Nawet ich nie powąchaliśmy

W roku 2012 Urząd Marszałkowski w Katowicach postanowił, że całość połączeń w regionie przypadnie Kolejom Śląskim. Przewoźnik zaczął kompletować tabor potrzebny do obsługi połączeń. Część z nich miały obsługiwać spalinowe zespoły trakcyjne znane w Polsce jako VT614. I dziś o tych pojazdach.


O ile pojazdy SN82 i SN83 udało się w Kolejach Śląskich wprowadzić na tory i obsługiwały one planowe połączenia w naszym regionie, to o tyle już seria VT614 oznaczona w Polsce jako SN84 nigdy nie woziła pasażerów… Ale tylko na Śląsku, a dlaczego to o tym później.

Serię 614 wyprodukowano dla Deutsche Bahn w ilości 42 sztuk. Jako ciekawostkę należy dodać, że próbne egzemplarze (cztery pierwsze) wyposażone były w wychyle pudła, ale zaniechano tego w kolejnych jednostkach. Pociągi mogły rozwijać maksymalną prędkość 140 km/h.

Jak się okazuje to nie Koleje Śląskie, a PKP InterCity było jako pierwsze zainteresowane zakupem zestawów SN84. W 2009 spółka zakupiła jedną sztukę, która została przydzielona do Gdyni gdzie miała obsługiwać w przyszłości połączenia Gdynia – Hel i Gdynia – Łeba po skomunikowaniu z innymi składami przyjeżdżającymi z głębi Polski. Pomimo jazd próbnych jednostka została odstawiona i w roku 2012 zakupiona przez firmę Sigma Tabor wraz z siedmioma innymi, które znajdowały się w Niemczech . Od 9 grudnia 2012 miały być eksploatowane w Kolejach Śląskich.

Pierwszy zestaw przybył do Polski w lutym 2013, ale ostatecznie nigdy ani SN84 o numerze 001, ani żaden kolejny nie jeździł planowo w ruchu z pociągami Kolei Śląskich. Składy dość długo grzały bocznicę przy ulicy Raciborskiej w Katowicach do czasu ich zakupienia przez firmę SKPL Cargo gdzie zaczęły być wykorzystywane przy wykonywaniu połączeń z Rzeszowa do Zagórza jako podwykonawca PKP IC. Dlatego dziś jadąc pociągiem PKP IC do Rzeszowa możemy wygodnie przesiąść się na skład w kierunku Bieszczad. W styczniu tego roku przewoźnik zakupił dwa kolejne zestawu, ale nie wiadomo jeszcze gdzie mają one jeździć.

Tekst: Przemysław Brych

5 komentarzy

  1. Może ktoś to czytających orientuje się może na ile prawdziwa jest pogłoska, że po rewitalizacji odcinka między Goleszowem a Cieszynem ma jeździć wahadło z między właśnie Cieszynem a Goleszowem. miało by ono być skomunikowane z pociągami na Wisłę i Katowice.

  2. Marek.W (Rodo) ówczesny Prezes KŚ i winowajca tego burdelu na kolei. Ten człowiek to tylko się za kraty nadaje.

  3. Za wcześnie jeszcze na układanie obiegów i konstruowanie rozkładu jazdy.
    PKP PLK SA musi pierw rozstrzygnąć 3 zadania na modernizację zdegradowanych szlaków Bronów-Skoczów-Goleszów-Cieszyn/Wisła – a z tym jest problem od miesięcy!

    1. W zasadzie jest już to na dobrej drodze. Wiślanka raczej na pewno zrobiona zostanie, bo są już wykonawcy. Problemem jest brakujące 55 milionów które ma zdobyć PLK. Zostaje kwestia tego nieszczęsnego odcinka Cn-Gol. I faktycznie wiślanka ruszy, bo ma być to uwzględnione w rozkładzie jazdy 2019-2020, w marcowej korekcie. Na Cieszyn -Goleszów naciskają głownie samorządowcy, PLK średnio chce to robić. Tym bardziej, ze fundusze są okrojone. Jak braknie im tych 55 mln to przypuszczam, że odcinek ten mogą olać. Ale Warszawa o tym decyduje.

  4. Powinno istnieć normalne połączenie z Bielska-Białej do Cieszyna, a nie jakieś wahadła na które trzeba się przesiadać bo jak wiadomo hasło „przesiadka” skutecznie odstrasza wielu pasażerów od kolei. Rzeczona modernizacja opłaci się na krótką metę albo w ogóle się nie opłaci jeśli nie odrestaurują całej linii 190.
    A co do rozkładu to myślę że KŚ prędzej przetrasują składy z Katowic do Cieszyna zamiast Zebrzydowic przez Skoczów niż będą się bawić w jakieś łączniki na kilka przystanków.

Odpowiedz na „Szymon StaleckiAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *