tomasz Bratek z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Kierowcy nie tylko nie trzymają się prawej strony. Bardzo często wjeżdżają na skrzyżowanie nie mając możliwości zjechania z niego ze względu na sznur aut za skrzyżowaniem. – W ten sposób blokują ruch na innych pasach, co zwiększa korki. Nierzadko również samochody stają w poprzek torowiska, przez które przejeżdżają, blokując w ten sposób ruch tramwajów – zauważa podkomisarz Tomasz Bratek.

Torowiska blokowane przez samochody na taką skalę, jak w miniony wtorek, to sytuacja raczej niecodzienna. Eksperci są jednak zgodni, że podobne komunikacyjne horrory będą się zdarzać coraz częściej. – Dla tramwajów to jednak codzienność. Gliwicka, Kochanowskiego, Warszawska, 1 Maja to ulice, gdzie motorniczowie częściej używają dzwonka w stronę kierowców blokujących ruch, niż przycisku otwierania drzwi na przystankach. Musimy zmienić myślenie kierowców. Chcemy im powiedzieć: nie jesteście sami na drodze – kończy Andrzej Zowada.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *